Juliusz Cezar w Bridge Theatre, reż. Nicholas Hytner, 2018.

Juliusz Cezar albo pogo u Szekspira

Teatr wywoływał już we mnie rozmaite emocje… ale żeby szekspirowska sztuka budziła chęć ruszenia w pogo? To coś nowego. Ale wystawiany na deskach nowego londyńskiego Bridge Theatre Juliusz Cezar w reżyserii współzałożyciela tego teatru Nicholasa Hytnera to zaiste od początku do końca nowe, bardzo współczesne i bardzo interaktywne spojrzenie na klasykę dramatu.

Czytaj dalej

6 grzechów głównych teatralnej widowni

Kiedyś wydawało mi się, że choć zasady odpowiedniego zachowania się w kinie uległy dawno pewnemu rozluźnieniu, to bardziej „oficjalne” kulturalne wydarzenia jak spektakle w teatrach z wiekową tradycją, opera czy koncerty w filharmonii przyciągają bardziej świadomą bon tonu publiczność – albo przynajmniej swoją formalną atmosferą wymuszają określony rodzaj zachowania się… O słodka naiwności!

Czytaj dalej

Kadr z nagrania sztuki Anioły w Ameryce, reż. Marianne Elliott, 2017.

Anioły w Ameryce – hipnotyzujący dramat w oparach absurdu

Kto by się spodziewał, że na sztuce o epidemii AIDS można się rozpłakać… ze śmiechu? A jednak. Anioły w Ameryce według tekstu Tony’ego Kushnera, za który autor zresztą dostał Pulitzera, to opowieść tak niezwykła, że znajdzie się w niej miejsce na wszystko – śmiech, płacz, miłość, nadzieję, ponurą refleksję o przemijaniu i świecie opuszczonym przez Stwórcę, komiczne halucynacje i słodko-gorzką rzeczywistość, w której w chwili próby najbliżsi zawodzą, a pocieszenie znajdujesz w najmniej spodziewanych miejscach.

Czytaj falej

Salome, reż. Yaël Farber, 2017. Fot. Johan Persson.

Zapomniany głos Salome

Co wiemy o biblijnej Salome? Wielu z nas prawdopodobnie nawet nie kojarzy jej z imienia – w Biblii występuje po prostu jako dziewczyna, która tańczyła dla Heroda, a potem w nagrodę za emocjonujący występ zażądała głowy Jana Chrzciciela na tacy. Wiecie, bo to zła kobieta była. Symbol mrocznego pożądania i zdradzieckich kobiecych postępków.

Czytaj dalej

Jude Law i umowna namiętność

Teatr to takie magiczne miejsce, gdzie nikogo nie dziwi, że w samym środku przedstawienia trup wstaje i zaczyna po sobie sprzątać scenę. O ile zdecydowana większość współczesnego kina stawia jednak na jakąś formę realizmu, a nawet czysta fantastyka stara się uprawdopodobnić to, co widzimy na ekranie, w teatrze często wszystko pozostaje bardzo umowne. A widz, żeby w pełni czerpać ze sztuki, musi wykonać pewien wysiłek i na chwilę zawiesić swoją niewiarę, krytycyzm i odruchowe poszukiwanie sensu w tym, na co patrzy. Czytaj dalej