Kadr z serialu Gra o Tron, 2016.

Gra o Tron: czego chcą Biali Wędrowcy?

Siódmy sezon Gry o Tron już za nami, sporo się wydarzyło, ale zanim zaczniemy w bólu odliczać miesiące do kolejnego i ostatniego już sezonu, warto chyba zadać sobie jedno fundamentalne pytanie… czego właściwie chcą, do czego (i dlaczego) dążą Biali Wędrowcy?

Tekst zasadniczo nie zawiera spoilerów – chyba, że za spoilery uznajecie informację, że w serialu występują smoki i lodowe zombie. Jeśli do tej pory tego nie wiedzieliście, to podziwiam waszą zdolność trzymania się z daleka od internetu.

Siedem sezonów i liczne wypowiedzi członków Nocnej Straży przyzwyczaiły nas do tego, że za Murem czai się wielkie niebezpieczeństwo i że prawdziwa walka rozegra się nie o Żelazny Tron, a o przeżycie wszystkich ludzi w tej części świata. Ale dlaczego ta walka musi się stoczyć? Co my tak naprawdę wiemy o motywacji i dążeniach Innych? Dlaczego zrobili się aktywni akurat teraz? Niespecjalnie lubię opowieści, w których czarny charakter jest zły, „bo tak” i dlatego, że jest czarnym charakterem… Wolę te, w których coś sensownego popycha antagonistów do działania – do tej pory Gra o Tron spełniała ten warunek… a potem zaczęłam rozmyślać o Innych. I tu niestety zdałam sobie sprawę, że ani książka, ani serial niewiele na ten temat mówią. Spróbujmy więc dojść do tego sami i przeanalizujmy możliwe powody ekspansji Białych Wędrowców na południe.

Kadr z serialu Gra o Tron, 2012.

Obudził ich powrót magii…
Według podań, Białych Wędrowców poprzednio widziano jakieś 8 tysięcy lat wcześniej podczas legendarnej Długiej Nocy, kiedy to zima była tak straszna,  że aż Westeros zamieniło się w takie nasze koło podbiegunowe do kwadratu i noc ciągnęła się całymi latami. Kiedy ludziom wreszcie udało się zepchnąć Innych z powrotem na daleką północ, a Bran Budowniczy postawił słynny Mur, słuch o Białych Wędrowcach zaginął, a kolejne pokolenia ludzi szybko włożyły opowieści o nich pomiędzy bajki.

Dlaczego Biali Wędrowcy dopiero teraz nagle stali się aktywni? Chyba aż tyle czasu nie zajęło im odzyskiwanie sił i budowanie armii… Niektórzy upatrują ich ponownego „przebudzenia” w powrocie magii do Westeros. Nie da się ukryć, że po latach silna magia znów opanowuje świat. Powróciły smoki, Czerwoni Kapłani dokonują dość spektakularnych czynów… być może wraz z przebudzeniem się magii i smoków, obudzili się także Inni.

…albo zniknięcie smoków
Odwrotna hipoteza mówi o tym, że Biali Wędrowcy mieli dobry powód, by przez wieki trzymać się z dala od muru – kiedy dynastia Targaryenów w najlepsze latała sobie po Westeros na smokach, rozsądniej było trzymać się z daleka… zwłaszcza, że kontakt ze smoczym ogniem niespecjalnie Wędrowcom służy. Kiedy wydawało się, że smoki na dobre zniknęły, Inni zaczęli powoli rosnąć siłę i gromadzić armię. Problem w tym, że chyba nie przewidzieli, że to jeszcze nie był ostatni raz, kiedy Westeros usłyszało o smokach.

Budzą się razem z wielkimi zimami
A może to oni przynoszą ze sobą zimę? Nie da się ukryć, że najcięższa zima w historii przypadała akurat na ten sam czas, gdy Biali Wędrowcy dotarli daleko na południe, zostawiając po sobie chodzące trupy i przejmujące zimno. Teraz znów zapowiada się najcięższa zima od iluś setek lat, nie ma się co dziwić, że Inni przychodzą razem z nią. Ale co było pierwsze – jajko czy kura?

Kadr z serialu Gra o Tron, 2012.

Uciekają przed czymś
To ciekawy pomysł – ich aktywność i dążenie na południe miałyby być spowodowane jakimś zagrożeniem z północy. Ale co mogłoby zagrażać Białym Wędrowcom? Nadciągający lodowiec? Wątpliwe. Jakieś przerażające zło w czystej postaci? Cokolwiek to miałoby być… jeżeli jest w stanie wystraszyć chodzących po świecie od kilku tysięcy lat przywódców wielkiej armii umarlaków, to aż strach się tego bać.

