Kadr z serialu "Stranger Things", reż. Matt i Ross Duffer, 2016.

11 rzeczy do zapamiętania ze Stranger Things

Drugi sezon Stranger Things startuje już za kilka dni – najwyższy czas więc zacząć się wprowadzać w odpowiedni nastrój i przypomnieć sobie pierwsze odcinki serialu, który z miejsca stał się hitem i pretendentem do miana kultowego.

Oto 11 rzeczy, które warto zapamiętać z pierwszego sezonu Stranger Things:

1. Przyjaciele nie kłamią
No chyba, że trzeba kogoś odwieść od wyruszenia na samobójczą misję. Czego by jednak nie mówić o tym serialu, przyjaźń jest w nim silna. I aż miło na to popatrzeć, zwłaszcza w wykonaniu niesamowitych dzieciaków obsadzonych w głównych rolach.

2. Lepiej nie zadzierać z nerdami
Niektórzy z nich mogą mieć przyjaciół z super mocami! A nawet jeśli nie kumplują się z X-Menami, i tak pomiędzy szkolną wiedzą i genialnymi pomysłami z komiksów znajdą jakiś sposób, żeby skopać ci tyłek w odwecie za gnębienie na szkolnych przerwach.

Kadr z serialu Stranger Things, reż. Matt i Ross Duffer, 2016.

3. Kultowe postaci biorą się znikąd
Pamiętacie Barb? Oczywiście, że pamiętacie! Bo tak się dziwnie składa, że to właśnie ona i debiutująca w tej roli aktorka Shannon Purser z miejsca stała się niemal kultową postacią. W zasadzie trudno powiedzieć, dlaczego akurat ona – w serialu było przecież parę bardziej charakterystycznych niż Barb, sympatycznych  epizodycznych postaci, choćby Benny, któremu Eleven kradła frytki, albo mały Will, który znika jeszcze przed czołówką pierwszego odcinka. Barb poza stylowymi okularami właściwie nie miała w sobie aż tyle ikry, żeby podbić nasze serca… a jednak z miejsca się jej to udało. Ktokolwiek wyjaśni ten fenomen, zasługuje na nagrodę.

4. Bycie wyjątkowym bywa niebezpieczne
Wyjątkowość to niemal zawsze balansowanie na cienkiej linie pomiędzy błogosławieństwem i przekleństwem. Fajnie jest być wyjątkowym, wiedzieć czy potrafić więcej od innych albo po prostu być jedynym w swoim rodzaju… Ale równie dobrze można za to dostać w zęby. Albo stać się obiektem zainteresowania tajnych organizacji rządowych. Uważajcie, o jakich zdolnościach marzycie.

5. Najstraszniejsze potwory tworzymy sobie sami
Fani rzeczy jasna mają swoje teorie na temat pochodzenia serialowego potwora i tego, w jaki sposób jest powiązany z Jedenastką. Jedna z najbardziej przekonujących i dość prawdopodobnych (a jednocześnie pouczających!) teorii zakłada, że to El „stworzyła” potwora jako fizyczną manifestację swoich lęków, wzbogaconą o elementy znanej jej rzeczywistości. Wystarczy przeanalizować wygląd i zachowanie Demogorgona – El dostaje w prezencie kwiatka, a za chwilę po raz pierwszy widzimy głowę potwora… jak nic przypominającą (obrzydliwy, bo obrzydliwy, ale jednak) kwiat. Odkrywamy, że potwór poluje trochę jak lew… i za chwilę widzimy we wspomnieniach El ściskającą pluszowego lwa. Przypadek?

Kadr z serialu „Stranger Things”, reż. Matt i Ross Duffer, 2016.

6. Klimat lat 80-tych jest pociągający dla wszystkich
Serio, nawet dla tych, których w tym czasie nie było jeszcze na świecie – wliczając w to mnie i sporą część obsady serialu. Jest coś dziwnie swojskiego w tych czasach sprzed rewolucji komputerowej i internetu, a może po prostu w wizji dzieciństwa kreowanej przez braci Duffer – z całą masą przygód, niesamowitych zjawisk i wiernych przyjaciół. Nawet jeśli nasze własne dzieciństwo wyglądało inaczej, w zetknięciu z klimatem Stranger Things i tak czujemy pewien rodzaj nostalgii. To się chyba nazywa magia telewizji.

7. Rodzice nigdy nie wiedzą, co się dzieje
Niezależnie od tego, czy ukrywasz w swoim pokoju najprzystojniejszego chłopaka w szkole, czy uciekinierkę z tajnego ośrodka badawczego albo czy wymykasz się z domu oknem, żeby polować na potwory, rodzice nigdy nie mają zielonego pojęcia, co się dzieje pod ich dachem. Może i lepiej.

8. Nie ma czegoś takiego, jak za dużo lampek choinkowych
O scenach w domu Joyce Byers można powiedzieć wiele rzeczy, ale równocześnie nie sposób odmówić im dziwacznego uroku. Im więcej lampek choinkowych wisi pod sufitem, tym piękniej prezentują się kadry z rozchwianą emocjonalnie Winoną Ryder. Nie wiem jak wy, ale ja zawsze w tych momentach mam ochotę porozwieszać sobie w domu masę kolorowych światełek. Nawet za cenę kontaktu z mroczną stroną wszechświata.

Kadr z serialu „Stranger Things”, reż. Matt i Ross Duffer, 2016.

9. Kupujcie dzieciom porządne kredki
Serio. Bo inaczej na ich rysunkach czarodzieje będą rzucać główkami kapusty zamiast kulami ognia.

10. Nigdy nie należy ufać rządowi
Żadnemu. Zwłaszcza, kiedy ładuje ci się z bronią do domu i twierdzi, że to dla twojego dobra. Wiecie, te wszystkie teorie spiskowe o tajnych rządowych eksperymentach, kosmitach i masowej inwigilacji nie biorą się przecież znikąd.

11. Nadzieja umiera ostatnia
Nawet, jeśli przyjmuje formę szaleńczo mrugających lampek choinkowych albo okrągłego gofra zostawionego na śniegu – nie należy z niej rezygnować!

Nie rezygnujmy więc. Nowy sezon Stranger Things rusza już za chwilę – trzymajmy kciuki, żeby był co najmniej tak dobry, jak poprzedni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.