Kadr z filmu Ant-Man i Osa, reż. Peyton Reed, 2018.

Gdzie są przedpremiery Ant-Mana, czyli problemy pierwszego świata

by Mila

Od pewnego czasu mamy ze znajomymi taką niepisaną umowę, że chodzimy na filmy Marvela razem, zawsze w tym samym składzie, najlepiej jak najbliżej premiery. Albo wręcz na przedpremiery – nie tyle nawet ze względu na spoilery, co na ekscytację i na to, że jest wśród nas bloger (znaczy ja), któremu bardzo się spieszy do napisania recenzji. Bo i po co komu recenzja filmu Marvela po miesiącu, kiedy wszyscy już go widzieli. Za tydzień na ekrany polskich kin wchodzi Ant-Man i Osa – ale tym razem nasza tradycja jest poważnie zagrożona…

Tak się składa, że większość sierpnia spędzamy porozjeżdżani po świecie. I nie jest to wynik naszego złego planowania… bo gdy wpisywaliśmy sobie urlopy i podróże w kalendarz, premiery Ant-Mana i Osy prawie na całym świecie były zaplanowane na początek lipca i nikt nie przypuszczał, że Disney zrobi nas w balona, przesuwając naszą o cały miesiąc. Nikt też nie przypuszczał, że w tym niepotrzebnym czasie oczekiwania nie będzie ani jednej przedpremiery nigdzie w promieniu stu kilometrów, a może w ogóle w całym kraju.

Jeśli zastanawia was to, dlaczego w ogóle jesteśmy o miesiąc do tyłu za niemal całą resztą świata, spieszę z wyjaśnieniem – Disney najwyraźniej uznał, że całe 38 milionów Polaków na czas mundialu przykuje się do telewizorów i nie będzie wychodzić z domu. W związku z czym nie opłaca się puszczać filmu do kin na początku lipca, bo nikt na niego nie pójdzie i kasa nie będzie się zgadzać. Serio, Disney ponoć ocenił szanse poszczególnych drużyn w mundialu i dostosował do nich daty premier Ant-Mana i Osy. Pomijam już to optymistyczne założenie, że fani Marvela aż tak bardzo interesują się sportem… i jeszcze bardziej optymistyczne założenie, że Polacy dojdą do finału. Ale szanowny Disney chyba niedokładnie spojrzał w kalendarz, bo mundial skończył się już dawno temu, a my dalej czekamy na premierę.

Kadr z filmu <em>Ant-Man i Osa</em>, reż. Peyton Reed, 2018.

Optymizm Disneya chyba w ogóle nie zna granic – bo kasa i tak nie będzie się w Polskich kinach zgadzać. Fani Marvela nie są cierpliwi. Zwłaszcza po tym, co odthanosowało się w Infinity War, chcą już teraz-zaraz wiedzieć, co może stać się dalej w Avengers 4, a od dawna już wiadomo, że Ant-Man i Osa dostarczą nam całkiem istotnych wskazówek. Pół biedy, jeśli spragniony wiedzy i niecierpliwy polski widz wyskoczy na filmowy weekend do Czech czy któregoś z państw ościennych, które nie zapowiadały się w mundialu tak dobrze – tutaj przynajmniej w ogólnoświatowym rozrachunku kasa jakoś tam się Disneyowi będzie zgadzać. Stawiam jednak dolary przeciwko orzechom, że Polacy, którzy całkiem wysoko plasują się w rozmaitych rankingach internetowego piractwa, znajdą sposób na darmowe obejście irytującego opóźnienia… Szach-mat, Disneyu.

Jaki jest sens tego opóźnienia, jeśli wszyscy na nim tracą i wychodzą z tego układu niezadowoleni (no, może poza ludźmi, którzy przy okazji zwiedzili Pragę)? Jaki jest sens wbijania złośliwej szpili wiernym fanom, niszczenia moich prywatnych marvelowych tradycji i zmuszania mnie do wyboru między blogiem i brakiem cierpliwości a umową z przyjaciółmi? Czyżby Disney uznał, że tak bardzo ma mnie w garści? Czyżby oni tam myśleli, że mogą robić, co chcą, a ja i tak będę im wciskać pieniądze do kieszeni?

No cóż, dobrze myślą… ale mogliby się z tym chociaż trochę kryć.

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje pliki COOKIES zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Dowiedz się więcej.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close