Wszystko, co wiemy o Wiedźminie od Netflixa

Premiera produkowanego przez Netflixa serialu o Geralcie z Rivii zbliża się wielkimi krokami. Co wiemy o najnowszej adaptacji Wiedźmina – i czego możemy się po niej spodziewać? Przed wami (prawdopodobnie) wszystko, co na dzień dzisiejszy wiemy o nadchodzącej produkcji.

Kiedy i o czym?

Oficjalna data premiery nie została jeszcze wyznaczona, ale mówi się, że Wiedźmin zadebiutuje na Netflixie w czwartym kwartale 2019 roku, nieoficjalne informacje sugerują 20 grudnia. Pierwszy sezon ma liczyć 8 ok. 60-minutowych odcinków i opierać się na 2 tomach wiedźmińskich opowiadań – i rzeczywiście, w obsadzie pojawia się mnóstwo postaci znanych właśnie z tomów opowiadań, jak Borch Trzy Kawki czy Renfri. Równocześnie jednak dość enigmatyczny opis fabuły sugeruje, że Geralt w towarzystwie Yennefer i Ciri (w której roli obsadzono młodo wyglądającą, ale jednak 17-latkę) będzie podróżował po ogarniętym chaosem kontynencie – możliwe więc, że będzie tu trochę kombinowania z chronologią i wiekiem bohaterów, zwłaszcza Ciri.

Kto za tym stoi?

Zacznijmy od najważniejszej kwestii – czy Sapkowski ma jakiś udział w powstawaniu serialu? Początkowe doniesienia były pod tym względem obiecujące: Sapkowski miał pełnić rolę konsultanta i w ten sposób jako tako sprawować kontrolę nad produkcją. Showrunnerka oświadczyła też, że podobało mu się jej spojrzenie na książki, ale że nie chciał bezpośrednio brać udziału w pisaniu scenariusza. Im jednak bliżej premiery, tym bardziej wygląda na to, że pozycja konsultanta to chyba jednak tytuł grzecznościowy, bo sam Sapkowski oświadcza, że tak jak w przypadku wszystkich poprzednich adaptacji, nie ma i nie chce mieć żadnego wkładu w powstającą produkcję. Ciekawe, czy tak jak w przypadku poprzednich adaptacji, odmowa udziału nie powstrzyma go przed marudzeniem…

View this post on Instagram

Na zdrowie!

A post shared by  Lauren S. Hissrich | Writer (@laurenhissrich) on

Producentami serialu są Tomek Bagiński i Jarek Sawko, którzy współpracowali już ze sobą m.in. przy okazji Sztuki spadania oraz Legend Polskich, a także, co najważniejsze, przy produkcji efektów wizualnych do wiedźmińskich gier CD Projektu. Showrunnerką serialu, czyli w zasadzie osobą odpowiedzialną za kierowanie nim i koordynowanie pracy scenarzystów, producentów i całej reszty ekipy, została Lauren Schmidt Hissrich. Z jednej strony jej niezaprzeczalne i mocno widoczne w mediach społecznościowych zaangażowanie w projekt jest dobrym znakiem i bardzo chcę wierzyć, że wie, co robi… z drugiej, kiedy w jej niespecjalnie jeszcze długim producenckim i scenopisarskim portfolio widzę Defenders, ogarnia mnie trwoga – bo dawno nie widziałam tak rozczarowującego serialu, który tak bardzo nie umiałby wykorzystać postaci, które w solowych serialach Marvela sprawdziły się w większości naprawdę dobrze. Nie pomagają też doniesienia o tym, jakoby scenariusz miał być przepisywany 9 razy, a część postaci już po nakręceniu pierwszej wersji scen obsadzana ponownie…

Część nazwisk z listy płac może się wydać znajoma serialowym wyjadaczom. W ekipie scenarzystów znaleźli się m.in. Declan de Barra piszący dla The Orginals, Jenny Klein pracująca nad Jessicą Jones i Sneha Koorse z DaredevilaUmbrella Academy. W gronie reżyserów znaleźli się Alik Sakharov, który ma na koncie po kilka odcinków m.in. Rzymu, House of Cards, PiratówGry o Tron,  Charlotte Brandstrom znana m.in. widzom Outlandera, Chirurgów, ArrowMadam Secretary, Alex Garcia Lopez odpowiedzialny m.in. za odcinki Netflixowych seriali Marvela i Chilling Adventures of Sabrina, Marc Jobst również znany z marvelowskich seriali, a także m.in. Piratów, HannibalaStacji Berlin, Beau DeMayo z The Originals oraz Haily Hall z kryminalnego serialu Power. W ekipie znajdziemy też projektanta kostiumów do Piratów, Tima Aslama, oraz speca od efektów specjalnych w WikingachTerrorze, Juliana Parry’ego. Z kolei koordynatorem kaskaderów został Vladimir Furdik – sam Nocny Król z Gry o Tron, który ma się również gościnnie pojawić w jednym z odcinków.

Gdzie powstają zdjęcia?

