Kadr z filmu "Poszukiwacze zaginionej Arki", reż. S. Spielberg, 1981.

27 bohaterów popkultury, w których można się zakochać

Naszło mnie na zestawienia. A że dzisiaj wypada w kalendarzu dzień, który traktuję jako swój i w pełni o mnie, to naszło mnie na zestawienia będące równocześnie jakąś formą popkulturowej spowiedzi. Dlatego też niniejszym prezentuję wam 27 bohaterów literackich, filmowych i serialowych, w których można się zakochać albo stracić dla nich głowę – wiem, bo sama sprawdzałam. Oto oni – kolejność zupełnie przypadkowa:

1. Geralt z Rivii
Wszystkie czarodziejki, elfki, karczmarki i inne niewiasty tego i wszystkich innych światów wam to powiedzą. Niezależnie od tego, czy mieszkają w książce, w serialu (nawet tam Geralt ratował całą produkcję!), czy w grze. Czy wiedźmin mówi głosem Żebrowskiego czy Rozenka – Geralta nie da się nie kochać.

2. Daario Naharis
Co prawda tylko ten zagrany przez Michiela Huismana, bo pierwszy odtwórca tej roli… cóż, nie wypadł zbyt dobrze. A książkowa postać jest chyba nieco zbyt ekstrawagancka jak na mój gust – z tymi żółtymi wąsami i niebieską brodą… Martina poniosło przy konstruowaniu tej postaci i bardzo się cieszę, że twórcy serialu w tej kwestii go nie posłuchali. #TeamMichielHuisman.

3. Tony Stark
Inteligencja. Poczucie humoru. Charyzma. Cięty język. To tyle o mnie – a teraz popodziwiajmy perfekcyjnie niedoskonałego geniusza, przez którego mam ochotę zmienić imię na Virginia.

4. DI Alec Hardy
David Tennant ostatnio śni mi się po nocach, więc nie mogło go tu zabraknąć. A zagrany przez niego w Broadchurch policyjny detektyw ma w sobie wszystko, co lubię: jest Brytolem, mówi ze śmiesznym akcentem i na dodatek jest dziwakiem. Czego chcieć więcej?

5. Cormoran Strike
Już chyba kiedyś mówiłam, że lubię detektywów bardziej niż same kryminały… Mrukliwy i mało atrakcyjny Strike nie jest oczywistym wyborem, ale miałam dla niego sporo ciepłych uczuć, jeszcze zanim w serialu doklejono mu stanowczo zbyt ładną facjatę Toma Burke’a.

6. Indiana Jones
Nikomu, kto pamięta młodego Harrisona Forda, nie trzeba chyba tego tłumaczyć.

7. Sherlock Holmes
Jedyny słuszny współczesny Sherlock Holmes. Wiecie, brainy is the new sexy. Zważywszy na jego przyjemny inaczej charakter, moje uwielbienie dla Sherlocka dowodzi chyba tylko tego, że bardzo źle skończę. Ale kto by się tam przejmował takimi rzeczami.

8. Khal Drogo
Ok, to jest kontrowersyjny wybór, zwłaszcza jak na feministkę. W końcu ani G.R.R. Martin, ani dedeki nie byli początkowo specjalnie łaskawi dla jego młodej żony. Prawie khala Drogo z tego zestawienia wykreśliłam ze względów wizerunkowych… ale Jason Momoa jest w tej roli tak hipnotyzujący, że nijak nie uda mi się ukryć do niego sympatii. Jakoś muszę z tą hańbą żyć.

9. Jon Snow
Pozostając w temacie Gry o Tron, muszę powiedzieć, że Jaś Śnieg jest jak wino – z każdym sezonem coraz lepszy. Może i nic nie wie, ale te oczy smutnego szczeniaczka naprawdę są rozczulające.

10. Syriusz Black
Nie ufam fankom Harry’ego Pottera, które nie kochały się w dzieciństwie w Syriuszu Blacku. Serio. Coś z nimi nie tak.

11. Draco Malfoy
Tutaj chyba budził się we mnie jakiś kompleks Matki Teresy… biedny, nierozumiany, zmuszany do złych rzeczy blondasek o jasnych oczach… nastoletnie serca miękły szybko i moje nie było wyjątkiem.

12. Sierżant Brody
Totalnie tego nie rozumiem, bo gość był terrorystą i w dodatku grał go Damian Lewis – a jego urodę da się określić tylko słowem „kosmita”. Nie, przepraszam, „rudy kosmita”. Ale zdecydowanie jest to kosmita pociągający.

13. Aragorn
Fankom Władcy Pierścieni, które nie kochały się w Aragornie, też nie ufam. Zwłaszcza odkąd w tej roli wystąpił Viggo Mortensen.

14. Sawyer z Losta
Josh Holloway to jeden z moich ulubionych kandydatów do roli Geralta, a wszystko właśnie dzięki Sawyerowi. Niegrzeczni chłopcy górą.

15. Johny Depp w Czekoladzie
Zupełnie nie pamiętam, o czym był ten film. Ani jak nazywał się ten bohater. Ale Depp był tam tak pięknym Cyganem z gitarą, że cała reszta nie ma znaczenia. Słowa niepoprawnego politycznie używam z premedytacją, bo w „Romie” jakoś nie do końca mieszczą mi się te wszystkie konotacje z wolnością, śpiewaniem przy ognisku i „My, Cyganie, szabadabada”. A to akurat w tym przypadku istotne.

