Czego nie rozumieją dorośli

Kilka tygodni temu odwiedził mnie brat ze swoją dziewczyną i tak się jakoś złożyło, że w przerwach między kolejnymi atrakcjami turystycznymi oboje zgodnie postanowili zrelaksować się przy oglądaniu Pokemonów. Więc się relaksowaliśmy. Przy Pokemonach. Gdyby ktoś miał wątpliwości – wszyscy troje jesteśmy zdecydowanie pełnoletni.

Czytaj dalej

Wejdź, przyjacielu, i przegryź lembasa

Dzisiaj – dla odmiany – będzie o knajpie. Co prawda nie jestem krytykiem kulinarnym ani tym bardziej wybitnym znawcą lokalnych pubów… ale jeśli chodzi o knajpy wzorowane na miejscach z moich ukochanych książek, filmów i seriali – jestem wielką fanką, jeszcze zanim do nich wejdę.

Czytaj dalej

Magiczny krawężnik – nowy hit parentingu

Moi sąsiedzi są kosmitami. Na początku myślałam, że to raczej ludzie-widmo, których nigdy nie widać na klatce schodowej ani w oknach… ale potem przyszło lato, pojawili się na dziedzińcu i okazało się, że chyba jednak naprawdę istnieją. Ale czy naprawdę są ludźmi – nie jestem tego pewna.

Czytaj dalej

Być jak Carrie Bradshaw

Pamiętam to bardzo dobrze – kiedy na pierwszym roku studiów odkryłam Seks w wielkim mieście, momentalnie zapragnęłam być jak Carrie Bradshaw.

Co prawda, „być jak Carrie Bradshaw” nie oznaczało dla mnie horrendalnie drogich ciuchów i wystawnych imprez. Ani dość kontrowersyjnej urody pani S. J. Parker. Choć – szczerze mówiąc – jako była dziewczyna Downeya Juniora Sarah Jessica Parker ze swoją charakterystyczną twarzą zamiast obiektem żartów powinna się stać pocieszeniem i symbolem nadziei dla milionów kobiet na całym świecie. Teraz nikt mi już nie wmówi, że Tony Stark to nie moja liga.

Czytaj dalej

Byłam siostrą Pottera czyli moja historia blogowania

31 sierpnia przypada małe święto, Dzień Blogów i Blogerów. A to idealna okazja, żeby opowiedzieć co nieco o tym, jak to wszystko się zaczęło.

Wbrew temu, co napisałam w jednym z poprzednich postów, potterowskie fan fiction wcale nie było pierwszym blogiem, do którego przyłożyłam rękę. Pierwszym od początku do końca moim, owszem (o ile w ogóle da się tak powiedzieć o fanowskich opowiadaniach). Ale przed nim było coś jeszcze. Coś, z czego moja pamięć chyba nie jest dumna, skoro zagrzebała to gdzieś głęboko w odmętach bezużytecznych wspomnień… i nawet dla mnie to odkrycie było zaskakujące.

Czytaj dalej