Profesorowa Szczupaczyńska na tropie zbrodni

Jeśli jeszcze nie znacie profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej – czas to nadrobić! A jest co nadrabiać, bo niedawno ukazał się już trzeci tom przygód amatorki spraw tajemniczych i zbrodni niesłychanych. Seans w Domu Egipskim, tak jak i poprzednie dwie odsłony osadzonej w XIX-wiecznym Krakowie serii kryminałów, wciąga i zachwyca iście galicyjską, mieszczańską atmosferą.

Kim jest Zofia Szczupaczyńska? Gdyby Sherlock Holmes i pani Dulska mieli dziecko, z powodzeniem mogłaby nim być właśnie ona. Stateczna, szanowana mieszkanka Krakowa, dumna żona profesora uniwersytetu, strażniczka tradycji i moralności… a jednocześnie konsultantka lokalnej policji służąca nieocenioną pomocą i niezawodną intuicją w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek.

maryla szymiczkowa

Seria książek o śledztwach profesorowej Szczupaczyńskiej już na dzień dobry puszcza do nas oko i sugeruje, że nie ma co jej brać śmiertelnie poważnie. Dostrzeżemy to niemal od razu – i to nie tylko dzięki lekkiemu, przetykanemu humorem stylowi, ale przede wszystkim dzięki osobie samej autorki. Powołana do życia przez Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego Maryla Szymiczkowa, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami, korektorka w „Tygodniku Powszechnym”, królowa pischingera i wdowa po prenumeratorze „Przekroju” jest (chciałoby się powiedzieć: żywym) symbolem krakowskiej inteligencji. Ten prosty zabieg z pisaniem pod pseudonimem dodatkowo ubarwia lekturę i zapowiada starannie zaplanowaną wycieczkę w świat sekretów stolicy Małopolski. Tak bohaterka książki, jak i jej fikcyjna autorka uosabiają (każda swój własny) kawałek historii i niepowtarzalny klimat miasta.

Miasto jest tu zresztą bohaterem równie ważnym jak profesorowa Szczupaczyńska i tropieni przez nią zbrodniarze. Jego zakamarki, plotki i komentarze na temat ważnych wydarzeń i słynnych mieszkańców wciągają czytelnika jak najciekawsza z ówczesnych kronik towarzyskich. Czy pogrzeb Matejki był dostatecznie wystawny? Jak krakowska socjeta przyjmowała „tego okropnego Wyspiańskiego”? Jak w kręgach akademickich komentowane były pomysły dopuszczenia kobiet na studia? I kto mógł zwracać się do Boya-Żeleńskiego per „Tadeuszku”? Nie będę ukrywać, to właśnie tymi smaczkami trio Dehnel-Tarczyński-Szymiczkowa urzekło mnie już od pierwszych stron, kiedy trzy lata temu sięgnęłam po Tajemnicę Domu Helclów. Dziś mam już na półce trzy tomy i przy każdym bawiłam się przednio. W prozie pani Maryli urzeka przede wszystkim styl – gra z konwencją, puszczanie oczka do wielbicieli literatury z epoki i przetykana błyskotliwymi dialogami satyra na XIX-wieczny Kraków.

Nacisk na budowanie świata przedstawionego wcale nie znaczy, że intryga jest tu potraktowana po macoszemu. Może nie jest to najbardziej trzymający w napięciu kryminał, jaki czytaliście w życiu, ale i nie do końca o to tu chodzi. Intrygi są jednak starannie przemyślane i rozplanowane, nawet jeśli kolejne poszlaki prowadzą profesorową w tak ciekawe zakątki miasta i kręgi krakowskiej socjety, że sprawa tego, kto zabił, bez uszczerbku dla przyjemności z lektury schodzi niekiedy na drugi plan.

maryla szymiczkowa

W tomie trzecim profesorowa Szczupaczyńska ma okazję uczestniczyć w dość niezwykłym wydarzeniu – spirytystycznym seansie z udziałem sławnego medium. Ale zamiast ducha w towarzystwie pojawia się trup i tym razem Szczupaczyńska nie tylko rozwiązuje zagadkę tajemniczego morderstwa, ale i jest jego świadkiem. Mamy tu więc klasyczną sprawę zamkniętego pokoju, w którym każdy jest podejrzany i prawie każdy ma jakiś motyw – ale ograniczone grono potencjalnych sprawców wcale nie ułatwia profesorowej zadania!

Jeśli lubicie powieści z solidną dawką dystansu i humoru, jeśli pociąga was klimat i tajemnice Krakowa, jeśli ciekawią was ploteczki z artystycznego światka Młodej Polski albo po prostu intryguje was wizja Sherlocka Holmesa jako statecznej pani domu – to zdecydowanie coś dla was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.