Listonosz: pustka pomiędzy przesyłkami

Może napiszę powieść – pomyślałem.
A potem to zrobiłem.

Każdym słowem swoich powieści Charles Bukowski przekonuje czytelników, że pisanie nie tylko nie sprawia mu żadnych trudności, ale wręcz przychodzi mu z łatwością, jest niemal tak naturalną czynnością, jak choćby oddychanie. Autor nie musi o tym nawet zapewniać wprost, jego proza broni się sama, z iście gawędziarską precyzją prześlizgując się pomiędzy kolejnymi wątkami. Nie ma w tym nic dziwnego, Bukowski wszak pisze o sobie, a Henry Chinaski, bohater i narrator większości jego tekstów, jest chyba jednym z najwierniejszych literackich alter ego, jakie kiedykolwiek zostały powołane do życia.

listonosz bukowski henry chinaski

Listonosz to powieść będąca wynikiem 12-letnich doświadczeń autora z pracą na poczcie. Żadnego innego zatrudnienia Bukowski nigdy nie trzymał się tak wytrwale, nawet pomimo niezaprzeczalnego faktu, że szczerze poczty nienawidził. Obok głębokiej niechęci, coś go jednak w tej pracy fascynowało, roznoszenie przesyłek stwarzało mu okazję do zaglądania ludziom do domów, codziennej obserwacji losów setek osób, co dla pisarza może stać się prawdziwym błogosławieństwem i źródłem inspiracji.

Znany ze swojego daru wnikliwej obserwacji rzeczywistości, Bukowski i tym razem nie zawodzi, kreśląc obraz funkcjonowania instytucji poczty i panujących w niej stosunków. Z tak charakterystycznym dla siebie dystansem i cierpkim humorem autor z jednej strony nie zostawia suchej nitki na otaczających go realiach, z drugiej zaś z zadziwiającą wprost wrażliwością reaguje na ludzką krzywdę. A jest na co reagować – amerykańska poczta za czasów Bukowskiego jawi się jako miejsce pełne absurdów, tak obojętne na losy ludzi, którzy ją współtworzą, jak to tylko możliwe.

Listonosz to książka przypominająca nieco reportaż, z pasją dokumentująca spory kawałek życia Henry`ego Chinaskiego. Mimo że już na samym wstępie autor oświadcza, iż wszystko, co następuje dalej, jest wyłącznie fikcją literacką, trudno się pozbyć wrażenia, że bez osobistych doświadczeń Bukowskiego Listonosz nie mógłby powstać, a już z pewnością nie byłby tak bardzo autentyczny. Nie brakuje w tej powieści także tak charakterystycznej dla autora postawy wobec świata – trochę buntowniczej, trochę awanturniczej, a przy tym jednak zdystansowanej na tyle, by dało się celnie sportretować zastaną rzeczywistość.

Gdzieś pomiędzy wierszami Listonosz jest również przejmującym zapisem cierpienia mężczyzny, który nie może się odnaleźć, mężczyzny, dla którego nie ma i chyba nie może być właściwego miejsca w świecie i społeczeństwie. Z każdej niemal strony dociera mrożące krew w żyłach wycie człowieka nieprzeciętnego, siłą wciśniętego w szarą, brudną, bolesną przeciętność. To wycie, to zawodzenie Henry Chinaski próbuje maskować agresją, obojętnością, kąśliwym językiem, a ziejącą w sercu pustkę uparcie zapycha znienawidzoną pracą na poczcie – jedynym stałym elementem wśród absurdalnej rzeczywistości, pośród ludzi, którzy odchodzą, odrzucają, ranią.

Tak jak pozostałe teksty Bukowskiego, Listonosz ukazał się w Polsce nakładem Oficyny Wydawniczej Noir sur Blanc, która bardzo dobrze wie, co robi, zamykając ociekającą dosadnym językiem narrację autora w stonowanych, niemal delikatnych okładkach. Ten świetnie podkreślany dysonans, kontrast pomiędzy wnętrzem a oprawą jest nie tylko mrugnięciem oka w stronę czytelników, ale także drobnym przytykiem pod adresem samego autora, który pod powierzchnią pijaka, awanturnika i kobieciarza, któremu wszystko jest obojętne, skrywa zadziwiające pokłady wrażliwości i zrozumienia. Zdecydowanie warto po tę książkę sięgnąć – jeśli tylko estetyka i styl Bukowskiego już na samym wstępie czytelnika nie zrażą, Listonosz na pewno przypadnie mu do gustu.

Powyższy tekst ukazał się także na portalu Boomania.com.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.