Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Feminist Friday: Margaret Atwood i seriale

by Mila

Margaret Atwood przeżywa ostatnio renesans popularności. I to nie byle jaki, bo oprócz szumu wokół nowych wydań Opowieści podręcznej szturmem bierze też telewizję. W samym 2017 roku pojawiły się dwa seriale na podstawie jej powieści. O, nie bójmy się tego słowa, wstrząsającej Opowieści podręcznej pisałam już kiedyś w ramach cyklu #FeministFriday, a niedawno Netflix uraczył nas adaptacją kolejnego tekstu Atwood – miniserialem Grace i Grace (Alias Grace).

O ile Opowieść podręcznej zabierała nas w ponurą wizję przyszłości, tym razem sięgamy w przeszłość i to w dodatku udokumentowaną. Atwood w swojej powieści, a za nią producentka serialu Sarah Polley sięgają po historię Grace Marks, XIX-wiecznej pokojówki oskarżonej i skazanej za rzekome morderstwo swojego pracodawcy i jego gosposi. Czy Grace rzeczywiście była winna tej zbrodni? Do dziś tak naprawdę nie wiadomo. Sami możemy spróbować to ocenić, słuchając, jak Grace opowiada historię swojego życia psychiatrze pragnącemu pomóc w jej ułaskawieniu.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Serial świetnie na tej historycznej niewiedzy bazuje, pogrywa z nami, każe nam wątpić raz w winę, innym razem w prawdomówność bohaterki. Czy to cnotliwa, łagodna kobieta przypadkiem wplątana w morderczą intrygę? Wytrawna psychopatka, manipulująca wszystkimi wokół? Dziewczyna opętana przez ducha przyjaciółki? Kobieta dotknięta rozszczepieniem osobowości albo głęboką amnezją? Ofiara wieloletnich nadużyć i przemocy w rodzinie, miejscu pracy, instytucjach? A może po prostu patologiczna kłamczyni? Na co właściwie patrzymy – szczerą spowiedź bohaterki czy perfidny spektakl? Zagrana przez Sarah Gadon Grace jest tak niejednoznaczna, że podczas oglądania trudno pozbyć się niepokoju pełzającego gdzieś po karku.

I choć pytanie, czy Grace rzeczywiście jest morderczynią, nie opuszcza nas przez cały serial, historia tej zbrodni i skazanej za nią pokojówki wydaje się być dla Atwood zaledwie pretekstem do opowiedzenia o czymś jeszcze – o wszechobecnej, wrośniętej w system jak niszczący rak przemocy i opresji wobec kobiet, o ich fatalnym położeniu i roli społecznej w XIX wieku, ale pośrednio także o ich dzisiejszych problemach, bo choć jako społeczeństwo uważamy się za tak cywilizowanych, w niejednym obszarze wciąż dwustuletnia słoma wychodzi nam z butów.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Być kobietą w czasach Grace Marks, zwłaszcza taką niemającą tyle szczęścia, by urodzić się w rodzinie z wyższych sfer, oznaczało w zasadzie jedno: przekleństwo. Życie pełne przemocy, strachu i poniżenia. Męża, który na skutek umowy kupna-sprzedaży szumnie zwanej ślubem nabył niezbywalne prawo do tłuczenia cię za to, że żyjesz. Ojca, który jako twój stwórca ma prawo cię macać. Pracodawcę, któremu wydaje się, że razem z usługą sprzątania automatycznie nabył też prawa do dalece bardziej intymnych usług. Porody kończące się śmiercią. Aborcje kończące się śmiercią. Niechciane ciąże kończące się śmiercią… samobójczą, w obronie własnego albo i czyjegoś „dobrego imienia”. Nieśmiertelny podział na dwa gatunki kobiet: dziwki i dziewice. Brud, krew, łzy i świat, w którym nigdy nie można się czuć bezpiecznie.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Kadr z serialu Grace i Grace, 2017.

Margaret Atwood nie cacka się ze swoimi czytelnikami, tak jak z widzami nie cacka się Grace i Grace, a z milionami kobiet na tej planecie wciąż nie cacka się świat. Może i niektóre z nas żyją trochę czyściej, trochę bardziej kolorowo, mamy trochę więcej praw, trochę rzadziej wyrzucają nas z pracy na bruk za „zrobienie sobie brzucha”. Ale naiwnością byłoby udawać, że w takiej czy innej formie nie odziedziczyłyśmy choć części problemów po Grace Marks i współczesnych jej kobietach przemielonych przez koła historii.

Czy Grace jest ofiarą systemu? Może. A może jest pospolitą morderczynią. Jakakolwiek nie byłaby prawda o niej samej, jej historia stała się punktem wyjścia do opowiedzenia prawdy o życiu milionów kobiet. Już samo to wystarczyłoby do polecenia tego serialu – ale on poleca się sam. Świetnie zagrana główna rola, niepokojąca nutka tajemnicy, klimatyczna scenografia i kostiumy – Grace i Grace nie jest może serialem, który ogląda się dla „przyjemności”, ale to zdecydowanie produkcja, która robi wrażenie.

Przeczytaj także:

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje pliki COOKIES zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Dowiedz się więcej.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close