Artur Andrus i jego Bzdurki, czyli bajki dla dzieci i innych

Artur Andrus nieustannie ujawnia swoje kolejne talenty. Przez lata dał się poznać jako artysta kabaretowy, dziennikarz, konferansjer, poeta, piosenkarz, autor książek, tekstów piosenek… – lista rzeczy, których (z sukcesem!) się podejmował i wciąż podejmuje, ciągnie się w nieskończoność. Całkiem niedawno CV pana Andrusa wzbogaciło się o kolejną umiejętność – bajkopisarstwo.

Czytaj dalej

Sacks, De Niro i Przebudzenia

Przebudzenia to jedna z pierwszych książek napisanych przez Olivera Sacksa. Da się to zresztą wyczuć – podczas lektury nie mogłam się pozbyć wyobrażenia młodego człowieka, który właśnie obronił doktorat i nieświadomie upycha w każdym zdaniu tyle skomplikowanych terminów naukowych, ile tylko jest w stanie. Umiejętność mówienia do studentów po ludzku, zrozumiale i tak, żeby coś z tego wynieśli, przychodzi dopiero później, po latach praktyki – widać to doskonale na uczelniach i widać to także w stylu pisania Sacksa. Choć przyznać mu trzeba, że pisząc Przebudzenia celował bardziej w środowisko medyczne, niż w zaskakująco szeroką publiczność, jaka ostatecznie po książkę sięgnęła.

Czytaj dalej

Jerzy Pilch i problemy z pamięcią

Z pamięcią źródła informacji nigdy nie było u mnie dobrze. Za nic na przykład od dawna już nie potrafię ustalić, czy tylko czytałam Pachnidło, czy tylko widziałam film, a może jedno i drugie… Samą historię znam przecież, mam jakieś obrazy w głowie, ale czy to historia z kinowego ekranu czy obrazy przez własną moją wyobraźnię poskładane? Niemożliwością wydaje mi się dojście do porozumienia z własną pamięcią. Choć rzecz dotycząca Pachnidła akurat wydaje się jeszcze stosunkowo mało szkodliwa.

Czytaj dalej

Samsara: w krainie czarów

Żyjemy na najpiękniejszym ze światów. I choć gatunek ludzki każdego dnia robi wszystko, żeby nie dało się w te słowa wierzyć, naprawdę dane nam jest żyć na najpiękniejszym z możliwych światów. Wystarczy się trochę odsunąć, spojrzeć pod innym kątem, nauczyć się to dostrzegać… i zaniemówić można z wrażenia. Nagle okazuje się, że nie wiadomo właściwie po co od lat w baśniach wymyślamy sobie coraz bardziej fantastyczne światy, skoro nasza własna planeta pełna jest iście bajkowych scenerii, cudownych, urzekających, niesamowitych… Każde z tych miejsc spokojnie mogłoby zagrać scenografię w dobrych filmach, nawet tych najbardziej fantastycznych, bo i takich widoków na Ziemi nie brakuje. Problem tylko w tym, że nie umiejąc ich dostrzec, nie mamy zielonego pojęcia o ich istnieniu.

Czytaj dalej

Nędznicy, czyli jak udźwignąć odpowiedzialność

Victor Hugo wciąż jeszcze przede mną – razem z Tołstojem i paroma innymi gentlemanami czeka na lepsze czasy, a mianowicie na moment, w którym raz na zawsze wygrzebię się ze stosu przeróżnych podręczników i książek niewiele w moim rozumieniu mających wspólnego z literaturą. Niemniej jednak, w obecnej sytuacji niemożliwe byłoby uparte trwanie przy zasadzie: najpierw książka, potem jakiekolwiek adaptacje. Bo jak tu nie ulec, kiedy z plakatów oślepiają chwałą takie nazwiska? Jak tu nie ulec, kiedy zwiastun przyprawia o dreszcze? I tak naprawdę – po co się wzbraniać, odmawiać sobie przyjemności? Nie oszukujmy się, z dużym prawdopodobieństwem świat się zdąży skończyć, zanim Nędznicy wreszcie wpadną mi w ręce…

Czytaj dalej