Amerykański maraton po wolność i równość

Walka o prawdziwą wolność i rzeczywistą równość wszystkich wobec prawa to nie sprint, a maraton – często rozpisany na lata albo nawet pokolenia. Doskonale pokazuje to nowy (i niesamowicie ciekawy) serial dokumentalny Netflixa Obywatelska walka o Amerykę (Amend: The fight for America).

Sześcioodcinkowy serial bardzo wnikliwie przygląda się historii XIV poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych – tej, w której ten najważniejszy amerykański dokument po raz pierwszy oficjalnie stwierdza, że każdemu, kto urodził się na terenie USA lub został naturalizowany, przysługują obywatelstwo, równe prawa, wolności i konstytucyjna ochrona. XIV poprawka weszła w życie w 1868 roku, kiedy po wojnie secesyjnej pojawiła się konieczność uregulowania prawnej sytuacji byłych niewolników – bo jak się szybko okazało, samo oficjalne zniesienie niewolnictwa, zwłaszcza w niektórych rejonach Południa, nijak nie zagwarantowało czarnoskórej społeczności Ameryki równości wobec prawa ani skutecznej ochrony państwa.

Ale choć XIV poprawka pojawiła się w bardzo określonym kontekście i odpowiadała przede wszystkim na najpilniejsze potrzeby jednej grupy, zawarte w niej sformułowania i fakt, że dotyczy każdej osoby i każdego obywatela, stały się kluczowe dla wielu innych marginalizowanych grup dochodzących swoich praw. To w oparciu o ten tekst pojęcie równego wobec prawa obywatela od ponad 150 lat stopniowo się poszerza, obejmując kolejne grupy społeczne, a amerykańska konstytucja rozpoznaje kolejne rodzaje dyskryminacji, przed którymi ma chronić podlegających jej obywateli. To właśnie pokazuje nam ten serial – przeprowadza nas od wojny secesyjnej przez segregację, walkę o prawa kobiet, równość małżeńską i prawa osób LGBTQ, aż po prawa Marzycieli i imigrantów. Na przestrzeni kolejnych odcinków obserwujemy, jak pałeczka walki o prawa obywatelskie przekazywana jest między kolejnymi pokoleniami i grupami społecznymi w niekończącej się sztafecie – na której mecie majaczy zapisany w konstytucji i budujący amerykański mit ideał powszechnej wolności i równości. Nie jest to wyłącznie triumfalny pochód – bo po każdej akcji następuje reakcja, często po dwóch krokach do przodu świat robi krok do tyłu, a nierzadko ci, którzy niosą sztandary wolności dla jednych, potrafią być zadziwiająco ślepi na problemy innych… Ale ścieżka do lepszego świata zawsze jest wyboista i bardzo dobrze, że serial nie ucieka też od tych czarniejszych momentów i potknięć.

Obywatelska walka o Amerykę to serial, który z łatwością mógłby być nudnawy i skierowany do bardzo niewielkiej publiczności – to w końcu dokument, który cały czas kręci się wokół sądowych batalii i sformułowań użytych w konstytucji. Ale nic bardziej mylnego. Twórcy bardzo sprytnie zadbali o to, by cała ta opowieść była przystępna, atrakcyjna dla przeciętnego widza, wręcz wciągająca. Prawo jest tu przekładane na zrozumiały dla każdego język, kolejne etapy historii XIV poprawki ilustrowane są przez opowieści o jednostkowych bohaterach, a narracja wyraźnie rysuje paralele między tym, co mogłoby uchodzić za zamierzchłą historię, a zupełnie współczesnymi wydarzeniami. Dokument bardzo sprytnie potrafi przekonać widza, że dyskusje wokół XIV poprawki to nie jest żadna abstrakcja, ale coś, co i dla niego samego może być sprawą dogłębnie osobistą. Idee, o których tu mowa, przemawiają do widzów nawet na drugim końcu świata.

Kadr z serialu <em>Obywatelska walka o Amerykę</em>, 2021.
Kadr z serialu Obywatelska walka o Amerykę, reż. Kenny Leon, 2021.

Jakby tego było mało, przez serial przewija się cała plejada gwiazd. Narratorem całości jest Will Smith, a oprócz ekspertów, aktywistów i historyków opowieść o XIV poprawce snują dla nas znani i lubiani aktorzy, czasem dzieląc się własnymi doświadczeniami, a czasem w poruszający sposób interpretując fragmenty historycznych dzieł i wypowiedzi. Kogo w tym dokumencie nie ma! Od aktualnego króla internetu Pedro Pascala, przez Diane Lane, Josepha Gordona-Levitta i komiczkę Hannah Gatsby, po chodzącą legendę Samuela L. Jacksona. Fani Sposobu na morderstwo znajdą tu nawet swego rodzaju Easter egg, gdy serialowa Michaela zacznie czytać wypowiedź PREZYDENTA. Ewidentnie twórcy dokumentu postarali się o to, by był nie tylko przystępny i edukacyjny, ale i jak najbardziej atrakcyjny. W efekcie dostajemy dokument, który nie tylko dostarcza sporej dawki wiedzy, zdradza mało znane fakty na temat amerykańskiej konstytucji i przypomina zepchniętych na margines historii bohaterów walki o prawa obywatelskie – ale też z łatwością potrafi widza poruszyć, wzruszyć, a nawet podnieść na duchu i zainspirować do własnej walki.

Nie będę ukrywać, bardzo mi się ten dokument podobał – ale zdecydowanie nie jest to też produkcja bez wad. Na pewno jest to serial dość nierówny, pierwsze i ostatnie odcinki są najbardziej dynamiczne, a gdzieś po drodze tempo nieco siada, przyjęta konwencja też niekiedy dość niekonsekwentnie faluje z odcina na odcinek. Ale największą jego wadą jest pominięcie perspektywy Rdzennych Amerykanów. Oczywiście nie jest tak, że serial w ogóle o nich nie wspomina, w jednym miejscu robi to wręcz dość dobitnie… Ale jak na produkcję, która wyraźnie podkreśla inkluzywność, nawołuje do pojednania i oddania sprawiedliwości skrzywdzonym, zignorowanie faktu, że Ameryka z jej ideałami stoi na ziemi splamionej ludobójstwem, jest dosyć rażące. Zwłaszcza, że część ustaw, wyroków i dokumentów, o których serial wspomina, bezpośrednio dotyczyła także Rdzennych Amerykanów – pominięcie tego tematu milczeniem wydaje się więc cokolwiek dziwne.

Zdecydowanie nie brakuje też w serialu słynnego amerykańskiego patosu – chociaż akurat w tym kontekście być może ma on jakieś uzasadnienie. Te wpisane w konstytucję ideały wolności i równości, nawet jeśli odmieniane przez wszystkie przypadki brzmią nieco patetycznie, naprawdę są piękne i szlachetne. A jeśli wsłuchać się w słowa bohaterów i bohaterek tej opowieści, szybko zauważymy, że oni wcale nie walczą tylko o to czy inne konkretne prawo do głosowania w wyborach czy ślubów jednopłciowych – ale też o bycie zauważonym i uznanym przez konstytucję i państwo, które oni uznają za swoje. O poczucie przynależności, tożsamości, o przywrócenie godności, jaka wiąże się z byciem uznanym za pełnoprawnego obywatela, takiego jak wszyscy inni.

Jeżeli potrzebujecie czegoś, co podniesie was na duchu i udowodni, że walka o swoje, chociaż trudna, ma sens i warta jest każdego wysiłku – Obywatelska walka o Amerykę to zdecydowanie coś dla was.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.