Kadr z serialu The Crown, 2017.
Kadr z serialu The Crown, 2017.

Czy królowa Elżbieta ogląda seriale?

Niedawno podczas maratonu drugiego sezonu The Crown nasunęło mi się zupełnie poważne pytanie: czy królowa Elżbieta ogląda seriale? A konkretniej – czy ogląda rozmaite mniej lub bardziej biograficzne produkcje, jakie powstają na temat niej samej i innych członków rodziny królewskiej?

Film Jak zostać królem o zmaganiach jej ojca z jąkaniem i publicznymi wystąpieniami został ponoć w pałacu Buckingham przyjęty ciepło, a królowa była nim poruszona… Ale czy widziała Królową albo świetny spektakl Audiencja ? obie produkcje z Helen Mirren wcielającą się w samą Elżbietę II? Na ten temat nic nie wiadomo. Ale – i tu być może będzie zaskoczeni – w połowie tego roku brytyjskie gazety donosiły, jakoby za namową swojego syna Andrzeja królowa obejrzała na Netflixie pierwszy sezon The Crown… i nawet jej się podobało.

Kadr z serialu <em>The Crown</em>, 2017.
Kadr z serialu The Crown, 2017.

Nic dziwnego, że jej się podobało, bo to jeden z lepszych seriali ostatnich lat, w dodatku świetnie obsadzony. Choć z drugiej strony… może i jest w tym coś zaskakującego, bo w przeciwieństwie do KrólowejAudiencji, The Crown naprawdę daleko wchodzi z butami w prywatne życie Elżbiety II i jej najbliższych. Nawet jeśli pierwszy sezon przypadł Jej Królewskiej Mości do gustu, nie byłabym taka pewna, czy drugi, który od tygodnia możemy oglądać na Netflixie, również chwyci ją za serce… mimo, że obiektywnie rzecz biorąc, jest jeszcze lepszy i wart wszelkich zachwytów. Tym razem jednak serial eksploruje jeszcze bardziej intymne rodzinne momenty i – choć gustownie i z pewną rezerwą – bardzo wyraźnie wspomina o zdradach księcia Filipa.

Nieczęsto się zdarza, by drugi sezon był dużo lepszy od premierowego, ale The Crown udała się ta sztuka – i to w obliczu znakomitego początku serialu. Wszystko to, co podobało nam się w pierwszej serii, tutaj zostaje pogłębione i podane jeszcze bardziej wymownie niż do tej pory. A najbardziej, rzecz jasna, podobało nam się zaglądanie do prywatnych komnat Jej Królewskiej Mości – podglądanie jej w intymnych sytuacjach, rodzinnych relacjach, osobistych dramatach i sukcesach.

Kadr z serialu <em>The Crown</em>, 2017.
Następca tronu we własnej osobie. Kadr z serialu The Crown, 2017.

O ile w pierwszym sezonie śledziliśmy dojrzewanie Elżbiety do roli władczyni, bardzo gustownie przyprawione smaczkami z jej prywatnego życia, teraz proporcje jeszcze bardziej przesuwają się w stronę poznawania królowej i osób z jej otoczenia po prostu jako istot ludzkich. Przyglądamy się temu, jak szorstko potraktowana w poprzednim sezonie księżniczka Małgorzata próbuje koić ból i szukać szczęścia. Bardziej szczegółowo poznajemy przeszłość księcia Filipa i to, co go ukształtowało, obserwujemy niełatwe dzieciństwo Karola, podglądamy jak królewska para radzi (a może nie radzi?) sobie z rolą rodziców. Śledzimy osobiste sukcesy i porażki królowej, jej zwykłe, kobiece kompleksy w zetknięciu z Jackie Kennedy, jej małe towarzyskie i polityczne triumfy. I wreszcie z jakimś niepokojem w sercu obserwujemy trudne małżeńskie relacje Elżbiety i Filipa. Zaczyna się mocno, od kryzysu, a później bywa bardzo różnie… czasem robi nam się ciepło na sercu, czasem chcemy nad losem królowej zapłakać.

Kadr z serialu <em>The Crown</em>, 2017.
Kadr z serialu The Crown, 2017.

To przesunięcie akcentów jeszcze bardziej w kierunku prywatnego życia królowej wychodzi serialowi wyłącznie na dobre – choć na jakimś poziomie trudno sobie nie żartować z tego, co dla rodziny królewskiej jest priorytetem. Tutaj niby trwa jakaś wojna, tutaj szykuje się konstytucjonalny kryzys, ale wciąż największą sensacją w serialu i w rodzinie jest cokolwiek nieskromne zdjęcie księżniczki Małgorzaty w gazecie. Trudno się wtedy nie uśmiechnąć, tak jak i trudno nie zamilknąć poruszonym w kilku innych kluczowych momentach. Jeśli coś ten drugi sezon opanował do mistrzostwa, to właśnie pozostawianie widza niemym z wrażenia pod koniec odcinka. A już odcinek eksplorujący relacje księcia Filipa z pierworodnym synem chwyta za serce jak żaden inny.

Kadr z serialu <em>The Crown</em>, 2017.
Kadr z serialu The Crown, 2017.

Wspaniale patrzy się na ten drugi sezon właściwie pod każdym względem. Fabuła naprawdę zaczyna wciągać, tło psychologiczne i relacje między bohaterami fascynują, a piękne, kolorystycznie dopracowane kadry urzekają z taką łatwością, z jaką księżniczka Małgorzata oczarowuje mężczyzn. Jedyne, co trochę mnie smuci, to fakt, że drugi sezon jest już pożegnaniem świetnej Claire Foy w roli Elżbiety II, prawdopodobnie więc również pożegnaniem Matta Smitha z rolą księcia Filipa. W serialu czas biegnie tak szybko, że wciąż piękni i młodzi Foy i Smith muszą zostać zastąpieni przez nieco starszych aktorów. Choć i w tym smutku jest nutka radości – w przyszłym sezonie jako królową zobaczymy moją ukochaną Olivię Colman i szczerze mówiąc, lepszego wyboru sobie nie wyobrażam.

Z niecierpliwością czekam więc na kolejny sezon. A czy czeka na niego także królowa Elżbieta? Oto jest pytanie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.