Teściowie czyli katastrofa na weselu

by Mila

Polska kultura ma bogatą tradycję opowiadania o weselach. Od dramatu Wyspiańskiego po Smarzowskiego, który podejmuje ten temat już w dwóch filmach, lubimy się przyglądać zderzeniu osobowości, klas społecznych i życiowych postaw podczas burzliwych i ostro zakrapianych przyjęć po zaślubinach – i przy okazji sami przeglądać się w krzywym zwierciadle. O ile jednak zazwyczaj wesela te mają miejsce po zawarciu małżeństwa przez młodą parę, o tyle film Kuby Michalczuka, z jednej strony wpisując się w te najlepsze tradycje, z drugiej stawia pytanie o to, jak przetrwać weselną noc, gdy państwo młodzi rozmyślą się tuż przed ołtarzem.

Teściowie od razu wrzucają nas na głęboką wodę. W warszawskim hotelu trwają przygotowania do przyjęcia, zaproszeni goście zaczynają się powoli zjeżdżać (a wielu z nich przyjechało przecież aż z Łomży, z Sokółki albo spod Szczecina!), zamówiony zespół już się rozgrzewa, szef sali pyta, czy „w tej sytuacji” podawać szampana… a gdzieś pośrodku tego wszystkiego rodzice niedoszłych państwa młodych próbują otrząsnąć się z szoku, zapanować nad „tą sytuacją” i znaleźć odpowiedź na pytanie, co i dlaczego właśnie się wydarzyło. Na sali goście robią to, po co ich zaproszono – jedzą, piją, tańczą i komentują ślub, który się nie odbył – w bocznych korytarzach toczą się zaś burzliwe dyskusje pomiędzy niedoszłymi teściami, a na jaw wychodzą wzajemne animozje i skrywane uprzedzenia klasowe.

Kadr z filmu <em>Teściowie</em>, reż. Kuba Michalczuk, 2021.
Kadr z filmu Teściowie, reż. Kuba Michalczuk, 2021.

Od pierwszych chwil film doskonale podkreśla chaos i nerwowość całej sytuacji, między innymi dzięki kamerze, która podąża za bohaterami z pomieszczenia do pomieszczenia w długich ujęciach nieprzerywanych cięciami. Przez chwilę miałam nadzieję, że cały film będzie się rozgrywał w jednym nieprzerwanym mastershocie – tak co prawda nie jest, ale bardzo długie ujęcia i kamera płynnie przepływająca od bohatera do bohatera powtarzają się właściwie na całej przestrzeni filmu. Obowiązkowo mocnym punktem Teściów jest też scenariusz, w którym doskonale uchwycono weselne postawy Polaków i dialogi brzmiące tak swojsko, że niejeden widz w babci, wujku czy teściowej dostrzeże echa członków własnej rodziny. Kolejne zwroty akcji coraz bardziej podkręcają chaos i popychają bohaterów coraz bliżej skraju wytrzymałości – i nawet jeśli nie wszystkie wątki fabularne wydały mi się stuprocentowo sensowne, zwłaszcza w kontekście zakończenia filmu, to jednak wszystkie dają pole do aktorskich popisów głównej obsadzie i grają napięciami zarówno wewnątrz par teściów, jak i pomiędzy rodzinami.

Kadr z filmu <em>Teściowie</em>, reż. Kuba Michalczuk, 2021.
Kadr z filmu Teściowie, reż. Kuba Michalczuk, 2021.

Bo i ten wybuchowy dramat na cztery postaci najmocniej stoi przede wszystkim wyrazistymi bohaterami i aktorskim kunsztem pierwszoplanowej obsady. Maja Ostaszewska i Marcin Dorociński w roli na pozór dystyngowanych, zamożnych rodziców pana młodego oraz Izabela Kuna i Adam Woronowicz jako zdecydowanie mniej światowi i bardziej przywiązani do tradycji rodzice panny młodej w fenomenalnym stylu zderzają się ze sobą w kolejnych sytuacjach, które z jednej strony sprzyjają wylewaniu wzajemnych pretensji, a z drugiej wymagają zachowania twarzy i zimnej krwi na oczach zaproszonych gości. Wszystko to balansuje na granicy komedii, dramatu i tragifarsy, pozwalając obsadzie płynnie poruszać się pomiędzy nierzadko skrajnymi emocjami i zaprezentować cały wachlarz aktorskich możliwości.

Trzeba jednak przyznać, że jakkolwiek dobrze nie oglądałoby się tych aktorskich kreacji, to jednak film nie jest zbyt subtelny w podejściu do swoich bohaterów. Jest tu dużo gry kontrastami społecznymi, postaci pod pewnymi względami są budowane na stereotypach, zarówno klasowych, jak i płciowych – w końcu „wiadomo”, że z piekła rodem to może być teściowa, a teść to raczej ten miły pan, który stara się załagodzić sytuację… Można to oczywiście złożyć na karb gatunku, bo komedie bardzo często uciekają się do stereotypów – ale gdyby konflikty i różnice zostały rozpisane z trochę większą wrażliwością społeczną, to moim skromnym zdaniem film wcale nie straciłby na humorze, a mógłby tylko zyskać na głębi.

Kadr z filmu <em>Teściowie</em>, reż. Kuba Michalczuk, 2021.
Kadr z filmu Teściowie, reż. Kuba Michalczuk, 2021.

Teściowie to adaptacja sztuki teatralnej Wstyd Marka Modzelewskiego (który jest również autorem scenariusza do filmu), w której to sztuce zresztą Izabela Kuna gra w Teatrze Współczesnym w Warszawie, choć, co ciekawe, rolę drugiej z teściowych. Trochę ten teatralny rodowód widać, bo scenariusz jest skonstruowany tak, że wszystkie długie dyskusje pomiędzy teściami właściwie mogłyby się dziać wewnątrz jednego pomieszczenia, tak jak to się dzieje w teatrze. Film jednak rozpisuje akcję na szerszą przestrzeń hotelu, wplata krótkie, ale za to świetne scenki z udziałem weselnych gości, a dzięki zdjęciom Michała Englerta bardzo zyskuje na dynamice i ani przez chwilę nie sprawia wrażenia przegadanego. Koniec końców Teściowie doskonale potrafią widza rozbawić i wciągnąć w coraz bardziej napięte relacje pomiędzy bohaterami, nawet jeśli nie zawsze są przy tym subtelni.

Wszyscy wiemy już, że trza być w butach na weselu – trzeba też pójść do kina i obejrzeć Teściów, bo to świetna rozrywka i prawdziwa aktorska uczta!

Przeczytaj także:

1 komentarz

Miriady 19 września 2021 - 10:46

Kurcze… ten film zbiera dużo pozytywnych recenzji, więc może wezmę koleżankę i pójdziemy w tygodniu 🙂

Odpowiedz

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje pliki COOKIES zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Dowiedz się więcej.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close