Winterfell: Homecoming – wrażenia z 1 odcinka 8 sezonu Gry o Tron

Po prawie dwóch latach oczekiwania Gra o Tron powraca z ósmym i ostatnim sezonem. Jakie emocje wywołał pierwszy odcinek i co się w nim wydarzyło? – poniżej pełne spoilerów podsumowanie wrażeń z otwarcia sezonu.

Spotkania po latach

Początek tego sezonu to niekończący się festiwal spotkań po latach. Wszyscy żyjący Starkowie wreszcie znajdują się w jednym miejscu, a niektórzy (jak Jon i Arya albo Jon i Bran) nie widzieli się chyba od pierwszego odcinka pierwszego sezonu. Poza tym mamy spotkania byłych małżonków (Sansa i Tyrion), dobrych przyjaciół (Jon i Sam, Arya i Gendry), rodzeństwa (Theon i Yara – swoją drogą, szybko im poszło,) ale i „wrogów” (Bran i Jaime, Arya i Ogar). To prawdopodobnie miał być bardzo emocjonalny odcinek pełen drobnych wzruszeń… Ale szczerze mówiąc, spodziewałam się po tym zjeździe w Winterfell nieco więcej emocji. Na pewno trzeba jednak przyznać, że te spotkania po latach, w połączeniu z nawiązaniami do początku serialu, o których za moment, pokazują, jak długą drogę przeszły poszczególne postaci i jak przez tych siedem sezonów zmieniły się i rozwinęły.

Odbicie pierwszego odcinka

Pierwszy odcinek ósmego sezonu jest piękną klamrą – zabiera nas w przeszłość, do pierwszego odcinka pierwszego sezonu, bardzo mocno do niego nawiązując, a wręcz jak nieco krzywe zwierciadło odbijając sytuacje, które widzieliśmy na początku serialu:

⚔️ mały chłopiec wspina się gdzieś wysoko, żeby popatrzeć na przyjazd gości (Bran na wieżę vs chłopaczek na drzewo)

⚔️ do Winterfell przybywa król i królowa (Robert i Cersei vs Jon i Daenerys)

⚔️ ktoś mówi Winterfell is yours, your grace (Ned vs Sansa)

⚔️ ktoś pyta, gdzie się podziewa Arya podczas powitania gości (Catelyn vs Jon)

⚔️ starzy przyjaciele rozmawiają w kryptach o Lyannie i o trudnych decyzjach do podjęcia (Robert i Ned vs Sam i Jon)

⚔️ Bran i Jaime mają „moment” pod koniec odcinka (upadek vs niezręczne spojrzenia)

⚔️ Jon dostaje zwierzaczka (wilkor vs smok)

⚔️ ktoś podgląda kazirodczą akcję (Jaime i Cersei podglądani przez Brana vs pocałunek Jona i Daenerys pod czujnym okiem smoka)

⚔️ nieumarłe dziecko (dziewczynka przybita do drzewa za Murem vs mały lord Umber przybity do ściany).

Z jednej strony to piękna metafora tego, że historia zawsze się powtarza – a może także tego koła władzy, które Danka tak bardzo chce złamać… Z drugiej całkiem możliwe, że dzięki tym paralelom pierwszy odcinek kryje w sobie bardzo dużo wskazówek odnośnie tego, co będzie działo się dalej.

Jak wytresować smoka

Jon Snow na smoku. Czekałam na to, odkąd tylko zaczęły krążyć jakieś plotki o R+L=J. I tak mnie to jara, że chociaż sama scena pozostawia trochę do życzenia i wyobrażałam sobie rzecz zgoła inaczej, to jestem gotowa przymknąć na to oko. No bo wiecie… JON SNOW NA SMOKU!

W związku z tym, że JON SNOW NA SMOKU!!!, mam jednak dwie refleksje. A może nawet trzy:

⚔️ smoki zostały pięknie rozdysponowane: Danka ma Drogona nazwanego od imienia ukochanego męża, Jon ma Rhaegala nazwanego od imienia swojego ojca, a Viserion nazwany na cześć wrednego Viserysa przeszedł na martwą stronę mocy i będzie złolem. Co prawda byłam fanką teorii, według której niczego nieświadomym Targaryenem miałby też być Tyrion i to on miałby dostać trzeciego smoka… Ale w zasadzie tak jest lepiej. Teraz przynajmniej stawka całego sezonu jest większa, a pokonanie Nocnego Króla wydaje się jeszcze trudniejsze.

