Wiedźmin – reakcja na pierwszy zwiastun

Dziś o północy polskiego czasu Netflix zaprezentował wreszcie światu długo wyczekiwany pierwszy zwiastun serialu Wiedźmin. Prawie dwuminutowa zajawka pozwala nam podejrzeć zabójcę potworów w akcji i daje jako takie pojęcie o tym, które wydarzenia i lokacje możemy zobaczyć w pierwszym sezonie. Jak wypada superwiedźmin Henry’ego Cavilla? Przekonajcie się poniżej i sprawdźcie, co o tym myślę.

Nie będę ukrywać – moja pierwsza reakcja nie była superpozytywna (i moi sąsiedzi kilka minut po północy chyba dobrze usłyszeli ten jęk rozczarowania)… Ale podejrzewam, że sporo do powiedzenia miały tu moje może nie do końca uświadomione, ale jednak dość wygórowane oczekiwania. Wiecie, po cichu miałam chyba nadzieję, że ten zwiastun wbije mnie w fotel i zostawi ze szczęką na podłodze. Trochę jak teasery ostatniego sezonu Gry o Tron, gdzie już sam fakt, że PADA ŚNIEG, wywoływał u mnie ciary i palpitacje serca. Wszystko tu rozbija się o zaangażowanie. Po kilku latach nałogowego oglądania Gry o Tron byłam tak zaangażowana w tych bohaterów i w ten nieszczęsny śnieg, że nawet praktycznie pusty kadr był w stanie podnieść mi poziom ekscytacji. W przypadku Wiedźmina jestem jeszcze bardziej zaangażowana… tyle, że w swoją własną wizję, którą mam w głowie, odkąd jakieś pół życia temu odkryłam książki Sapkowskiego.

Nie ma nic dziwnego w tym, że przy starciu mojej (wiadomo, że jedynej słusznej!) wizji wiedźmińskiego świata z cokolwiek inną wizją Lauren S. Hissrich i Henry’ego Cavilla lecą iskry. I że w pierwszej reakcji mogę się wobec niej trochę buntować. Ale nie jest wykluczone, że z czasem ich wizja też mnie przekona. Na litość Melitele, udało mi się polubić Zbigniewa Zamachowskiego jako Jaskra, to nie dam rady polubić Wiedźmina od Netflixa? Ja nie dam rady?

Oddając więc pierwszemu zwiastunowi sprawiedliwość, obejrzałam go jakieś 15 razy, trochę rozebrałam go na części (plus wyspałam się, a nie można nie doceniać wpływu snu i jego braku na moje opinie!) – i w tej chwili patrzę na niego już naprawdę całkiem przychylnie. To dalej nie jest Geralt z mojej głowy i z mojego serca, ale zaczyna mieć potencjał serialu, który mogę (co najmniej) polubić. Oto, co mi się w tym zwiastunie podobało (a co nie do końca):

Obiecująca Ciri – Freya Allan w roli Lwiątka z Cintry prezentuje się świetnie. Wygląda młodo (choć nie tak młodo, jak można by się spodziewać po wiedźmińskich opowiadaniach), ma w sobie coś i z elfa, i z księżniczki, a jej dosyć charakterystyczna uroda dodaje postaci uroku.

Spojrzenie w przeszłość Yennefer – bardzo podoba mi się wizja zajrzenia w przeszłość Yen, jeszcze do czasów, kiedy była niespecjalnie urodziwą garbuską bez większych perspektyw. Pokazanie jej drogi i dopiero stawania się potężną czarodziejką, dodaje jej trochę głębi i pozwala na nią spojrzeć nie tylko oczami zakochanego Geralta, ale i posłuchać jej własnej historii.

Triss robi pozytywne wrażenie – może nie wygląda tak, jak w mojej głowie, i trochę szkoda, że nie ma rudych włosów, ale ma w sobie coś ciekawego. Anna Shaffer już do tej krótkiej migawki, która pojawiła się w zwiastunie, wnosi jakąś zadziorność, ale też ciepło i młodzieńczą energię.

Ikoniczne sceny z książek – zgodnie z zapowiedziami widać, że pierwszy sezon będzie sięgał przede wszystkim do wiedźmińskich opowiadań. Mamy sceny, które wydają się być powiązane z rzezią z Blaviken, mamy walkę Geralta ze strzygą, Jeża w Cintrze, prawdopodobnie krzyk Pavetty, coś, co wygląda na wizytę Ciri w Brokilonie. Ale z drugiej strony…

Coś dziwnego dzieje się tu z czasem – o ile serial wydaje się dość wiernie sięgać po wydarzenia z książek, to może wprowadzać jakieś zmiany w chronologii. Najbardziej widać to w postaci Ciri, która w kilku scenach wydaje się wyraźnie starsza, niż powinna być w danym momencie. Trudno powiedzieć, jak daleko te zmiany pójdą, ale miejmy nadzieję, że serial będzie w stanie je dobrze ograć.

