Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

Amy Adams i sztuka wątpienia

Wbrew pozorom język to fascynująca rzecz. I mówię tutaj o systemie komunikacji, a nie narządzie używanym do dłubania między zębami. To naprawdę fascynujące zjawisko i to nie tylko dlatego, że w tym samym języku i przy użyciu mniej więcej tego samego zestawu słownictwa można stworzyć zarówno Zmierzch, jak i całą kolekcję dzieł Hemingwaya.

Język jest podstawą cywilizacji. Bez niego nie ma wymiany pomysłów, a i samo myślenie trudniej jest uporządkować. Nie ma komunikacji, poezji, religii, nauki, blogów, nie ma niczego – a taki stan rzeczy ucieszyłby co najwyżej pana Kononowicza. Gdyby ten bez języka był w stanie jakoś sformułować, o co mu chodzi.

Język kształtuje to, kim jesteśmy. I to nie tylko w sensie bycia cywilizowanym człowiekiem, który coś z tym językiem potrafi zrobić. Wpływa na nasze postawy i przekonania – zarówno w formie merytorycznej dyskusji, jak i nieświadomie, za sprawą samego doboru słów, którymi coś lub kogoś decydujemy się określać. Może dehumanizować i podpuszczać agresję wobec innych, i wręcz przeciwnie – pomóc dostrzec w nich kogoś podobnego do nas samych. Może się stać narzędziem manipulacji i opresji albo impulsem do zmian na lepsze. I w tym kontekście poprawność polityczna w założeniach była jednym z najlepszych wynalazków ludzkości.

Kadr z filmu "Nowy początek", reż. Denis Villeneuve, 2016.
Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

To, jakim językiem mówimy, kształtuje nasze fundamentalne postrzeganie świata. Choćby to, jak postrzegasz kolory. Tam gdzie ty widzisz cztery prawie identyczne odcienie zielonego, niektóre plemiona potrafią nazwać trzy różne kolory i w dodatku wskazać, który z nich podpada pod jedną kategorię z czerwonym. A jednocześnie nie widzą różnicy między zielonym i niebieskim, bo w ich języku oba ilustrują to samo pojęcie. Są ponoć tacy ludzie i takie języki, w których bladoróżowy jest bardziej podobny do bladozielonego niż różowego. Związki języka i kultury z postrzeganiem kolorów są tak skomplikowane, że bada je osobna dziedzina nauki – antropologia barw.

Już tak podstawowe sprawy jak rozumienie czasu i przestrzeni są zależne od języka. Dla ciebie sprawa jest jasna, czas biegnie liniowo. Coś było, coś jest i coś będzie, a twoje życie biegnie prostą ścieżką od punktu A do punktu B. Ale nawet na naszej własnej planecie jeszcze niedawno żyły plemiona, którym pojęcia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość były zupełnie nieznane. Ich czas nie biegł jak szalony przed siebie, raczej powoli zataczał kręgi, a może nawet w ogóle w pewnym sensie stał w miejscu. Był czymś, czego nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć, nie myśląc w ich języku.

Kadr z filmu "Nowy początek", reż. Denis Villeneuve, 2016.
Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

Przez tysiące lat czas biegł dla ludzi cyklicznie, nakręcany przez pory roku. Nie było końca i początku, bo każdy koniec był początkiem czegoś innego. W naszym kręgu kulturowym bieg czasu ostatecznie „wyprostowały” judaizm i chrześcijaństwo, wprowadzając nowe pojęcia i punkty odniesienia, początek wszystkiego, miejsce, do którego dąży świat, i moment, od którego liczymy czas. I choć taka wizja świata wydaje nam się czymś oczywistym, wcale taka oczywista nie jest.

Ucząc się każdego nowego języka, stajesz się odrobinę inną osobą. Twoje rozumienie świata się zmienia i zmienia się Twój mózg. Wiedziałeś, że znajomość języków może opóźniać objawy demencji i Alzheimera? To naprawdę jest fascynujące.

Dlaczego o tym wszystkim mówię? Bo choć językoznawstwo od dawna uchodzi za temat wybitnie mało medialny i trudny do przełożenia na dziedzinę rozrywki, to wreszcie doczekaliśmy się nie tylko rozrywkowego (powiedzmy), ale przede wszystkim mądrego i dość solidnego filmu z językoznawstwem w tle.