⚔️ Daenerys zachowuje się w tej sytuacji podejrzanie bezrefleksyjnie. Dlaczego nie dziwi jej, że smok wpuścił na swój grzbiet kogoś, kto według jej wiedzy nie jest Targaryenem? Ten fakt powinien ją chyba trochę zastanowić. Co prawda nigdzie nie jest napisane, że tylko jej krewni mogą kontrolować smoki, ale o ile mi wiadomo, wszyscy smoczy jeźdźcy bezpośrednio wywodzili się z Valyrii lub mieli w sobie valyriańską krew, nawet jeśli z domieszką krwi innych ludów. Możemy oczywiście założyć, że Danka jest tak pewna siebie i swojej władzy nad wszystkimi dookoła, łącznie ze smokami, że po prostu uznaje, iż jej sympatia do Jona jest wystarczającym powodem, żeby smoki go słuchały… I może to ma dowodzić jej arogancji. Albo niewiedzy. Ale pytanie, czy jest za tym coś głębszego, czy to tylko leniwe scenopisarstwo, wciąż pozostaje otwarte.

⚔️ to, że Jon dosiada smoka, może być korzystne dla umocnienia jego pozycji w oczach ludzi Północy. Pokazuje jego dumnym i nieufnym ludziom, że nie tylko przywiózł jakąś obcą królową i jej smoki, ale też nad jednym z tych smoków zapanował. Co może rodzić nadzieje, że w razie czego zapanuje też nad Smoczą Królową.

Aegon Targaryen

Nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko, ale Jon Snow już w pierwszym odcinku dowiaduje się o swoim prawdziwym pochodzeniu. Co bardzo ciekawie ustawia nam dalszą dynamikę z jego ciotką-ukochaną. To, że Jon nie pali się do bycia królem, wiemy już od dawna, a i w tym odcinku wprost nam o tym przypomniał. Ale jak na tę rewelację zareaguje wybitnie żądna władzy Daenerys? Po tym, jak przez lata była przekonana, że ma wszelkie ludzkie i boskie prawa do tronu, trochę głupio jest usłyszeć, że no niekoniecznie. A nie zapominajmy, że męski potomek królewskiego najstarszego syna Jon ma jednak pierwszeństwo dziedziczenia przed królewską córką. Czy Daenerys będzie w stanie ugiąć kolano przed swoim bratankiem – jeśli nie zgodnie z linią dziedziczenia, to choćby z miłości? Czy może to będzie ten czynnik, który popchnie ją w kierunku szaleńczych działań i brutalności, zadając kłam podejrzanie często padającym w serialu słowom, jakoby Daenerys miałaby nie być taka, jak jej ojciec?

Potencjalne konflikty

Już teraz widać, że Sansa i Daenerys nie przypadły sobie do gustu – i bardzo ciekawe, jak dalej będzie się rozwijała ich znajomość. Zwłaszcza, że Danka zadziwiająco nie potrafi ani na chwilę porzucić perspektywy królowej i zastanowić się nie tylko nad tym, jak zmusić Sansę do uznania jej władzy, ale też nad tym, jak sprawić, żeby polubiła ją siostra (tudzież kuzynka) jej ukochanego. Plus: Sansa przez kilka ostatnich sezonów naprawdę się wyrobiła, zmądrzała i być może jeszcze okaże się najsprytniejsza ze wszystkich graczy.

Ciekawie może się też rozegrać wątek Sama i Daenerys – wieść o tym, że królowa skazała na śmierć jego ojca i brata (zwłaszcza brata) wyraźnie chłopakiem wstrząsnęła. W kontekście tego cierpienia jego słowa o tym, że to Jon jest prawowitym dziedzicem Targaryenów, mogą być odebrane jako kłamstwo, zdrada i zemsta za śmierć rodziny – oczywiście przez Dankę, bo Jon na tym etapie chyba już wie, kto jest jego przyjacielem.

Ostatnia scena zapowiada też, że gorąco może być na linii Bran Stark–Jaime Lannister. Ostatnim razem panowie widzieli się, kiedy Jaime zrzucał Brana z wieży… i perspektywa, że ten temat nagle wypłynie, kiedy Jaime próbuje być spoko gościem i przyłączyć się do Jona, pewnie Lannistera nie cieszy. Pytanie, co w tej sytuacji zrobi Bran – czy będzie mu to wypominał, czy może jako Trójoka Wrona uzna, że jest ponad takie dramy.

Jest jeszcze jeden potencjalny konflikt, który wyraźnie został zarysowany w tym odcinku – Bronn znów dostał od Cersei obietnicę zamku i bogactwa, tym razem za zamordowanie jej braci. I to symbolicznie przy pomocy tej samej kuszy, którą Tyrion zabił Tywina. Z całego serca kibicuję Bronnowi i jego zamkowi, ale na litość Siedmiu, nie w taki sposób. Zobaczymy, czy osobiste ambicje znów przeważą nad przyjaźnią… Mam nadzieję, że ostatecznie Bronn nie wykona zadania. W końcu jedną rzeczą jest nie nadstawiać karku za przyjaciela, a zupełnie inną z premedytacją go zamordować.

