Kadr z programu 5 pierwszych randek.

Raj dla podglądaczy: programy randkowe Netflixa

Nie oszukujmy się – większość z nas ma trochę naturę podglądaczy… W przeciwnym wypadku rozmaite reality show nie byłyby tak popularne! A jedną z rzeczy, które ekscytują nas najbardziej, są związki, romanse i rozstania. I to właśnie w tym temacie Netflix zwietrzył chyba ostatnio niezły biznes – bo kolejne oryginalne programy randkowe wyrastają na platformie jak grzyby po deszczu. Przyznaję, że ostatnio zdarzyło mi się obejrzeć kilka z nich… I okazało się, że chwilami to całkiem niezła rozrywka. Oto kilka wciągających propozycji na przyjemnie odmóżdżający wieczór:

5 pierwszych randek (Dating around)

To uroczy, typowo randkowy program z ciekawą formułą, kręcony w Nowym Jorku oraz Nowym Orleanie (jest też jego brazylijska wersja). W każdym odcinku uczestnik umawia się na randkę w ciemno po kolei z pięcioma różnymi osobami, a potem podejmuje decyzję, z którą z nich chce się umówić ponownie. Wszystkie randki są zorganizowane tak, by były do siebie jak najbardziej podobne – uczestnik jest ubrany i uczesany tak samo, umawia się z kandydatami w tych samych knajpach, a randki mają dość podobny przebieg. To działa trochę jak ujednolicenie warunków eksperymentu – skoro randki przebiegają w podobnych warunkach, różnice pomiędzy nimi i to, z kim zaiskrzy, jest dużo bardziej zależne od samych kandydatów, a nie od okoliczności spotkania. Dodatkowe punkty daję programowi także za niesamowitą naturalność końcowego efektu. Kamera zachowuje się bardzo dyskretnie, nie ma wstawek typowych dla reality show z komentowaniem wszystkiego prosto do kamery – o odczuciach i myślach uczestników wnioskujemy po prostu z tego, jak się zachowują.

Kadr z programu 5 pierwszych randek.

Miłość w spektrum (Love on the spectrum)

Jak sama nazwa wskazuje, ten absolutnie przeuroczy australijski program czyni swoimi bohaterami dość wysoko funkcjonujące osoby ze spektrum autyzmu. To ludzie, dla których relacje społeczne same w sobie są trudne – ale to nie oznacza wcale, że nie potrzebują miłości ani że nie chcą jej komuś ofiarować! Temat wymaga sporego wyczucia, ale Miłość w spektrum zdecydowanie staje na wysokości zadania i widać, że twórcy nie tylko rozumieją swoich bohaterów, ale też starają się ich wspierać w odkrywaniu świata randek i bliskich relacji. A bohaterowie programu udowadniają, że choć mają specyficzne potrzeby i wyjątkowe spojrzenie na świat – cała reszta świata naprawdę sporo mogłaby się od nich nauczyć o związkach i miłości!

Michael szuka miłości… a tymczasem zakochali się w nim wszyscy widzowie. Kadr z programu Miłość w spektrum.

Miłość jest ślepa (Love is blind)

Przyznaję, ten program to trochę (trochę bardzo) guilty pleasure… Ale nawet jeśli jest to typowe, wciągające reality show, które wie, jak umiejętnie podsycać ekranowe dramaty, to punkt wyjścia dla programu jest zaiste intrygujący. Twórcy i uczestnicy szukają odpowiedzi na pytanie, czy miłość jest ślepa – i decydują się pójść o kilka kroków dalej niż zwykłe randki w ciemno. Uczestnicy programu randkują ze sobą, nie widząc się nawzajem. Mogą jedynie rozmawiać ze sobą w specjalnie zaprojektowanych pokojach, w których dzieli ich od siebie ściana. Po kilku dniach takich rozmów, nie mając pojęcia, jak wygląda ich wybranek czy wybranka, decydują, czy ktoś z kandydatów przemówił do nich na tyle, by… się zaręczyć. W ciemno. Na szczęście pomiędzy zaręczynami i ślubem mają szansę się spotkać i przetestować swoje świeże uczucie w różnych sytuacjach: na wakacjach, w swoich mieszkaniach, na spotkaniach ze swoimi rodzinami. I jak nietrudno się domyślić, konfrontacje wyhodowanego pod kloszem (dosłownie) uczucia z codziennością bywają brutalne.

Randka na miarę czasów dystansu społecznego. Kadr z programu Miłość jest ślepa.

Powrót do Eks (Back with the Ex)

To australijski program, który mimo bycia ewidentnym reality show, jest dość życiowy. Spotykają się w nim ludzie, którzy mieli już kiedyś ze sobą do czynienia, byli ze sobą w związkach, ale coś wtedy nie wyszło i się rozstali. Teraz dają sobie drugą szansę, próbują przepracować problemy i poznać się na nowo – a obserwowanie ich starań może nam powiedzieć co nieco o tym, dlaczego jedne relacje się udają, a inne od początku są skazane na porażkę, niezależnie od tego, ile razy będziemy próbowali je reanimować.

Ten niezręczny moment, kiedy spotykasz swojego byłego. Kadr z programu Powrót do Eks.

Too hot to handle

Hit pandemicznego lockdownu – i coś raczej dla tych, którzy nie pogardzają czysto rozrywkowym, kontrowersyjnym i niespecjalnie mądrym reality show. Grupa niedorzecznie wręcz seksownych (i niekiedy niedorzecznie ignoranckich) wiecznych singli trafia na rajskie wakacje w malowniczym ośrodku, licząc na erotyczne podboje i zdobycie sławy. Z tym pierwszym może być pewien problem, bo szybko okazuje się, że jeśli uczestnicy chcą wygrać 100 tysięcy dolarów, nie wolno im się nawet całować, nie mówiąc już o niczym innym. Te surowe zasady teoretycznie mają na celu nauczenie do bólu wręcz powierzchownych uczestników programu, jak nawiązywać głębsze, emocjonalne więzi. Ale choć program, podobnie jak niektórzy jego uczestnicy, nie grzeszy inteligencją, to nie da się ukryć, że obserwowanie dorosłych ludzi, którzy chodzą po ścianach, nie mogąc znieść abstynencji w warunkach nieustannych pokus, jest dość zabawne.

Półnadzy, napaleni ludzie i zakaz macania – co może pójść nie tak? Kadr z programu Too hot to handle.

Małżeństwo po indyjsku (Indian Matchmaking)

Kto powiedział, że trzeba się żenić z miłości? Ten program bierze na warsztat temat aranżowanych małżeństw – ale nie będzie to aż taki szok kulturowy, jakiego można by się spodziewać. Profesjonalna swatka spotyka się z młodymi Hindusami i Amerykanami hinduskiego pochodzenia, by poznać ich wymagania i znaleźć najlepiej dopasowaną do nich drugą połówkę. W całym procesie bardzo aktywnie uczestniczy rodzina, ale sami single (nie tak, jak kiedyś ich rodzice czy dziadkowie) mają sporą dozę wolności, mogą przebierać w propozycjach i ostatecznie sami podejmują decyzję o dalszym rozwoju znajomości.

Swatka na ratunek singlom (i ich zrozpaczonym rodzicom)! Kadr z programu Małżeństwo po indyjsku.

A czy wy lubicie podglądać ludzi na randkach…? Dajcie znać, jakie są wasze ulubione programy randkowe!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.