Kadr z filmu "Nowy początek", reż. Denis Villeneuve, 2016.
Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

Nowy początek (Arrival) z Amy Adams w roli głównej to science fiction w naprawdę dobrym wydaniu. Oto pewnego dnia w 12 miejscach na kuli ziemskiej lądują statki kosmitów. Lądują i… tyle, nic więcej się nie dzieje. Nie wiadomo, po co przyleciały, o co chodzi przybyszom i jakie mają zamiary. Tutaj pojawia się fundamentalne pytanie – jak się tego wszystkiego dowiedzieć. Jak się dogadać z przybyszami z kosmosu, na pierwszy rzut oka tak różnymi od nas, że porozumienie wydaje się czymś abstrakcyjnym?

Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to jest idealny moment, żeby zadzwonić po lingwistę. Kto inny będzie wiedział, od czego w ogóle zacząć i jak interpretować sygnały wysyłane przez kosmitów? Na szczęście w tej historii amerykański rząd ma tyle rozsądku, żeby wstrzymać się z atomowym rozwiązaniem sprawy i pozwolić pracować naukowcom.

Kadr z filmu "Nowy początek", reż. Denis Villeneuve, 2016.
Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

W ten właśnie sposób prawdopodobnie oscarowa Amy Adams jako lingwistka i Jeremy Renner jako fizyk trafiają do wojskowej bazy u stóp jednego ze statków kosmicznych. Pod presją czasu i w obliczu narastającej paniki ogarniającej świat dwójka naukowców próbuje rozgryźć sposób komunikacji przybyszów, ich rozumienie rzeczywistości i intencje, z jakimi przybili na Ziemię. Z jednej strony to fascynująca naukowa zagadka, z drugiej ogromna odpowiedzialność. Co im z tego wyjdzie, musicie się przekonać sami, bo poświęciłam dzisiaj strasznie dużo miejsca na popularnonaukowy wykład i to cud, że dotrwaliście aż do tego momentu.

Nowy początek to film dość wyróżniający się na tle innych produkcji o kosmitach. Przede wszystkim nie próbuje nas nimi straszyć. Owszem, przez cały seans siedzimy w napięciu, nie wiemy, czego się spodziewać po przybyszach z kosmosu… Ale żaden obcy nie wyskakuje tu zza rogu, szczerząc wielkie zęby przy akompaniamencie mrocznej muzyki. Nie ma zresztą czego szczerzyć, bo kosmici w niczym nie przypominają tutaj starego dobrego E.T. ani nawet Obcego – w ogóle nie są humanoidalni. Ich statek nie miga kolorowymi lampkami i skomplikowaną technologią. Zarówno pojazd, jak i cały film są dość minimalistyczne i w swej pozornej prostocie urzekające.

Najlepsze w Nowym początku jest to, że wzorem najlepszych przedstawicieli gatunku science fiction tak naprawdę wcale nie jest o kosmitach. Obcy są tu tylko pretekstem do stawiania pytań o człowieka i jego pojmowanie świata, o cyniczny, podzielony świat, w którym współpraca pomiędzy państwami jest traktowana podejrzliwie, i wreszcie o jednostkę, o nasze życiowe wybory, cierpienie, szczęście i wartość każdej przeżywanej chwili.

Kadr z filmu "Nowy początek", reż. Denis Villeneuve, 2016.
Kadr z filmu Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, 2016.

Jestem pewna, że Nowy początek cię zaskoczy. Sprowokuje do stawiania pytań. O najważniejszy zwrot w misternie tkanej fabule, o naukowe podstawy całej historii, o możliwości ludzkiego umysłu… Być może na chwilę zakwestionujesz to, co wiesz. Zaczniesz wątpić, najpierw w filmowców, potem w naukę, wreszcie w samego siebie… Wątp. Stawiaj pytania. Szukaj odpowiedzi. Im dłużej będziesz szukać, tym bardziej kawałki układanki będą do siebie pasować.

Prawie, jakbyś uczył się nowego języka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.