Jak zanudzić Bukowskiego

Myślę sobie czasem, że życie wydawcy literackiego nie jest łatwe. Najpierw z nieco wątpliwych etycznie i przeważnie po prostu finansowych powodów wypuszczasz w świat jedną czy drugą beznadziejną książkę, bo wiąże się z nią jakieś głośne nazwisko. A potem przez resztę życia świecisz oczami i zmyślasz coraz to nowe rzekome zalety swojego gniota, próbując jakoś bronić własnej decyzji. Wszyscy i tak wiedzą, że to gniot. Ty wiesz, krytycy wiedzą, czytelnik wie. Ale przecież nie wolno ci tego powiedzieć na głos.

Takie mniej więcej refleksje nachodzą mnie ostatnio, kiedy podczytuję sobie wywiad Fernandy Pivano z Charlesem Bukowskim. Nie twierdzę od razu, że Śmieję się z bogami to gniot… To byłoby cokolwiek niesprawiedliwe. Ale w obliczu tego, co amerykański wydawca napisał o tej książce w swojej przedmowie, trudno byłoby się potem nie rozczarować jej treścią. Książki, nie przedmowy. Chociaż w zasadzie przedmowy też. Fernanda Pivano miała być świetną, wnikliwą dziennikarką i błyskotliwą rozmówczynią. Odpowiedzi Bukowskiego miały być odkrywcze. Całość miała sprawić, że kapcie pospadają czytelnikom z nóg…

bukowski 1

Nie pospadały. Może spadłyby komuś, kto przeczytał w życiu ze trzy wiersze Bukowskiego i nic więcej o nim nie wie. Ale myślę, że wystarczy przeczytać w całości choć jedną jego powieść, żeby ten wywiad kompletnie przestał robić na tobie wrażenie. Co do wnikliwości pani Pivano… śmiem ją kwestionować. Przez większość czasu mam nieprzyjemne wrażenie, że dziennikarka nie bardzo rozumie, co Bukowski do niej mówi. I po pięć razy pyta wciąż o to samo, mimo że już za pierwszym pisarz wyraźnie stwierdził, że nic go to nie obchodzi i nie ma na ten temat zdania. Może wydawca zamiast wnikliwości miał na myśli upierdliwość.

Dawno bym tę książkę odłożyła, gdyby nie to, że Bukowski od czasu do czasu błyśnie jakąś anegdotką albo połechta moje ego, potwierdzając me własne poglądy na taką czy inną sprawę. Ale czuję się dziwnie z myślą, że pani Pivano podobne rozmowy przeprowadziła z Hemingwayem i paroma innymi wybitnymi pisarzami. Aż boję się zgadywać, o co ich pytała. I ile razy. Ale skoro miała tyle siły przebicia, żeby zaliczyć wywiady z największymi pisarzami dwudziestego wieku, to może jej pytania były wnikliwe, tylko pomiędzy ich zadaniem a publikacją stało się z tekstem tego wywiadu coś bardzo dziwnego?

bukowski 3

To chyba całkiem możliwe – jest tu co najmniej kilka miejsc, w których język mógł zawieść. Po pierwsze, pani Pivano była Włoszką, a wywiad przeprowadzała po angielsku, więc bynajmniej nie w swoim naturalnym języku. Po drugie, transkrypcję wywiadu robił za nią ktoś inny. Potem dopiero treść została przełożona na włoski i w tym języku po raz pierwszy wydana. Po drodze było jeszcze tłumaczenie z powrotem na angielski – i dopiero z tej wersji przygotowywany był przekład na polski. Czasem trudno zaufać jednemu tłumaczowi, a co dopiero trzem…

Może więc wnikliwość i błyskotliwe myśli zagubiły się gdzieś w łańcuchu tłumaczeń… Dlatego też jeśli chcecie naprawdę poznać swoich ulubionych pisarzy, uczcie się języków. Słuchajcie i czytajcie ich w oryginale. A przynajmniej wybierajcie takie źródła, gdzie łańcuszek tłumaczeń nie zakładał radosnej twórczości w trzech różnych językach.

A w kwestii Bukowskiego polecam film dokumentalny Bukowski: stworzony do tego. Można w nim zobaczyć parę ciekawych rzeczy. Na przykład, że jedna z byłych dziewczyn Bukowskiego na starość miała brodę. Tego byście się nie dowiedzieli od pani Pivano.

1 Comment

  • Widzisz, to pewnie dlatego mi się spodobał ten wywiad bo ja dotąd kompletnie nie znałem ani jego ani jego twórczości. Tylko nazwisko się gdzieś oklepało o uszy. Myślę więc, że jest to fajna pozycja na początek przygody z Bukowskim. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.