Są zaprogramowani do zabijania ludzi
Biali Wędrowcy zostali powołani do życia przez Dzieci Lasu, kiedy Pierwsi Ludzie trafili do Westeros i jak to ludzie – zaczęli się w nim urządzać, mordując dotychczasowych mieszkańców. Aby się przed nimi bronić, Dzieci Lasu porwały jednego z ludzi, wbiły sztylet ze smoczego szkła prosto w jego serce… i tak powstał Chocapic. Tudzież pierwszy Biały Wędrowiec. Wkrótce jednak Inni wyrwali się spod władzy Dzieci Lasu, urośli do rangi najgroźniejszej i najbardziej złowieszczej rasy w okolicy – i ani się Dzieci Lasu obejrzały, a już musiały jednoczyć siły z ludźmi w walce o przetrwanie i powstrzymanie konsekwencji własnego wynalazku.

Niezależnie od tego, czy Biali Wędrowcy działają na czyjś, czy na własny rachunek – pierwotnym celem ich istnienia była walka z ludźmi. Być może tak już im zostało i wymordowanie jak największej ilości ludzi mają zapisane „w genach”?

Potrzebują ludzkiej krwi do funkcjonowania
Niewiele wiemy o tym, w jaki sposób funkcjonują organizmy Białych Wędrowców. Na przykład: czy i co oni jedzą? Ożywione przez nich zwłoki zasilające mroczną armię nieumarłych mają tendencję do rozszarpywania swoich ofiar – prawie jak zombie w tanich horrorach. Ale czy to oznacza, że nieumarli albo tym bardziej Biali Wędrowcy potrzebują do funkcjonowania na przykład ludzkiej krwi albo ludzkiego mięsa? Nie wiadomo. Póki co na to nie wygląda, ale przecież nie samą magią zombie żyje.

Potrzebują taniej siły roboczej
Czyli w praktyce – armii nieumarłych niewolników. Ale patrząc na dotychczasowe rozmiary ich armii i niezaspokojony apetyt na więcej, trudno sobie wyobrazić, jaki gigantyczny projekt miałby być realizowany rękami tej siły roboczej… Może gdyby chcieli postawić drugi Mur, miałoby to trochę sensu. Ale po co mieliby to robić i przed czym ten mur miałby ich chronić?

Kadr z serialu Gra o Tron, 2017.

Są narzędziem w walce bogów
Od początku sagi poznaliśmy już kilka ciekawych lokalnych religii. Zdecydowanie najwięcej miejsca poświęca się jednak ostatnio Panu Światła i jego Czerwonym Kapłanom. Nie zapominajmy jednak, że Pan Światła ma też swoje przeciwieństwo, Wielkiego Innego (czy ta nazwa przypadkiem nie jest jakąś wskazówką?). W całej tej opowieści przewija się jeszcze słynny Azor Ahai, bohater, który już raz pokonał Innych i ma narodzić się nowo, by zrobić to znów i raz na zawsze zakończyć wojnę światła i ciemności. I choć wciąż nie ma zgody co do tego, kto z naszych ulubionych bohaterów miałby być nowym wcieleniem Azora, to czy możemy wykluczyć, że wszyscy, łącznie z Innymi, są tylko pionkami w rozgrywce bogów?

Starkowie opuścili Winterfell
Istnieje teoria, według której słowa „w Winterfell zawsze musi być Stark” to coś więcej niż tylko przykazanie, by dbać o rodową siedzibę. Biorąc pod uwagę fakt, że Mur został wzniesiony przez Brandona Budowniczego, pierwszego z rodu Starków, niektórzy zakładają, że to w jakiś sposób wiąże losy tej rodziny z Białymi Wędrowcami. Może za sprawą magii, może jakiegoś tajemniczego rozejmu – ale moment, w którym wszyscy Starkowie opuścili swoją siedzibę, miałby „uwolnić” Innych i „pozwolić” im na podjęcie marszu na południe.

Są trochę jak naziści – chcą być rasą panującą na kontynencie
Ten argument wydaje się być genialny w swojej prostocie. Czasem po prostu ktoś wpada na poroniony pomysł, że jest najbardziej doskonałą jednostką, jaka kiedykolwiek chodziła po ziemi, w związku z czym wszystkich mniej doskonałych należy się pozbyć. Być może Biali Wędrowcy, pod pewnym względami rzeczywiście bardziej zaawansowani od zwykłych śmiertelników (w końcu najwyraźniej żyją wiecznie!), mają ambicję podporządkowania sobie całego Westeros i „oczyszczenia” go ze wszystkich innych ras. Nie byłby to pomysł wybitnie odkrywczy – ale taki scenariusz nie wydaje się też całkiem wykluczony.

Co z tego może być prawdą? Czym kierują się Biali Wędrowcy? Być może jakaś mniej lub bardziej skomplikowana kombinacja powyższych motywów okaże się prawdziwa? Nie będę ukrywać, że z chęcią w przyszłym sezonie dowiedziałabym się o Innych nieco więcej – może dobrze by było, gdyby pan Jestem-Teraz-Trójoką-Wroną przestał na moment uprawiać żenujące podglądactwo i skierował swój zielony wzrok na naprawdę istotne kwestie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.