Patologicznie (nie)przewidywalny Johnny Depp

Najnowsza biografia Johnny’ego Deppa napisana przez pana Nigela Goodalla niewiele rzecz jasna nowego może powiedzieć komuś, kto z powodzeniem mógłby zostać wybrany najwyższym kapłanem religii wielbiącej Deppa, gdyby taka kiedykolwiek powstała. Niemniej jednak, nawet dla kogoś takiego może się okazać przydatna – zręcznie porządkuje obszerną przecież filmografię Johnny’ego i dostarcza kilku ciekawych – że się tak wyrażę – ogólnohollywoodzkich smaczków. W porównaniu z innymi biografiami Deppa i w ogóle innymi biografiami, jakie kiedykolwiek wpadły mi w ręce, Johnny Depp. Sekretne życie wypada jednak niestety dość marnie. Co jest mi przykro pisać, zwłaszcza, że dostałam ją w prezencie i nie chciałabym tu wyjść na niewdzięcznicę 🙂

Czytaj dalej

Z cyklu: przyjemności, do których wstyd się przyznać

Wszystkim zainteresowanym przypominam, że już jutro na ekrany telewizorów wraca uwielbiany w Stanach, a i u nas całkiem popularny serial Pamiętniki Wampirów. Popularność tego serialu jest dla mnie osobiście zjawiskiem niezwykle ciekawym. Docelową grupą odbiorców miały być, jak się zdaje, amerykańskie nastolatki, głównie płci pięknej, czy w tym przypadku raczej dopiero rozkwitającej. Tymczasem nawet na naszym własnym podwórku nie brakuje dwudziestokilkulatek i (o dziwy nad dziwami!) dwudziestokilkulatków, którzy nie wstydzą się otwarcie przyznawać do namiętnego śledzenia losów wampirów z Mystic Falls. Owszem, jest w tym serialu kilka bardzo ładnych aktorek, ale co innego poza tym widzą w Pamiętnikach Wampirów mężczyźni – nie mam pojęcia. Zwłaszcza, że jest to jeden z najbardziej babskich seriali, jakie przychodzą mi do głowy.

Czytaj dalej

Trzech panów w łódce

Kto powiedział, że wycieczka łódką po rzece musi być nudna? A ściślej mówiąc – kto powiedział, że każda opowieść o odbytej łódką wycieczce z zasady dość daleka jest od bycia interesującą? Przed wami Trzech panów w łódce, nie licząc psa – koronny dowód na to, że może być zgoła inaczej.

Czytaj dalej

Haaaaave you met Ted?

Uwaga, maniacy seriali! Radujmy się, albowiem wesoły nam dzień dziś nastał!

Po wakacyjnej przerwie How I Met Your Mother wraca z nowym sezonem i świeżutką porcją humoru, niekończących się anegdotek Teda i życiowych mądrości wujka Barneya. I choć po siedmiu sezonach wciąż nie wiemy, kto jest matką dzieci Teda i w jakich okolicznościach oni się do cholery poznali, serial z biegiem czasu niewiele stracił na atrakcyjności. Przyznam szczerze, że wciąż trzymana w tajemnicy tożsamość tytułowej matki zaczyna mi być cokolwiek obojętna, chętnie bym się natomiast dowiedziała, co i jakim pokręconym sposobem stanie się z resztą bohaterów. Wszyscy oni bowiem dają się lubić, każdy na swój własny, charakterystyczny sposób.

Czytaj dalej

Newsroom: dobre media od kuchni

Jest taki film George’a Clooneya o dość tajemniczym tytule Good night and good luck. Ta czarno-biała produkcja traktuje o telewizji lat 50′, a konkretniej o legendzie amerykańskiego dziennikarstwa, Edwardzie R. Murrowie. W dobie społecznego ostracyzmu i wielkiego polowania na komunistów, sympatyków komunizmu, a nawet ludzi, którym zdarzyło się kiedyś przypadkowo podać rękę komuniście, Murrow i jego ekipa stąpają po cienkim lodzie, wypowiadając medialną wojnę senatorowi McCarthy’emu, inicjatorowi tej antykomunistycznej nagonki. Ryzykując karierą i narażając się na oskarżenia pod własnym adresem, Murrow nie szczędzi na antenie odważnych słów, starając się pozostać wiernym prawdzie i lojalnym wobec swoich odbiorców.

Czytaj dalej