Kobieta Bond – co o niej wiemy?

Po miesiącach, a nawet latach spekulacji, kto przejmie rolę agenta 007 po odejściu Daniela Craiga, z planu najnowszego filmu o Jamesie Bondzie dobiegają cokolwiek rewolucyjne informacje. Nowy agent 007 ma być kobietą. I ma ją zagrać znana z drugoplanowej roli w Kapitan Marvel Lashana Lynch. Co wiemy o jej bohaterce?

Przede wszystkim – nie będzie Bondem

Debatując o tym, czy to już czas, by seria o Jamesie Bondzie otworzyła się na inne typy bohaterów, i przymierzając do tej roli aktorów czarnoskórych (Idris Elba!) albo kobiety (Olivia Colman!!!), wpadliśmy w pewną logiczną pułapkę – wydawało nam się, że studio postąpi tak, jak do tej pory, czyli proponując nowe otwarcie, zaproponuje też nową wersję postaci Jamesa Bonda. Tyle tylko, że tak jak do tej pory najsłynniejszy agent Jej Królewskiej Mości zmieniał co najwyżej twarz, akcent i styl bycia, teraz te zmiany miałyby iść jednak trochę dalej. Hasła „James Bond” i „agent 007” zrosły nam się w zbiorowej świadomości tak bardzo, że właściwie mało kto myślał o rozdzieleniu tych dwóch ról i mało kto pamiętał o tym, że kryptonimy w organizacjach szpiegowskich niekoniecznie muszą należeć zawsze do jednej i tej samej osoby (jakbyśmy dopiero co nie zachwycali się serią Kingsman, która wyraźnie ten motyw przekazywania kryptonimów podkreśla).

A tymczasem, jeśli twórcy bondów chcą pozwolić sobie na eksperymenty i otwierać franczyzę na nowe grupy demograficzne, to właśnie może być ta sprytna, subtelniejsza i być może (być może!) nieco łatwiejsza do przełknięcia dla najbardziej konserwatywnych fanów droga. Wymienić nie Jamesa Bonda, a agenta 007.

Przecieki z planu zdają się potwierdzać taką wersję wydarzeń. James Bond ma się dobrze, dalej ma twarz Daniela Craiga i jest na emeryturze. A skoro on jest na emeryturze, w MI6 zwolnił się jego kryptonim – który w związku z tym można nadać innemu agentowi. Lub jak w tym przypadku: agentce. I może nawet zbudować film wokół symbolicznego przekazywania pałeczki nowemu pokoleniu. W końcu nie jest tak, że po odejściu Jamesa Bonda cała agencja przestaje istnieć… Świat kręci się dalej i dalej potrzebujemy szpiegów na służbie Jej Królewskiej Mości – nawet jeśli ci szpiedzy będą mieli własne ulubione drinki i własną kolekcję pięknych kochanków, niekoniecznie takich, do jakich do tej pory nas przyzwyczajono.

Jeśli przyjmujemy, że bondy Daniela Craiga rozgrywają się we współczesnym świecie, trudno byłoby udawać, że w brytyjskich służbach specjalnych nie pracują żadne kobiety ani ludzie o innym niż biały kolorze skóry… Uwalniając kryptonim 007, a jednocześnie nie przepisując na nowo ikonicznego bohatera, tylko wysyłając go na dawno zasłużoną emeryturę (albo nawet sprowadzając go do roli cameo pokroju Stana Lee w filmach Marvela), studio bezboleśnie (przynajmniej w teorii bezboleśnie) otwiera sobie drogę do odświeżenia franczyzy i opowiadania szpiegowskich historii widzianych z nieco innej perspektywy.

Przyszłość Bonda czy chwilowy fanserwis?

Oczywiście cały czas otwarte pozostaje też pytanie, czy obsadzenie Lashany Lynch w roli agentki 007 to zapowiedź bardziej różnorodnej i otwartej na różne typy bohaterów przyszłości franczyzy, czy może jednak coś mniej trwałego. Być może korzystając z pożegnalnego filmu sprawdzonego Daniela Craiga, studio zamierza przemycić „drobny” eksperyment i sprawdzić, czy fani znienawidzą to rozwiązanie, czy może jednak dadzą się przekonać symbolicznemu przekazaniu pałeczki i zaakceptują nowy rozdział w opowieści o szpiegach z MI6. Być może to też jakaś droga do podzielenia franczyzy na dwie osobne odnogi – nowi i różnorodni agenci 007 mogliby ratować świat we współcześnie osadzonych filmach, a stary James Bond mógłby się tradycyjnie na nowo odrodzić, powrócić do swoich korzeni i działać np. w latach 50, bo przecież jeszcze niedawno krążyły plotki właśnie o powrocie bondów do przeszłości. Wreszcie – być może to tylko mały jednorazowy fanserwis, który ma połowicznie i tymczasowo usatysfakcjonować wszystkich tych, którzy w serii bondów wypatrują miejsca na zmiany… Na ile to otwarcie będzie trwałe i konsekwentne, tego dowiemy się pewnie dopiero wraz z premierą najnowszego filmu i zapowiedziami kolejnych.

Lashana Lynch – kim jest nowa agentka 007?

31-letnia Lashana Lynch to urodzona w Londynie brytyjska aktorka z jamajskimi korzeniami. Jak przystało na agenta Jej Królewskiej Mości, mówi z pięknym brytyjskim akcentem i elegancko prezentuje się w garniturze. Debiutowała w brytyjskich kryminalnych serialach, a szerszej publiczności jest znana z amerykańskiego serialu kostiumowego Still Star-Crossed oraz superbohaterskiego hitu Kapitan Marvel, gdzie zagrała na drugim planie i udowodniła, że sprawdza się w roli silnej i sprawczej bohaterki, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Jak poradzi sobie w roli agentki 007? Tego dowiemy się już w przyszłym roku. Tymczasem trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że ten bondowski eksperyment okaże się sukcesem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.