Teoria trudnej codzienności

Zanim na ekranach kin pojawiła się Teoria wszystkiego, brytyjską telewizję w 2004 roku zdążył już podbić Hawking z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej. Oba te filmy otrzymały etykietkę biograficznych, ale – mimo że dotyczą przecież dokładnie tej samej osoby – są zupełnie różne.

Czytaj dalej

Jak to zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Będą spoilery. Ale hej – mówimy o historii. Oburzanie się na spoilery w postaci powszechnie znanych faktów to już chyba ignorancja.

Gra tajemnic wprawia mnie w pewną konsternację.

Jak na oscarowego kandydata przystało, jest to film całkiem dobry… Ale obok naprawdę mocnych punktów, znajdujemy w nim również rozwiązania… nieco osobliwe. Trudno też właściwie stwierdzić, co było głównym motywem powstania tego filmu.

Czytaj dalej

Oscary 2015: Dzikie historie

Gdyby zamknąć oczy na tę krótką chwilę, kiedy na ekranie pojawia się nazwisko reżysera, można by odnieść wrażenie, że do Dzikich historii Almodóvar wniósł coś więcej, niż tylko produkcję. Damián Szifrón bardzo sumiennie odrobił lekcje i ? ucząc się od najlepszych – w swoim najnowszym filmie serwuje nam wybuchową mieszankę czarnego humoru, nieposkromionych emocji i absurdu, przyprawionych nutką goryczy.

Czytaj dalej

Świat pełen narcyzów

Rozprawianie się z tegorocznymi kandydatami do Oscarów zacznijmy od Birdmana nominowanego aż w 9 kategoriach: najlepszy film, aktor pierwszoplanowy (Michael Keaton), aktor drugoplanowy (Edward Norton), aktorka drugoplanowa (Emma Stone), reżyser (Alejandro González I?árritu), scenariusz oryginalny, zdjęcia, dźwięk i montaż dźwięku.

Świat, jak się okazuje, pełen jest narcyzów. Zwłaszcza świat artystów – co zresztą nie jest specjalnie zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę, że aby nieustannie obnażać swoje emocje przed szeroką publicznością, trzeba mieć chyba nieco niezdrowe przekonanie o własnej wyjątkowości.

Czytaj dalej

And the Oscar goes to…

Wiele można powiedzieć o filmach nominowanych w tym roku do Oscara w kategorii Najlepszy film – ale z pewnością nie to, że są krótkie. Mało który z nich trwa mniej niż dwie godziny, a rekordzista, Wilk z Wallstreet, dobija aż do trzech. Być może nie jest to kryterium standardowe, ale jakiś porządek rozprawiania się z oscarowymi kandydatami musimy przyjąć… Dlatego też zaczniemy dziś od filmu najdłuższego, by skończyć na króciutkiej (w porównaniu z kolegami) Grawitacji i dojść ostatecznie do mało zaskakującego wniosku – że Akademia znów wybierze inaczej, niż wybrałabym ja.

Czytaj dalej