Feminizm i fetysze: sekretna historia Wonder Woman

Wonder Woman – prawdopodobnie najsłynniejsza superbohaterka świata, ikona amerykańskiej popkultury, bohaterka komiksów, filmów, seriali i kreskówek. Wielu z nas bez problemu jest w stanie wymienić jej najważniejsze atrybuty: złotą tiarę, bransolety zdolne odbijać pociski, lasso zmuszające do mówienia prawdy… Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, jak fascynujące historie kryją się za kulisami powstawania tej postaci. Oto 10 rzeczy, których (prawdopodobnie) nie wiesz o Wonder Woman i jej sekretnej historii:

Wonder Woman to dziedzictwo sufrażystek

Choć postać została powołana do życia dopiero w 1941 roku, Wonder Woman niemal bezpośrednio wywodzi się z idei i retoryki pierwszej fali feminizmu 1848-1920. Zarówno twórca postaci, William Moulton Marston, jak i pierwszy rysownik Wonder Woman, H. G. Peter, w chwili debiutu bohaterki byli już dinozaurami jak na standardy branży komiksowej (Marston miał 48 lat, a Peter 61) – obaj w młodości byli za to świadkami kampanii sufrażystek i mieli z nimi bezpośrednie powiązania (Peter miał nawet doświadczenie w rysowaniu ilustracji do feministycznych pism i plakatów). Obaj twórcy obficie czerpali z symboliki i argumentacji podnoszonej przez ruchy kobiece, a sama Wonder Woman była przez nich kreowana jako kontynuatorka działalności sufrażystek. Nie dość, że była silna, niezależna, zdeterminowana i głośno mówiła to, co myśli, to jeszcze praktycznie w każdym numerze mierzyła się z otwartą dyskryminacją i walczyła z przeciwnikami, którzy często uosabiali mizoginię, seksizm i sprzeciw wobec emancypacji kobiet. Na łamach swoich komiksów Wonder Woman m.in. walczyła o prawo kobiet do startowania w wyborach, dawała nauczkę przemocowym mężom, broniła praw pracowniczych kobiet, zakładała uczelnie dla dziewcząt.

Amazonki robiły furorę na początku XX wieku

Motyw Amazonek i utopijnych państw zamieszkanych wyłącznie przez kobiety był bardzo popularny w latach poprzedzających powstanie Wonder Woman. Zdecydowanie też wpłynął na kreację, a nawet fabułę komiksów o Dianie Prince – która często nawiązuje do dzieł literackich tamtej epoki. I tak na przykład w wierszu Child of the Amazones Maxa Eastmana z 1913 roku młoda Amazonka zakochuje się w mężczyźnie, ale związanie się z nim byłoby pogwałceniem praw jej społeczności, według których związek, a co za nim idzie, macierzyństwo, jest dostępne tylko dla tych Amazonek, które osiągnęły już coś spektakularnego – postanawia więc, że miłość nie jest dla niej, dopóki nie położy kresu męskiej tyranii. W komiksach Marstona Wonder Woman też nie chce myśleć o małżeństwie (ma nawet koszmar o tym, że Steve mógłby jej się oświadczyć i zapędzić ją do roli kury domowej), zawzięcie walczy za to z rozmaitymi przejawami opresji wobec kobiet. Z kolei powieść Inez Haynes Gillmore Angel Island niemal bezpośrednio ukształtowała fragment historii komiksowych Amazonek – w książce tej grupa mężczyzn-rozbitków trafia na wyspę zamieszkaną przez skrzydlate kobiety-anioły. Ogarnięci pożądaniem, niewolą je i odcinają im skrzydła, czyniąc je bezbronnymi – dopiero najsilniejsza z nich musi je doprowadzić do rewolucji i wolności. To samo stało się w komiksach – tyle, że zamiast odcinać skrzydła aniołom, mężczyźni zakuli w kajdany Amazonki, odbierając im tym samym nadludzką siłę.

