Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

Czarna Wdowa przekazuje pałeczkę

Stało się. Po latach oczekiwania i latach dziwacznych obaw Marvela, że filmy o kobietach na siebie nie zarobią, po miesiącach przekładania daty premiery… Oto jest. Czarna Wdowa, solowy film o Natashy Romanoff, zabójczo skutecznej superagentce wyszkolonej przez Rosjan i zrehabilitowanej członkini Avengersów, do tej pory zawsze trzymanej gdzieś na drugim planie, wreszcie trafia do kin – i tym samym daje zarówno widzom, jak i wcielającej się w tę postać Scarlett Johansson doskonałą okazję, by godnie pożegnać się z uwielbianą bohaterką, sięgając do jej przeszłości i nieco wypełniając luki w życiorysie jednej z bardziej tajemniczych postaci MCU. Co z tego wszystkiego wynikło? [Tekst zawiera pewne spoilery].

Czarna Wdowa w reżyserii Cate Shortland to jednocześnie typowy film ze stajni Marvela i coś trochę nowego. Zaczyna się dość zaskakująco i mało marvelowo, od wycieczki do lat dziewięćdziesiątych do dzieciństwa Natashy, która to wycieczka w bardzo przejmujący, wręcz bolesny i przerażający sposób ustanawia na resztę filmu wyjściową sytuację psychologiczną bohaterek od najmłodszych lat szkolonych na agentki i zabójczynie. A już sekwencja montażowa przy napisach początkowych z migawkami tego brutalnego procesu selekcji i szkolenia, zilustrowana fenomenalnym coverem słynnego hitu Nirvany, wbija w fotel i zapowiada coś naprawdę mocnego.

Ale zaledwie chwilę później film dość gładko wchodzi w utarte koleiny marvelowskich produkcji – ze wszystkimi tego zaletami, wadami i charakterystycznymi elementami. Ma dobre tempo i wyrazistych bohaterów, dużo się dzieje, sceny akcji i dramaty przelatane są komediowymi momentami, głównie za sprawą postaci Red Guardiana, który chwile swojej bohaterskiej chwały ma dawno za sobą i nie może tego przeżyć – co z jednej strony daje komediowe chwile wytchnienia, ale z drugiej postać sprawia wrażenie, jakby istniała w filmie tylko jako źródło żartów, nawet jeśli sam David Harbour jest w tej roli rewelacyjny.

Kadr z filmu <em>Czarna Wdowa</em>, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

Są naparzanki, wybuchy, pościgi, kataklizmy i upadki z wysokości. Czarna Wdowa musi się zmierzyć z innymi Wdowami, a postać początkowo kreowana na głównego antagonistę jest odbiciem głównej bohaterki, co też Marvel bardzo lubi. Choć trzeba przyznać, że antagonista jest także efektem (ofiarą?) trollujących widza tendencji Marvela do wyciągania z komiksów ważnych superzłoczyńców z rozbudowaną historią i mnóstwem powiązań, i przepisywania ich w bardzo zaskakujący sposób (pamiętacie przypadek Mandaryna?). Prawdopodobnie więc nie wszyscy będą fanami tego rozwiązania fabularnego (choć w samym filmie ono działa i ma pewien sens), zwłaszcza jeśli spodziewali się, że Taskmaster odegra większą rolę w całej czwartej fazie MCU.

Zasadnicza fabuła filmu rozgrywa się pomiędzy filmami Kapitan Ameryka: Wojna BohaterówAvengers: Infinity War – a Natasha, która po wydarzeniach z Wojny Bohaterów zamierzała się zaszyć gdzieś na pustkowiu, zostaje wciągnięta w sam środek szpiegowskiej intrygi i musi rozprawić się z organizacją, która ją stworzyła. Na marvelowskiej mapie świata Czarna Wdowa klimatem plasuje się gdzieś obok Zimowego Żołnierza – to solidny akcyjniak z wyraźnym szpiegowskim rysem, w dodatku wyrastający z motywów zimnowojennych.

Kadr z filmu <em>Czarna Wdowa</em>, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

