10 najlepszych książek dekady

by Mila

Koniec 2019 roku to dobry czas na kulturalne podsumowania – nie tylko nowości, którymi raczyliśmy się w tym roku, ale także całych „lat dziesiątych” XXI wieku, jak proponuje je nazywać Poradnia Językowa. Moje zestawienia najlepszych i najważniejszych seriali i filmów ostatnich 10 lat możecie przeczytać odpowiednio tutajtutaj – a dziś zatrzymajmy się przy wyróżniających się książkach tego okresu. Oto moje zupełnie subiektywne i ułożone w przypadkowej kolejności zestawienie książek, które najbardziej zapadły mi w pamięć:

Światło, którego nie widać

Przepięknie napisana powieść Anthony’ego Doerra o czasach II wojny światowej i ludziach, którzy próbują jednocześnie przetrwać i zachować w sobie człowieczeństwo. Jedną z głównych bohaterek tej książki jest niewidoma dziewczynka – a jej sposób odbierania świata przy pomocy dotyku, słuchu i węchu warunkuje styl pisania autora, który właśnie za sprawą doświadczeń tych zmysłów próbuje nam opisywać rzeczywistość bohaterki. I wychodzi mu to wspaniale, bo książka pod względem językowym jest perełką – a na dodatek jeszcze porusza losami jednostek przez przypadek zaplątanych w wielką historię.

Małe życie

Swego czasu bardzo głośna powieść Hanyi Yanagihary nie należy do najłatwiejszych – nie tylko dlatego, że ma coś około 800 stron dość sporego formatu. To jest przede wszystkim książka trudna emocjonalnie. Bo po tym, jak autorka przedstawi nam grupkę sympatycznych przyjaciół z Nowego Jorku, wśród których szybko się zadomowimy, zaczyna wyciągać z ich historii tak dramatyczne i bolesne karty, że przy choć odrobinie empatii trudno jest przez te ich doświadczenia przebrnąć. Autorka przeczołga nas przez ogromne pokłady cierpienia – ale pisze o tym wszystkim z niesamowitym realizmem psychologicznym i w taki sposób, że gdzieś między tymi wszystkimi dramatami ma w sobie też zadziwiające ciepło, troskę i przyjaźń.

Żółte ptaki

O tej książce dla odmiany mogliście nie słyszeć – bo przeszła w Polsce zaskakująco bez echa i wręcz okazała się sprzedażowym niewypałem. Co jest dla mnie wprost niepojęte, bo obsypany nagrodami debiut Kevina Powersa to coś niesamowicie dojrzałego, autentycznego i rewelacyjnie napisanego. Autor, sam będący weteranem amerykańskiej armii, zabiera nas do Iraku, gdzie śledzimy losy dwóch bardzo młodych żołnierzy wrzuconych w nielogiczny i nieludzki świat umierania i zadawania cierpienia. To książka pełna niewygodnych prawd o człowieku, wojnie i państwie, które zapomina o żołnierzach, gdy tylko wrócą z frontu – napisana bardzo błyskotliwie i z niesamowitym wręcz wyczuciem. Jeśli dorwiecie ją gdzieś w bibliotece, koniecznie nadróbcie!

Gwiazdozbiór Psa

Książka Petera Hellera to trochę takie wyobrażenie o tym, co by było, gdyby Hemingway pisał literaturę postapokaliptyczną. Duch Hemingwaya zresztą wyraźnie się nad tą powieścią unosi, to w twardej, męskiej perspektywie i sposobie prowadzenia narracji, to w bezpośrednich odwołaniach do jego dzieł. Heller opowiada tu o przetrwaniu po masowej zagładzie, o tęsknocie za dawnym światem, o samotności w obliczu pustki i niebezpieczeństw – i robi to, łącząc ze sobą pewną liryczną wrażliwość, konkretne, rzeczowe spojrzenie na rzeczywistość i nieco awangardowe podejście do składni i interpunkcji. Melancholia miesza się tu z napięciem wartkiej akcji i zaskakującymi momentami humoru – a wszystko to razem tworzy przepyszną lekturę.

Polska odwraca oczy

Zbiór reportaży Justyny Kopińskiej narobił swego czasu sporo szumu – i chwała mu za to, bo to, że Polska na co dzień odwraca oczy od bulwersujących spraw, bezmiaru cierpienia i rażących niesprawiedliwości, nie znaczy, że to jest stan pożądany. W swoich mocnych, rzetelnie napisanych tekstach Kopińska przypomina głośne sprawy, w których system państwowy z kretesem zawiódł albo wręcz prowokował problemy, i pokazuje historie ludzi bezsilnych wobec sytuacji, w jakich się znaleźli. Zamiast pastwić się słowem nad oprawcami autorka próbuje raczej odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że dane zło mogło się wydarzyć, i co w systemie zawiodło, że nie udaje się go powstrzymać. I chyba właśnie obnażanie tych mechanizmów daje tym tekstom taką siłę.

Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej

Ta książka ma właściwie same zalety. Jest elegancko i starannie wydana, do tego stopnia, że nie znalazłam w niej żadnej literówki, co w dzisiejszych czasach właściwie już się książkom nie zdarza. Ale przede wszystkim jest też pięknym, ciepłym i na swój sposób porywającym wspomnieniem o poetce, jej życiu, poczuciu humoru, sposobie pracy, mniejszych i większych dziwactwach. A są to wspomnienia z pierwszej ręki, spisane przez Michała Rusinka, przez lata osobistego sekretarza noblistki. Miłośnicy Szymborskiej mieli zresztą w ostatnich latach więcej powodów do zachwytu, bo też i w tej dekadzie ukazał się zbiór fantastycznych, błyskotliwych i pełnych uczucia listów Szymborskiej i Kornela Filipowicza.

Nielegalny

Autobiografia południowoafrykańskiego komika Trevora Noah znalazła się na tej liście z dwóch powodów. Po pierwsze – bo to kawał naprawdę dobrej literatury i to nie tylko „jak na biografię komika”. Noah wraca tu do swojego dzieciństwa w poszatkowanym apartheidem RPA i z mieszaniną wrażliwej wnikliwości i poczucia humoru opowiada o dorastaniu w opresyjnym kraju i próbie znalezienia swojego miejsca w podzielonym społeczeństwie, w którym jako owoc mieszanego związku w żadnej grupie nie był w pełni akceptowany. Po drugie – to jest też książka, która poprzez osobę autora na dobre wprowadziła mnie w świat amerykańskiej satyry politycznej na poziomie i robionej w taki sposób, by widz nie tylko się pośmiał, ale i do końca odcinka dotarł bogatszy o jakąś wiedzę o współczesnym świecie. To zdecydowanie była dobra inwestycja!

Tajemnica Domu Helclów

Nie zapominajmy, że książki to przecież także rozrywka! A jednym z moich najważniejszych rozrywkowych literackich odkryć była w ostatnich latach Maryla Szymiczkowa (czyli piszący pod pseudonimem Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński) wraz ze swoim cyklem kryminalnych powieści osadzonych w Krakowie końca XIX wieku. To zdecydowanie nie są książki pisane na poważnie, choć intrygi kryminalne są w nich całkiem solidne. Ale największym atutem Tajemnicy Domu Helclów i kolejnych tomów cyklu jest potraktowana z przymrużeniem oka atmosfera cesarsko-królewskiego Krakowa, snobistyczne saloniki inteligenckich elit i ploteczki ze świata artystów z Matejką i Wyspiańskim na czele. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników Krakowa!

Becoming

Nie będę ukrywać, że w ostatnich latach dość chętnie sięgam po biografie – a wśród nich zdecydowanie na plus zapisała się autobiografia Michelle Obamy. Przede wszystkim dlatego, że to nie jest książka o czyjejś tam żonie, nawet jeśli tym kimś miałby być pierwszy czarnoskóry prezydent USA. Michelle Obama przejmuje stery własnej historii i pokazuje, że nie jest kobietą znikąd, która miała farta mieć znanego męża. Opowiada historię ambitnej dziewczynki z biednej dzielnicy, która wyłącznie własną pracą i wsparciem rodziny nie tylko wyrwała się z tej dzielnicy, ale i ukończyła prestiżową uczelnię, została prawnikiem w dużej, znanej firmie – i dopiero tam skrzyżowała ścieżki ze studentem i społecznikiem Barackiem Obamą. To inspirująca i naprawdę zaskakująco dobrze napisana opowieść o kobiecie, która stała się wzorem nie tylko dla młodych Amerykanek.

Futu.re

Glukhovsky najmocniej zapisał się na kartach światowej literatury i jako twórca postapokaliptycznego Uniwersum Metro 2033, w ramach którego zainspirowani jego powieścią autorzy na całym świecie dokładają kolejne cegiełki do tego literackiego projektu. Ale tak naprawdę ze wszystkich jego książek największe wrażenie zrobiła na mnie zupełnie niezwiązana z Metrem dystopia o ludzkości, która znalazła sposób na nieśmiertelność. Spełnienie największego marzenia okazało się jednak nieść za sobą dość drastyczne konsekwencje – a autor jedna po drugiej zdziera z tej pięknej wizji kolejne warstwy, odsłaniając paskudną i jakże niezmienną prawdę o człowieku i społeczeństwie.

Wybranie zaledwie 10 książek nie jest prostym zadaniem, skupiłam się więc głównie na tych, które najbardziej zapadły mi w pamięć i emocje. Ale nie zapominajmy, że lata dziesiąte to też Morfina, która wyniosła na szczyt Szczepana Twardocha, a także jego świetny KrólKrólestwo. To tomik instagramowej poezji Rupi Kaur Mleko i miód, który zapoznał tak z liryką, jak i z feminizmem całkiem sporo młodych kobiet. To Rebecca Solnit i jej zbiór esejów, który przetarł drogę pojęciu mansplaining. To mocny i przemawiający do wyobraźni reportaż Åsne Seierstad o Norwegii i zamachach na wyspie Utøya. Wymieniać można by długo… Dajcie znać, które książki ostatnich lat wy najlepiej wspominacie!

Przeczytaj także:

Skomentuj

Ta strona wykorzystuje pliki COOKIES zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Dowiedz się więcej.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close