Wonder Woman miała zmieniać świat i społeczeństwo

Marston otwarcie przyznawał, że komiksy o Wonder Woman mają być psychologiczną propagandą (jego określenie, nie moje) dla nowego typu kobiety, która jego zdaniem powinna rządzić światem (Marston dość mocno optował za matriarchatem i podzielał XIX-wieczne poglądy filozoficzne o moralnej wyższości kobiet nad mężczyznami). Wonder Woman miała inspirować i być wzorem do naśladowania, wychowywać nowe pokolenia kobiet, dając im przyzwolenie na bycie silną, sprawczą, niezależną i pewną siebie. I chyba to się udało, bo na komiksach z lat 40-tych wychowywały się późniejsze działaczki drugiej fali feminizmu – z Glorią Steinem na czele. W amerykańskiej kulturze Wonder Woman stała się wręcz swego rodzaju łącznikiem pomiędzy sufrażystkami a feminizmem lat 70-tych – nieprzypadkowo w 1972 roku Wonder Woman pojawiła się na okładce stworzonego przez Steinem pisma „Ms.”.

Lasso prawdy to wariacja na temat wykrywacza kłamstw

Twórca postaci Wonder Woman z wykształcenia był prawnikiem i psychologiem. Już na studiach zainteresował się tematem oszustwa, sekretów i wykrywania kłamstw, a potem m.in. z pomocą swojej żony, Elizabeth Holloway Marston, przez kilka lat prowadził naukowe badania w tej dziedzinie. Jako pierwszy opracował pionierską metodę wykrywania kłamstw w oparciu o pomiar ciśnienia krwi badanej osoby – która potem posłużyła innym do skonstruowania wariografu. Marston przez pewien czas bezskutecznie próbował przekonać sądy i policję do wykorzystywania jego metody przez wymiar sprawiedliwości – ostatecznie porzucił te wysiłki, ale temat kłamstwa i prawdy powrócił na łamach komiksów o Wonder Woman w postaci jej złotego lassa, które zmusza ludzi do mówienia prawdy. W jednym z zeszytów Wonder Woman demonstruje działanie swojego lassa przed amerykańskim sądem – a jej wkład w sprawę, w przeciwieństwie do wkładu Marstona, zostaje doceniony przez wymiar sprawiedliwości. Możemy snuć domysły, dlaczego Marstona tak bardzo interesował temat kłamstwa i sekretów – sam prowadził bardzo sekretne życie, ukrywając przed światem swoją nietypową rodzinę, którą tworzył do spółki z dwoma, a czasem trzema partnerkami oraz dziećmi, jakie miał z dwoma z tych partnerek.

Inspiracją dla Wonder Woman były kobiety w życiu jej twórcy

William Moulton Marston przez całe życie był otoczony silnymi, błyskotliwymi, niezależnymi kobietami zaangażowanymi w działalność społeczną – i był pod ich wielkim wrażeniem. Wonder Woman wyrosła na styku kilku ważnych w jego życiu kobiecych postaci. Można w niej odnaleźć cechy jego żony, Elizabeth Holloway Marston, która kształciła się, by zostać prawniczką, w czasach, kiedy jeszcze studiująca kobieta z definicji była dziwadłem (pierwsze amerykańskie studentki nazywano zresztą Amazonkami), a potem przez lata utrzymywała nie tylko Marstona, ale całą ośmioosobową rodzinę. Oraz kochała grecką poezję, zwłaszcza dzieła Safony. Wyraźnie pobrzmiewają w Wonder Woman także echa Olive Byrne, studentki, którą Marston poznał podczas pracy na uniwersytecie i która na dobre zadomowiła się w jego życiu, zostając jego partnerką i matką dwójki jego dzieci (Olive, tak jak Wonder Woman, nosiła charakterystyczne szerokie metalowe bransolety). Nie bez znaczenia były też kobiety z rodziny Byrne, jej matka Ethel Byrne i ciotka Margaret Sanger, które walczyły o legalny dostęp do antykoncepcji w czasach, kiedy za samo mówienie o niej wsadzano kobiety do więzienia – i położyły podwaliny pod organizację, z której później wyrosło Planned Parenthood. Marstona otaczały buntowniczki, sufrażystki, silne i zdeterminowane kobiety – nic dziwnego, że jego Wonder Woman jest taka sama.