Jest to więc typowy film według marvelowskiego przepisu na sukces – ale jednocześnie widać w nim subtelną zmianę podejścia do kobiecych bohaterek. Natasha, która zaczynała jako jedyna, tokenowa wręcz, dziewczyna w drużynie, otoczona jest tu innymi bohaterkami, które mają własne charaktery i własne cele – co zdejmuje z niej niewygodną presję bycia reprezentantką całej płci i pozwala, tak samej Czarnej Wdowie, jak i pozostałym bohaterkom, być po prostu indywidualnymi osobami, w niektórych kwestiach podobnymi do innych, w niektórych zupełnie różnymi. Sama Natasha i jej sposób działania też ulegają pewnej zmianie. Nadal jest zabójczo skuteczną superagentką, którą polubiliśmy tyle lat temu – ale akcenty w jej postaci są nieco inaczej rozłożone. Bohaterka, która do tej pory wyraźnie definiowana była przez swoją seksualność, jej charakterystycznym modus operandi było uwodzenie, a niemal w każdym filmie, czy to sugerując romantyczne uczucie, czy też w ramach szpiegowskich misji „przyklejano” ją do kolejnych kolegów z drużyny, teraz w końcu może się zająć trochę innymi sprawami i eksplorować inne sfery swojej osobowości. Dotychczasowy wizerunek Czarnej Wdowy zostaje zaś skontrowany przez jej siostrę Yelenę (fantastycznie zagraną przez Florence Pugh), która – mimo że zjawiskowa – trochę wypisuje się z tego stereotypu superseksownej agentki, sprawia wrażenie osoby praktycznej i przyziemnej, otwarcie i bez żenady rozprawia o okresie, macicach i jajnikach, a nawet stroi sobie żarty z „pozerstwa” Natashy. Cały film jest też przesiąknięty motywem siostrzeństwa – nie tylko za sprawą relacji głównych bohaterek, ale także szerzej, dzięki wzajemnemu, międzypokoleniowemu wspieraniu się wychowanek Red Roomu w zrzucaniu więzów i w walce z kontrolującymi je opresyjnymi siłami.

Kadr z filmu <em>Czarna Wdowa</em>, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

To także film w dużej mierze o rodzinie. Marvel lubi odwoływać się do rodzinnych relacji, a już szczególnie upodobał sobie odmieniany przez wszystkie przypadki motyw daddy issues… Tutaj jednak to nie relacja z ojcem, a cała rodzina, jakkolwiek niestandardowa, bo posklejana z niespokrewnionych ze sobą agentów, staje się ważnym tematem. Chcąc raz na zawsze zniszczyć Red Room krzywdzący kolejne pokolenia małych dziewczynek, Natasha konfrontuje się z postaciami ze swojej przeszłości, które przez krótką chwilę dały jej kiedyś namiastkę domowego ciepła w jej pełnym samotności i przemocy życiu – spotyka swoją wspomnianą już młodszą siostrę, Alexeia aka Red Guardiana, który przez pewien czas zastępował jej ojca, i agentkę Melinę, która była dla niej figurą matki, ale i mentorką. Tutaj też pojawia się zaskoczenie, bo Rachel Weisz jako Melina ma stosunkowo niewielką rolę, zwłaszcza jeśli zestawi się ją z fanowskimi teoriami, które spodziewały się wielkiego plot twistu z jej udziałem. To rodzinne spotkanie po latach skutkuje całą paletą emocji – od bardzo swojskich żenujących rozmów przy wspólnym stole, przez nieprzepracowane żale, poczucie opuszczenia i bycia oszukanymi, po próby pojednania, pokonania nieufności i odbudowywania więzi. Te doświadczenia pokazują Natashy, że może i na Avengersach nie trzeba jeszcze stawiać krzyżyka – i że pomimo tego, co stało się podczas Wojny Bohaterów, być może wciąż jest jeszcze nadzieja na posklejanie także jej drugiej przybranej rodziny.

Kadr z filmu <em>Czarna Wdowa</em>, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

Czarna Wdowa to film bardzo samoświadomy – i nie wahający się komentować samego siebie i swoich bohaterów. Twórcy wiedzą, że tak otwarcie czerpiąc z tradycji filmów bondowskich, nie unikną porównań z produkcjami o agencie 007 – dają nam więc scenę, w której Natasha ogląda Bonda z lat siedemdziesiątych i z pamięci cytuje dialogi, żeby nikt nie miał wątpliwości, że jest jego wielką fanką. Wiedzą, że mają do czynienia z bohaterką, która do tej pory była dość mocno rozgrywana przez pryzmat swojej seksualności – i odnoszą się do tego, każąc Yelenie podśmiewywać się z charakterystycznych pozycji przyjmowanych przez Czarną Wdowę podczas walki. Nie zabrakło też komentarza pod adresem całego superbohaterskiego nurtu w kulturze – kiedy jedna z postaci dość przytomnie zauważa, że idolką małych dziewczynek na całym świecie stała się asasynka wytrenowana do zabijania ludzi na zlecenie.

To też film, który dobrze wie, co chce osiągnąć i jak chce to zrobić. Mam taką teorię, że Czarna Wdowa miała przede wszystkim dwa główne cele: godnie pożegnać Natashę Romanoff (i Scarlett Johansson), która już dawno zasługiwała na swój solowy film… i dobrze wprowadzić do MCU postać jej siostry Yeleny, która w przyszłości mogłaby zająć należne jej miejsce w ewentualnej nowej drużynie bohaterów. Oba te cele zostały osiągnięte, pałeczka została przekazana – a ja wprost nie mogę się doczekać kolejnych występów Florence Pugh w roli Yeleny!

Kadr z filmu <em>Czarna Wdowa</em>, reż. Cate Shortland, 2021.
Kadr z filmu Czarna Wdowa, reż. Cate Shortland, 2021.

A teraz czym prędzej zasuwajcie do kina i kupujcie bilety – żeby skutecznie wyleczyć Marvela i pozostałe studia z lęków przed filmami o superbohaterkach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.