16. Janek z Czterech pancernych
Nie mogę powiedzieć, żebym jako dzieciak specjalnie ogarniała, o czym tak naprawdę był ten serial, poza tym, że o facetach w czołgu. Ale niespecjalnie przeszkadzało mi to w podziwianiu Janka.

Kadr z serialu Czterej pancerni i pies, 1966.

17. Janosik
Co ci powiem, to ci powiem, ale ci powiem – Janosik poruszał niewieście serca także w moim pokoleniu.

Kadr z serialu Janosik, 1974.

18. Mark Darcy
Jeden z niewielu dowodów na to, że grzeczni chłopcy, którzy lubią cię taką, jaka jesteś, też mogą być sexy. Nawet w żenującym swetrze z reniferem.

19. Jamie z Love Actually
Skoro już jesteśmy przy Colinie, to mogłabym wymienić większość jego ról… no bo wiecie, Colin. Ale ograniczmy się do mojej ukochanej.

20. Richard Burke
Przy całej mojej sympatii do Chandlera, dalej uważam, że najlepszym mężczyzną Moniki, a w zasadzie najlepszą partią w całych Przyjaciołach był doktor Burke. Może to przez te wąsy.

21. Damon Salvatore
Jeden z naprawdę niewielu powodów, dla których obejrzałam całych kilka sezonów Pamiętników wampirów. Tych godzin z życia nikt mi nie zwróci, ale co się napatrzyłam, to się napatrzyłam.

22. Loki
Paradoksalnie Tom Hiddleston najbardziej podoba mi się, kiedy niczym przykładny chłopiec z dobrej rodziny recytuje Szekspira… ale jako czarny charakter z Uniwersum Marvela zdecydowanie robi wrażenie.

23. Logan
I tak już wiemy, że źle skończę, równie dobrze mogę się przyznać do ciągnącej się od czasów kreskówki fascynacji Wolverinem.

24. Gilbert Blythe
Od jakichś 20 lat jestem zdania, że mógłby mnie nazywać Marchewką do końca życia. Albo nawet Kapustą, Kalafiorem… serio, nie ma znaczenia.

25. Edward Nożycoręki
To jest wprawdzie miłość trochę jak do szczeniaczka, ale nie mogę zaprzeczyć, że Edward z tą swoją zagubioną miną jest rozczulający.

26. Larry Paul
Jeśli śledzicie tego bloga chociaż jednym okiem, doskonale wiecie, że mój stosunek do Larry’ego i jego roli w zakończeniu Ally McBeal jest co najmniej ambiwalentny… Mówiąc wprost, nienawidzę gościa. Ale doskonale zdaję sobie sprawę, że to tylko efekt porzucenia, więc… Larry, jak mogłeś! Ale byłeś słodki i ładnie śpiewałeś River, więc miejsce w tym rankingu ci się należy.

27. Doktor House
Wiecie, brainy is the new sexy. House może nie jest miły, ale ma w sobie coś z Sherlocka, a poza tym gra go Hugh Laurie.

A więc stało się. Teraz już wiecie. Jestem popkulturowo kochliwa. Ale niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie wzdychał do Marusi albo Janosika! Jeżeli komuś na podstawie tego wyboru nasuwa się jakaś psychoanalityczna teoria, z ciekawością posłucham. A skoro już mamy dzień szczerości, to teraz kolej na wasze wyznania!

5 komentarzy

  • „Popkulturowo kochliwa”, bardzo podoba mi się to określenie. 🙂 Ja połowy z tych „amantów” nawet nie kojarzę (chyba jednak za mało filmów i seriali obejrzałam w życiu), ale do podkochiwania się w Aragornie (och!) i doktorze House’ie przyznaję się bez bicia. Chociaż i tak moją największą filmową miłością (i to jedną z pierwszych, bo miałam wtedy może z dziesięć lat) był Bohun z „Ogniem i mieczem”. Szalony, kochający na zabój Kozak o błękitnych oczach i ta scena, w której gra i śpiewa rzewną pieśń… 😀 No kompletnie nie rozumiałam tej głupiej Heleny wzdychającej do nudnego Skrzetuskiego. Chyba się teraz trochę skompromitowałam, ale co tam, prawie dwadzieścia lat później dalej dałabym się porwać takiemu Bohunowi. 😉

  • Poczułam się dziwnie, bo choć znam połowę panów z oglądania filmów lub czytania książek, a drugą kojarzę, bo są powszechnie znani, to dzielę z Tobą tylko dwie sympatie, i to połowicznie – Starka i Lokiego… I chyba w takim razie mi nie zaufasz, bo ja się ani w Syriuszu, ani w Aragornie nie kochałam, a fanką „Harry’ego Pottera” i „Władcy Pierścieni” jestem. 😉 Kochałam się natomiast w Harrym i w Legolasie. 😀 No, a teraz, gdy już jestem starsza, z reguły kocham się w gejach (którzy reprezentację mają na tyle niewielką, że wielu obiektów do kochania to nie mam) albo w kobietach – dlatego w moim rankingu znalazłyby się Yennefer z Vengerbergu (bez mrugnięcia okiem wybrałabym ją, nie Geralta!) albo Lisbeth Salander z „Millennium”. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.