Kolekcja (nie)typowych opowiadań

Literatura jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz. Czasem okazuje się, że nawet w niepozornym pudełku z napisem „książki celebrytów” można znaleźć coś całkiem smacznego. I dokładnie tak było ze zbiorem opowiadań Kolekcja nietypowych zdarzeń napisanych przez Toma Hanksa.

Po tym, jak w świecie filmowym Hanks osiągnął chyba wszystko, co tylko było do osiągnięcia, i stworzył szereg niezapomnianych i kultowych już ról, teraz daje się poznać z nieco innej strony. Jego debiutancki tom zawiera 17 opowieści połączonych ze sobą motywem maszyny do pisania, co zresztą widać już w oryginalnym tytule Uncommon type: some stories, gdzie type może się odnosić również do czcionki – trochę szkoda, że w polskim tłumaczeniu to gdzieś zostało zgubione… Zwłaszcza, że spora część opowiadanych przez Hanksa historii sama w sobie wcale nie jest aż tak skrajnie nietypowa. Chłopiec, który pierwszy raz leci awionetką, rozwódka wprowadzająca się do nowego domu, aktorka próbująca swoich sił w Nowym Jorku, imigrant przypływający do Stanów – Hanks z wyczuciem przygląda się słabościom i nadziejom zwyczajnych ludzi.

Nie są to wprawdzie opowiadania, które można by postawić na półce obok najwybitniejszych amerykańskich prozaików… Nie objawiają skomplikowanych prawd o człowieku, nie wyrywają z kapci, nie są w żaden sposób odkrywcze. Stylistycznie niczym szczególnym Hanks również nie zachwyca, przynajmniej w polskim tłumaczeniu, do którego zresztą dzięki kilku niezręcznym miejscom nie mam zbyt dużego zaufania. Ale Kolekcja nietypowych zdarzeń to lektura naprawdę przyjemna. Znajdziemy w niej teksty bardzo różnorodne: zabawne, melancholijne i przesycone tęsknotą, futurystyczne, niepoważne, stylizowane na felietony albo scenariusze, a przede wszystkim bardzo empatyczne. Na pewno czuć w nich wyraźnie, że słowa płyną prosto z serca, gdzieś w tle pobrzmiewa radość tworzenia i może to właśnie dlatego czytając opowiadania Hanksa, bawimy się całkiem nieźle – prawdopodobnie tak, jak on bawił się podczas pisania.

Nie mogę powiedzieć, żeby było to objawienie i najwybitniejsza proza, z jaką ostatnio miałam do czynienia… Ale zdecydowanie Kolekcja nietypowych zdarzeń ucieszy fanów aktora, a i pozostałym książkowym molom ma szansę zapewnić chwilę przyjemności i wytchnienia przy subtelnie snutych opowieściach. Tylko tyle i aż tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.