Wygląda na to, że główne zdjęcia do serialu zakończyły się już w kwietniu. Kręcono na Węgrzech (m.in. na zamku w Egerze oraz w Budapeszcie – internauci obstawiają, że zamek Vajdahunyad może zagrać fragment Cintry, Wyzimy albo Novigradu), w Polsce (m.in. na zamku w Ogrodzieńcu i w ruinach zamku w Rabsztynie, które świetnie nadawałyby się na Kaer Morhen), w Austrii (mówi się, że zamek Kreuzenstein może być siedzibą króla Foltesta), a nawet na Wyspach Kanaryjskich (fani prześcigają się w spekulacjach, czy mogą one zagrać Skellige, południowy Nilfgaard, Toussaint czy jeszcze jakiś inny zakątek wiedźmińskiego świata).

Kogo zobaczymy na ekranie?

Pamiętacie te czasy, kiedy jeszcze mogliśmy spekulować, jakie mniej lub bardziej znane nazwiska pasowałyby do postaci z Wiedźmina? Okazuje się, że po tym, jak super-wiedźmin pochłonął prawdopodobnie większość castingowego budżetu, serial stawia raczej na mniej znaną obsadę. To samo w sobie nie jest złe i w wielu produkcjach już się doskonale sprawdziło (patrz: Gra o Tron)… Ale znajdźcie mi fana Wieśka, który nie tęskni za wizją Madsa Mikkelsena czy Evy Green w obsadzie. Mikkelsen się w Wiedźminie co prawda pojawi, ale nie Mads – w roli czarodzieja Stregobora zobaczymy jego starszego brata Larsa, który m.in. w House of CardsSherlocku pokazał już, że potrafi być bardzo charyzmatyczny.

Zdecydowanie największym nazwiskiem w obsadzie jest ostatni odtwórca roli Supermana Henry Cavill, który wcieli się w Geralta z Rivii. Ten wybór zdążył już mocno podzielić publikę… i nie ukrywam, że ja też mam czasem ochotę rzucić hasztagiem #NotMyGeralt. Nie jestem fanką gry aktorskiej Cavilla, podobał mi się właściwie tylko w filmie Kryptonim U.N.C.L.E., ale tam z kolei jego rola była tak skrajnie daleka od Geralta z Rivii, że trochę nie widzę przełożenia. Pierwsze spojrzenie na Cavilla w kostiumie też nie poprawiło mi nastroju – w pełni zgadzam się z opinią, że bardziej niż jak przystojnie brzydki i mrukliwy zabójca potworów wyglądał jak cosplay podstarzałego Legolasa. Być może chociaż trochę pomogłoby doklejenie mu brody, bo ten dołeczek w podbródku Cavilla straszliwie łagodzi Geraltowi wyraz twarzy.

View this post on Instagram

We’ve been busy. ♥️⚔️🐺

A post shared by  Lauren S. Hissrich | Writer (@laurenhissrich) on

To, co przemawia na korzyść Cavilla, to jego ogromne zaangażowanie i przede wszystkim to, że jest fanem Wiedźmina. Showrunnerka Lauren Schmidt Hissrich twierdzi, że od pierwszej chwili ujęło ją to, jak z jaką pasją Cavill podchodzi do projektu i jak dobrze rozumie postać Geralta. Nie ukrywam, jest to dobra wiadomość… Ale z drugiej strony – hej, ja też czuję i rozumiem Geralta, ale to jeszcze nie znaczy, że nadawałabym się do grania go w serialu… Ale dość o Geralcie – będzie, jak będzie, na wylewanie łez i pomyj zawsze będzie jeszcze czas, jeśli Cavill się nie sprawdzi. A kto wie, może Melitele się nad nami ulituje i natchnie go talentem.

W roli Yennefer wystąpi 23-letnia Anya Chalotra – aktorka w zasadzie dopiero zaczyna karierę, w zeszłym roku można było ją oglądać w serialu Wanderlust i miniserii The ABC Murders, podkładała także głos pod współczesną wersję Robin Hooda w serialu animowanym Sherwood… i to tyle. W roli księżniczki Ciri pojawi się 17-letnia i bardzo młodo wyglądająca Freya Allan – również początkująca, do tej pory zagrała w trzech krótkometrażówkach i zaliczyła epizod w serialu Into the Badlands: Kraina bezprawia. W Triss Merigold wcieli się Anna Shaffer najbardziej znana z roli Romildy Vane w ostatnich filmach o Harrym Potterze.

View this post on Instagram

Via: Imgur.

