Kubańczycy: rum, cygara i życie pod dyktaturą absurdu

Kuba – kraj rumu, cygar, retro samochodów, gorącego słońca i brodatych dyktatorów. Rajska wyspa, w której zakochał się Ernest Hemingway, i kraj, który stał się zarzewiem kryzysu mogącego doprowadzić do wojny nuklearnej. Kuba to niemal kraj-legenda, jedna wielka anegdota, o której każdy coś słyszał, ale mało kto wie, co tak naprawdę dzieje się w środku, za niewidzialnym murem dyktatury i cenzury, który oddziela kubańskie społeczeństwo od reszty świata. Odpowiedź na to pytanie próbuje nam dać Anthony DePalma w swojej książce Kubańczycy. Zwykli ludzie w niemożliwym kraju.

Jak sugeruje już sam tytuł, reportaż DePalmy patrzy na Kubę i jej historię przez pryzmat zwykłego człowieka. Bohaterowie książki i ich rodziny pochodzą z najróżniejszych środowisk i warstw społecznych, a ich przodkowie przybyli na wyspę z tak różnych miejsc, jak Hiszpania i Jamajka. Ich losy biegną różnymi ścieżkami i bardzo różne bywa ich podejście do reżimu braci Castro – od ślepej wiary w rewolucję, przez cynizm, głębokie rozczarowanie i wewnętrzną emigrację, po aktywny sprzeciw – a jednak polityczna sytuacja Kuby i jej konsekwencje w taki czy inny sposób odciskają piętno na każdym z nich. W każdym z nich tli się też cubanidad, ten charakterystyczny stan serca i umysłu związany z życiem w kraju pełnym sprzeczności i absurdalnych warunków, które hartują ducha i zmuszają do nieustannego przystosowywania się.

kubańczycy - okładka

DePalma pokazuje swoich bohaterów i ich rodziny na przestrzeni kilkudziesięciu lat, od czasów przed rewolucją, przez erę braci Castro, aż po śmierć Fidela, ustąpienie Raula i przekazanie władzy marionetkowemu prezydentowi. Prywatne historie bohaterów stają się punktem wyjścia do nakreślenia politycznych, gospodarczych i społecznych zmian, jakie w tym czasie zachodziły na wyspie. Przyglądamy się rozmaitym skutkom, jakie przyniosła rewolucja – pochylamy się nad osobami, które polityka Fidela wydobyła z biedy i otworzyła przed nimi możliwości, o jakich ich przodkowie nawet nie mogli marzyć… i nad rodzinami, które reżim Castro okaleczył, na zawsze rozdzielił, a nawet zabijał. Śledzimy początkowe triumfy rewolucji i dekady pogrążania się w zapaści ekonomicznej, autentyczny entuzjazm nadziei na zmiany i sztuczne samozadowolenie propagandy, wielkoświatowe ambicje kubańskiej polityki i niekończące się okresy biedy, kiedy rarytasem stają się smażone skórki grejpfruta.

Kubańczycy. Zwykli ludzie w niemożliwym kraju to książka z jednej strony kameralna, czasem niemal intymna, kiedy towarzyszy bohaterom w ich codziennych próbach związania końca z końcem i śledzi ich idealistyczne nadzieje, bolesne rozczarowania i zmieniające się postawy wobec rewolucji i komunizmu. Ale z drugiej strony to też specyficzna kronika losów całego kraju i narodu – zapis absurdalnej rzeczywistości, w której z roku na rok realia codziennego życia coraz bardziej rozjeżdżają się z oficjalnym przekazem medialnym.

Reportaż DePalmy jest trochę jak sama Kuba – pełen sprzeczności. Niby bardzo kubański i specyficzny dla tego konkretnego miejsca na ziemi, a jednak całkiem uniwersalny w tym, jak udaje mu się uchwycić ludzkie postawy w obliczu dyktatury, propagandy i państwa, w którym nic nie jest takie, jak się wydaje. Cubanidad, choć tak specyficznie kubańskie, w naszej części Europy wydaje się dziwnie znajome i swojskie z jego nieodłącznym kombinowaniem, kreatywnym obchodzeniem absurdów systemu, wewnętrzną emigracją i narodowym sprytem niezbędnym do tego, by wciąż od nowa przystosowywać się do stającego na głowie świata. Może to wspólne doświadczenie komunizmu, a może jakieś narodowe cechy – ale Kubańczycy to lektura, która ma szansę głęboko przemówić do wielu polskich czytelników.

Zaczyna się od nadchodzącego huraganu, a potem jest już tylko ciekawiej – jeśli szukacie wciągającej, a jednocześnie błyskotliwej i edukacyjnej lektury na wakacje, Kubańczycy to coś zdecydowanie dla was!

Tekst powstał we współpracy z wydawnictwem Feeria

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.