Ludzkie odruchy Cersei

W Królewskiej Przystani dzieje się niewiele – a Cersei przez większość czasu dalej zgrywa chojraka. Na wieść o tym, że armia zombie przedarła się przez Mur, reaguje zadowoleniem – zaiste rozsądna reakcja. Poza tym wita w swoich progach Złotą Kompanię, narzekając, że nie przywieźli ze sobą słoni – może i lepiej, wystarczy już, że Nocny Król ma zombie-smoka, z dodatkową armią zombie-słoni byłby jeszcze trudniejszy do zatrzymania. Poza tym, Cersei ugina się pod naciskiem oblecha Eurona, idąc z nim do łóżka. I tutaj dostajemy jedyny ciekawy moment z jej udziałem – kiedy po jego wyjściu pozwala sobie na chwilę emocji i nie są to emocje pozytywne. Być może wydawało jej się, że bycie samodzielną królową pozwoli jej wreszcie uniknąć bycia manipulowaną przez facetów tudzież konieczności sypiania z różnymi oblechami dla osiągnięcia wyższych celów… ale chyba się przeliczyła. I zdanie sobie z tego sprawy chyba nie było przyjemne.

Furtka do leniwego scenariusza

Wątek wizji Brana nigdy nie był moim ulubionym, nawet jeśli zdarzyło mu się potwierdzić jedną z najważniejszych teorii dotyczących Jona. Ale wraz z początkiem tego sezonu mam przeczucie, że Bran będzie traktowany trochę jak taki skrót wydarzeń. Wszystko, czego twórcy nie zdążą pokazać w wyjątkowo krótkim, 6-odcinkowym sezonie, Bran dopowie nam ze swoich wizji. Jeszcze gorzej – będzie w ten sposób posuwał fabułę do przodu, zupełnie jak w pierwszym odcinku, informując o tym, że Mur padł, a Nocny Król ma teraz zombie-smoka. Jasne, że nasi bohaterowie potrzebują to wiedzieć. Ale byłoby dużo ciekawiej, gdyby tę informację ostatkiem sił przyniósł im na przykład Tormund, a nie, żeby była podawana na sucho przez ludzki telewizor marki Bran.

Wielkie niewiadome

Wciąż jest kilka pytań, na które bardzo chcę poznać odpowiedzi:

⚔️ kiedy zobaczymy spotkanie Brienne z Tormundem? I co ważniejsze – z Lannisterem?

⚔️ gdzie jest Duch? I czy nie będzie zazdrosny o smoka?

⚔️ czy Gendry i Arya się spikną, czy to jednak zawsze będzie tylko przyjaźń?

⚔️ czy Cersei ściemnia, że jest w ciąży?

⚔️ czy smoki mają depresję po śmierci Viseriona?

⚔️ co takiego zrobił Podrick tym prostytutkom?

⚔️ czy Danka będzie próbowała spalić Jona za to, że ośmielił się być pierwszy w kolejce do korony po Targaryenach?

⚔️ i najważniejsze: jak długa będzie lista tytułów Jona/Aegona, jeśli kiedyś zasiądzie na Żelaznym Tronie?

Miejmy nadzieję, że już wkrótce poznamy odpowiedzi na te pytania.

4 komentarze

  • Bran tylko przypopomina, że Mur padł, a jeden ze smoków stał się latawcem Nocnego Króla – oba wydarzenia dosadnie wybrzmiały w finale siódmego sezonu. Pozdrawiam!

    • Dosadnie wybrzmiały dla widza, ale z punktu widzenia innych bohaterów Bran jest trochę jak kanał z informacjami, Daenerys wydaje się cokolwiek zaskoczona wiadomością o Viserionie 😉 Trochę się boję, że Bran będzie tak działał przez cały sezon i to niestety nie tylko w stosunku do bohaterów, ale i do widza – przy tak małej ilości odcinków „używanie” Brana w taki sposób wydaje się kuszące, ale też byłoby trochę jednak chodzeniem na łatwiznę.

      • Może i tak. Z drugiej strony tylko scenarzysta zrozumie scenarzystę 🙂 Ja rozumiem 🙂 Pewnie w tym sezonie też wykorzystałabym Brana do maksimum. Bo nic tylko siedzi i widzi 🙂

  • Witam, Cersei jest powiązana zapewne z Białymi Wędrowcami, przecież jej namiestnik to prawdziwy nekromanta. Pozdrawiam serdecznie, a propos Złotej Kompanii, ona także ma chęc powrócić na tron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.