Futu.re – koszmar o wieczności

Od kilkunastu dni polskie księgarnie podbija nowa powieść Glukhovsky’ego, Futu.re. I jeśli polski czytelnik nie przestraszył się jeszcze myślenia, ta nakreślona przez autora kultowego już Uniwersum Metro 2033 antyutopia ma szanse zawojować nasze serca i umysły.

Futu.re to coś więcej niż książka. Coś więcej niż naprawdę mocna historia. To wizjonerski projekt na szeroką skalę, z całą galerią niepokojących ilustracji, których autorem jest Sergey Kritskiy, i z równie niepokojącą ścieżką dźwiękową Nikolaya Krivina – polecam zajrzeć na stronę futu.re, pooglądać i posłuchać.

„Pokonaliśmy śmierć. I co dalej?” – pyta nas już z okładki główny bohater, zarysowując nieco bezsilną i nieco znudzoną refleksję, która będzie za nami podążać przez kolejne strony powieści. Refleksję człowieka, który czasu na rozmyślanie ma aż nadto, bo całą wieczność.

Bohaterowie Futu.re osiągnęli to, o czym gatunek ludzki marzy, odkąd tylko zaczął składnie myśleć – znaleźli sposób na nieśmiertelność, na wieczną młodość i wieczne piękno. Myślałby kto, że taki krok drastycznie odmieni oblicze ludzkości… Ale Glukhovsky dobitnie pokazuje, że człowiek nigdy się nie zmieni. Teraz czy za setki lat, śmiertelny czy nie, na łonie natury czy w przeludnionym, zabetonowanym, zabudowanym do granic możliwości świecie… zawsze będzie taki sam – słaby, miotany żądzami, zaślepiony własnym ego i w całej tej słabości zuchwale arogancki.

Futu.re jest jak krzywe zwierciadło wszystkich naszych ambicji, pragnień i lęków. Glukhovsky nie oszczędza niczego, ciał, dusz, społeczeństw, praw, polityki, religii – wszystko po kolei bierze w swoje ręce, wykręca, wynaturza… tylko po to, by ostatecznie okazało się, że zmieniły się jedynie pojęcia i zasady, a pod nimi wciąż jesteśmy tacy sami, kręcimy, oszukujemy, manipulujemy, pasożytujemy na sobie nawzajem.

Glukhovsky zaprasza nas do Europy, w której prawo do nieśmiertelności stało się ważniejsze od prawa do życia. W której nikogo już się nie wytyka palcami za aborcję – teraz zbrodnią przeciwko ludzkości i barbarzyństwem jest rodzić dzieci, kolejne pasożytnicze gęby do wykarmienia w świecie tak przeludnionym i pochłaniającym tyle energii, że oszczędzać trzeba na wszystkim, łącznie z przestrzenią życiową. Na ten triumf cywilizacji patrzymy oczami narzędzia porządku, oprawcy wymierzającego sprawiedliwość tym, którzy wbrew prawu i rozsądkowi ulegają prymitywnym instynktom i wydają na świat dzieci. Życie za życie. Bilans musi się zgadzać, chcesz mieć dziecko – umieraj. Dla niepokornych i egoistów nie ma litości.

futu.re

Futu.re to powieść bardzo dojrzała. Z jednej strony sprawnie napisana, autor prowadzi akcję całkiem wartko, po kawałku ujawniając coraz bardziej wstydliwe sekrety idealnego społeczeństwa i poszczególnych trybików nieśmiertelnej maszyny. Z drugiej strony, to świetny portret współczesnych społeczeństw: wolnej i troskliwej Europy, w której wszystko niby jest dozwolone, ale spróbuj coś zrobić wbrew woli większości… Ameryki, w której sen o dobrej pracy i ładnym domu zamienił się w sen o uzbieraniu gotówki na odroczenie śmierci… I Rosji, w której wszyscy żyją tak, jak żyli przed wiekami, i umierają tak, jak umierali od wieków – tylko władza jakaś taka podejrzanie piękna i wiecznie młoda. Glukhovsky nie odpuszcza nikomu, ostro i boleśnie rozprawia się z ludzkością, która osiągnąwszy coś wielkiego, zupełnie nie wie, jak sobie z tym radzić, która – można by pomyśleć – przeżywając zbyt wiele dni podobnych do siebie, zupełnie gdzieś zagubiła sens i duszę… a może nigdy ich nie potrafiła w sobie odnaleźć?

Mocną i poruszającą lekturę oferuje nam tym razem Glukhovsky, dopuszczając nas do najskrytszych i trudnych do zaakceptowania myśli bohaterów, którym w dziwnych czasach przyszło żyć i (nie)umierać. Trochę się autorowi relacje interpersonalne pomiędzy poszczególnymi bohaterami pod koniec wymykają spod kontroli, trochę tych powiązań za dużo, trochę są naciągane… Ale tak naprawdę tej mrocznej opowieści taka drobna rysa niewiele może zaszkodzić.

Z czystym sumieniem polecam i usatysfakcjonowana lekturą odkreślam antyutopię na liście Wyzwania Książkowego 2015.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.