Wonder Woman prezydentką Stanów Zjednoczonych

Wonder Woman #7 z 1943 roku pojawia się wizja przyszłości, w której w roku 3000 nasza superbohaterka kandyduje na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych i ostatecznie zwycięża w wyborach. Z jednej strony to wyraz przekonania Marstona, że to kobiety powinny rządzić światem, bo dopiero wtedy nastąpi kres wojen i przemocy. Z drugiej strony pojawienie się takiego motywu w komiksach to pokłosie toczących się w tamtych czasach dyskusji – na fali sukcesu sufrażystek przewidywano, że Stany Zjednoczone będą miały swoją pierwszą prezydentkę przed 1940 rokiem. Istniały nawet specjalne stowarzyszenia mające wspierać kobiety w polityce i doprowadzić do zrealizowania tego celu. Jak wiemy, do dziś nie udało się go zrealizować… Ale Marstonowi zależało na tym, by pokazać dzieciom i młodzieży (którzy wtedy były głównymi odbiorcami komiksów), że coś takiego jest możliwe. Chciał, by młodzi czytelnicy i czytelniczki mogli wyobrazić sobie kobietę na stanowisku prezydenta, oswajać się z tą myślą – i by w przyszłości wpływało to na ich polityczne wybory.

Wiecznie związana Wonder Woman

W komiksach z lat czterdziestych niemal w każdym numerze, nierzadko kilkukrotnie na łamach jednego zeszytu, Wonder Woman zostaje zostaje związana, zakuta w kajdany, uwięziona w klatce, skrępowana kaftanem bezpieczeństwa i na różne inne sposoby zniewolona – z wyraźną przewagą związywania i zakuwania w kajdany. Z jednej strony można to odczytywać jako nawiązanie do wewnętrznej mitologii komiksu – ważnym wydarzeniem w historii Amazonek było ich zniewolenie przez mężczyzn. Wonder Woman zresztą nosi swoje słynne szerokie bransolety na pamiątkę tamtych wydarzeń i w ramach przestrogi, że jeśli tylko pozwoli się zdominować mężczyznom, straci swoje moce. Z drugiej strony można to czytać także jako ukłon w stronę retoryki i symboliki używanej przez działaczki pierwszej fali feminizmu – w publikowanych przez nie materiałach nawołujących do emancypacji kobiety często przedstawiane były jako zakute w kajdany, z których trzeba się wyrwać. William Moulton Marston mówił zresztą otwarcie, że pokazując, jak Wonder Woman raz za razem wyrywa się z kajdan i krępujących ją więzów, chce podkreślić jej wybijanie się na niezależność, emancypację i symboliczne odzyskiwanie kontroli przez kobiety.

Ale prawdopodobnie nie bez znaczenia były tu także… erotyczne upodobania autora. W swojej działalności zawodowej Marston często krążył wokół tematu uległości, dominacji i skrępowania, prowadził na ten temat różne mniej lub bardziej udane badania (był naukowcem znanym, ale niezbyt poważanym, zdarzało mu się naciągać wyniki badań), a ponadto zaciekle bronił poglądu, jakoby większość kobiet uwielbiała być wiązana i podległa… Coś musiało być na rzeczy, bo Marston bardzo szczegółowo instruował swojego rysownika, jak mają wyglądać kadry ze skrępowaną Wonder Woman, w jakiej pozycji bohaterka ma się znajdować, jak mają się układać łańcuchy, kto i w jakiej pozycji stoi nad nią z uniesionym pejczem. Upierał się też przy tym, żeby ten motyw nieustannie powracał w kolejnych numerach, nawet kiedy współpracownicy, wydawcy i rozmaite komisje do spraw moralności w kulturze zwracały mu uwagę, że przesadza… i kiedy do redakcji zaczęły nadchodzić listy od miłośników BDSM.

Wonder Woman promowała herstorie

W czasach, kiedy to Marston sprawował pieczę nad samodzielnym tytułem poświęconym Wonder Woman, do każdego komiksowego zeszytu dołączana była czterostronicowa wkładka przybliżająca czytelnikom biografie kolejnych ważnych kobiecych postaci z historii Stanów Zjednoczonych i całego świata. Na łamach Wonder Women of History celebrowano sufrażystki, naukowczynie, pisarki, lekarki, atletki – znalazło się i miejsce dla Susan B. Anthony, Amelii Earhart i Marii Skłodowskiej-Curie. Pomysł na tę wkładkę wyszedł od Alice Marble, byłej mistrzyni tenisa, która na pewnym przyjęciu zasugerowała go szefowi wydawnictwa – a potem firmowała wkładkę swoim nazwiskiem.