Czarnoskóre elfy – czy może driady? Patrząc na to z punktu widzenia książek, powinny to być chyba driady, ale z drugiej strony narracja samego zwiastuna sugeruje tutaj jednak elfy. Być może dla uproszczenia driady i elfy zleją się w jedno? Czy spodziewałam się czarnoskórych elfów? I tak, i nie. Nie, bo w mojej głowie wyglądały bardziej jak superblade elfy z Władcy Pierścieni. Tak, bo krążyły już plotki na ten temat, także przy okazji kontrowersji dotyczących portretowania Ciri, która przecież ma w sobie Starszą Krew. Czy mi się to rozwiązanie podoba? Jeszcze nie wiem, zobaczymy, jak wypadnie w serialu. Ale chyba rozumiem, że twórcy mogliby w ten sposób chcieć jeszcze bardziej podkreślić społeczny komentarz i krytykę rasizmu przewijające się przez wiedźmińskie opowieści. Co prawda w moim rozumieniu analogie i metafory, żeby być skuteczne, nie muszą być toporne i podawane mocno wprost, ale może przy kierowaniu tego serialu przede wszystkim do amerykańskiej widowni ma to sens i uzasadnienie. Zobaczymy. W sumie można było to zrobić jeszcze bardziej wprost, w roli mordowanych i spychanych do lasu elfów obsadzając rdzennych Amerykanów. Nie powiem, to mogłoby być nawet ciekawe.

Wizualnie całkiem przyzwoicie – paleta kolorów trochę jak z Gry o Tron, kostiumy w większości wyglądają w porządku, zdjęcia plenerowe są piękne i klimatyczne. Krabopająk (czy kikimora? czy arachnomorf? są tu jacyś specjaliści od rozpoznawania potworów?) nie jest z gumy, co jest wielkim plusem, bo serio nieco się bałam, że po tym, jak Henry Cavill pochłonie 90 procent budżetu, będzie trzeba szukać oszczędności w innych miejscach… Nie jest to najpiękniejsze CGI, jakie widziałam w życiu, ale nie zapominajmy, że ten serial cały czas jest jeszcze w postprodukcji, technicy-magicy pewnie pracują nad jego dopieszczaniem i ostateczny efekt może się wyraźnie różnić od tego, co widzimy w zwiastunie.

wiedźmin zwiastun

Nijaka muzyka – oglądałam ten zwiastun chyba jakieś 15 razy i wciąż nie pamiętam, jaka towarzyszyła mu muzyka. Poza tym, że była typowo zwiastunowa i pasująca do scen akcji. Zwiastuny rządzą się swoimi prawami i mam nadzieję, że ostatecznie w serialu usłyszymy dużo ciekawszą ścieżkę dźwiękową. Zwłaszcza, że akurat pod tym względem adaptacje wiedźmińskich opowieści mają naprawdę wysoko zawieszoną poprzeczkę, nie tylko przez CD Projekt, w którego grach muzyka jest po prostu NIESAMOWITA, ale nawet i nieszczęsny polski serial miał przecież bardzo przyzwoitą, klimatyczną i zapadającą w pamięć ścieżkę dźwiękową. Mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku efektów specjalnych, cały czas jeszcze trwają nad tym prace.

Przywiązanie do szczegółów – fioletowe oczy Yennefer, płaski medalion, sposób, w jaki Geralt układa palce przy rzucaniu znaku – jak na dwuminutowy materiał, mamy całkiem sporo sugestii, że w kreowaniu najbardziej ikonicznych elementów świata przedstawionego serial stara się być wierny książkowym opisom albo puszcza do fanów oko, nawiązując na przykład do wiedźmińskich komiksów z lat 90.

Cały czas przyzwyczajam się do Cavilla – Henry Cavill nie byłby moim pierwszym (ani dziesiątym) wyborem na odtwórcę roli Geralta z Rivii, ale są już takie sceny i kadry, w których rzeczywiście zaczynam go w tej roli czuć. Co prawda zaraz potem naćpany eliksirami wygląda jak Legolas na mrocznych prochach. Albo rozmawiając z Triss, ma fryzurę jak ja po wstaniu z łóżka, czym absolutnie mnie nie zachwyca, ale fakt, trochę się z nim wtedy utożsamiam. Cavill jest nieco zbyt urodziwy, żeby bez problemu wejść w mojej głowie w rolę pociągającego, ale jednak i straszącego swoim obliczem wiedźmina… Ale kto wie, może jeśli po drodze nazbiera trochę blizn albo często będzie chodził upaćkany krwią i błotem, jakoś się ta jego piękność rozmyje. Nie mogę też powiedzieć, żebym była fanką stylu aktorstwa Henryka i już w tym zwiastunie naliczyłam kilka Poważnych Min Supermana, które trochę wybijają mnie z rytmu. Chociaż z drugiej strony akurat poważno-groźne miny to stały repertuar Geralta… może więc ostatecznie okaże się, że Cavill jednak się w tej roli sprawdzi.

Oby tak było i oby okazało się, że dalej będzie już tylko lepiej. I że kolejne promocyjne materiały, a potem sam serial, będą w stanie skutecznie i kreatywnie podyskutować z wizją wiedźmińskiego świata, którą mam w swojej głowie.

2 komentarze

  • Wiesiek wygląda jak te niedorobione elfy z LOTR Jacksona… brrr… zlot drag queens, chociaż zakryli by mu tą nieszczególną facjatę zarostem. Cokolwiek o Polskiej produkcji powiedzieć Yennefer Wolszczakowej bdb wizualnie – chociaż grała za miękko, Żebrowski grał tak sobie, ale look miał solidny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.