A post shared by  Andrzej Sapkowski Brasil (@sapkowskibrasil) on

Jaskrem został brytyjski aktor i muzyk Joey Batey, który ma chyba potencjał bycia nieco bardziej pociągającym niż Zbigniew Zamachowski. I mówię: Jaskrem, bo tak właśnie będzie miał na imię ten bohater – całkiem słusznie zrezygnowano z tłumaczenia na mało wygodne do wymawiania Dandelion. Filmografia Brytyjczyka jest co prawda nieco dłuższa, niż w przypadku Chalotry i Allan, ale to wciąż świeżynka – debiutował na ekranie w 2013 roku. Do tej pory można było go zobaczyć m.in. w Białej Królowej oraz Templariuszach, a jeśli jesteście ciekawi, jak śpiewa, sprawdźcie debiutancki singiel jego folkowego zespołu The Amazing Devil:

Z ważniejszych postaci mamy jeszcze 44-letnią Jodhi May w roli cokolwiek młodej królowej Calanthe, a w roli jej późniejszego męża Eista, jarla Skellige, bardzo adekwatnie wystąpi pochodzący z Islandii Bjorn Hlynur Haraldsson znany z Rodziny Borgiów. Cahirem został przedziwnej urody Eamon Farren, którego niedawno widzieliśmy w nowym Twin Peaks, Yarpenem fantastycznie łysy i fantastycznie brodaty Jeremy Crawford, a Myszoworem Adam Levy, którego twarz wydaje mi się dziwnie znajoma, ale to chyba mało możliwe, żebym pamiętała go z epizodu w Rzymie

Czy do serialu załapali się jacyś polscy aktorzy? Na pewno Maciek Musiał ma wystąpić jak Sir Lazlo – kimkolwiek nie byłaby ta postać, najprawdopodobniej napisana na potrzeby serialu. Na zdjęciach z planu internet dopatrzył się też znanego z Artystów Marcina Czarnika, ale jego rola w serialu nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona.

Lista postaci w świecie Wiedźmina ciągnie się i ciągnie, a wraz z nią lista aktorów, dla których ten serial może być dopiero przepustką do sławy. Dwie kluczowe postaci wciąż pozostają nieobsadzone – nie wiemy nic ani o Vesemirze, ani o cesarzu Emhyrze. Trudno uwierzyć, żeby żaden z nich miał się w serialu nie pojawić – a fandom wciąż ma nadzieję, że uda się do gościnnych występów zaangażować Marka Hamilla jako Vesemira i Charlesa Dance’a (aka Tywina Lannistera) jako cesarza Nilfgaardu, któremu ten podkładał już głos w angielskiej wersji językowej gier. Nie postawiłabym na to pieniędzy, zwłaszcza że Dance dość mocno odbiega wiekowo nie tylko od zaangażowanej do roli Pavetty Gai Mondadori, ale nawet i od królowej Calanthe… Ale kto wie, może i tu Melitele będzie w stanie coś zdziałać.

Czy ten serial ma szansę się udać?

Mam taką nadzieję… Ale choć równocześnie mam też sporo obaw, staram się nastawiać pozytywnie. Głównodowodząca serialem Lauren Schmidt Hissrich sprawia wrażenie osoby, która chyba wie, co robi… i która przede wszystkim jest tematem mocno zajarana – hojnie i często dzieli się na Twitterze i Instagramie rozmaitymi informacjami, zdjęciami z planu, sugestiami odnośnie lokacji. Niedawno na przykład przyznała, że Wiedźmin zdecydowanie nie będzie serialem dla dzieci – czy poziomem brutalności i golizny dorośnie do Gry o Tron, trudno powiedzieć, ale jest to całkiem obiecująca wiadomość. Swego czasu podzieliła się też opisami charakteru co ważniejszych serialowych postaci i wygląda na to, że twórcy rzeczywiście (przynajmniej na papierze) naprawdę dobrze naszych ukochanych bohaterów rozumieją.

Na tym etapie nie pozostaje nam nic innego, jak trzymać kciuki, by Wiedźmin okazał się hitem godnym swojego literackiego pierwowzoru. Ale jeśli tylko ekipa wkłada w niego tyle serca, ile wynikałoby z tweetów Lauren Schmidt Hissrich – są szanse, że wyjdzie z tego coś dobrego.

PS Jeśli chcecie być na bieżąco ze wszystkimi wiedźmińskimi doniesieniami, każde z podlinkowanych w tym tekście kont na Twitterze i Instagramie jest świetnym źródłem – polecam je śledzić.

2 komentarze

  • Ja pokładam w tym serialu ogromne nadzieje. Jestem fanką i prozy Sapkowskiego i gry, a po zakończeniu Gry o Tron, czymś trzeba pustkę zapełnić. Nie jestem do końca przekonana co do obsady. Głównie czarodziejek i przede wszystkim Triss. Ale mam nadzieję, że twórcy pozytywnie zaskoczą.

  • Jestem bardzo ciekawa tego serialu, wiążę z premierą nadzieje, jednak staram się też podchodzić do tej produkcji z otwartym umysłem – mimo wszystko, jest to produkcja amerykańska, a wielu z nas oczekuje nasycenia jej słowiańskim klimatem i kulturą. Tego nie da się w zupełności pogodzić i należy się z tym liczyć, lecz nie spisujmy serialu na straty! Kto wie, jakie pomysły twórcy mają w zanadrzu…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.