Kostium Wonder Woman zainspirował… Kapitan Ameryka

Za utrzymany w kolorach czerwieni, bieli i błękitu kostium Wonder Woman częściowo odpowiada Kapitan Ameryka – a konkretnie to, jaką furorę na komiksowym rynku zrobiła ta patriotyczna i paradująca w kolorach amerykańskiej flagi postać Timely (późniejszego Marvela) w przededniu przystąpienia USA do drugiej wojny światowej. Szefostwo DC również zapragnęło mieć patriotyczną postać, kostium Wonder Woman pomalowano więc w charakterystyczne amerykańskie barwy i ozdobiono gwiazdami. Nieźle wpisywało się to w wizję Marstona, zgodnie z którą Diana miała być pacyfistką, ale w razie potrzeby z dumą walczyć za swój kraj, wolność i demokrację. Marston posuwał się nawet do stwierdzenia, że Wonder Woman będzie zwalczać faszyzm przy pomocy feminizmu. O tym, że kostium ma być tak kusy, jak tylko się da bez ściągnięcia sobie na głowę ówczesnej cenzury, również zdecydowało wydawnictwo – szefostwo było zdania, że komiksy z kobietami w negliżu na okładce będą się zdecydowanie lepiej sprzedawać.

Po wojnie Wonder Woman zdegradowano

William Moulton Marston, który przez pierwsze lata ściśle kontrolował publikacje ze swoją bohaterką, zmarł w 1947 roku. Jego żona próbowała namówić wydawnictwo, by powierzono jej opiekę nad bohaterką (i wykazała się szczegółową znajomością całej franczyzy) – ale nie przychylono się do jej prośby. Wonder Woman trafiła w ręce Roberta Kanighera – i był to chyba najbardziej osobliwy wybór, jakiego można było dokonać. Kanigher, delikatnie mówiąc, nie był fanem emancypacji kobiet, a samej Wonder Woman nienawidził do tego stopnia, że ponoć zdarzało mu się rzucać komiksami z nią o podłogę i po nich skakać.

Nowy scenarzysta szybko dał wyraz swoim poglądom, a Wonder Woman z roku na rok coraz bardziej słabła, zmieniały się jej zainteresowania i priorytety. Zamiast dzielnie walczyć z opresją i prowadzić do boju grupę superbohaterów, była wypychana na margines wspólnych przygód i imała się stereotypowych kobiecych zajęć: została sekretarką, niańką, modelką, gwiazdą filmową, prowadziła butik. Nagle zmieniły się też jej poglądy na małżeństwo i wręcz desperacko zapragnęła poślubić Steve’a. Cały jej wojujący feminizm zniknął, stała się podległa męskim bohaterom, a w pewnym momencie zupełnie straciła swoje moce. Kanigher nie oszczędził nawet wkładki z biografiami słynnych kobiet z amerykańskiej historii – błyskawicznie się jej pozbył, a na jej miejsce wcisnął do komiksów o Wonder Woman… porady na temat ślubów.

W ten oto sposób w latach 50-tych superbohaterka podzieliła los milionów kobiet, które wybiwszy się na niezależność w czasie wojny, po powrocie mężczyzn z frontu zostały wepchnięte z powrotem do kuchni i usłyszały, że ich praca i samodzielność nie tylko nie jest już krajowi potrzebna, ale wręcz zagraża racji stanu. Kanigher sprawował pieczę nad Wonder Woman przez ponad 20 lat – i choć bohaterka w tym czasie przeżywała różne przygody, od mitologicznych po szpiegowskie, klimat i wymowa opowieści znacząco uległy zmianie.

To tylko niektóre z wielu fascynujących sekretów kryjących się za kulisami Wonder Woman – historia jej twórców, źródeł ich inspiracji i losów publikacji jest niemal tak zajmująca i pełna zwrotów akcji jak komiksowe przygody samej bohaterki!


Podczas opracowywania tekstu korzystałam ze znakomitej książki Jill Lepore The Secret History of Wonder Woman wydanej przez Vintage Books.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.