Być jak Carrie Bradshaw

Pamiętam to bardzo dobrze – kiedy na pierwszym roku studiów odkryłam Seks w wielkim mieście, momentalnie zapragnęłam być jak Carrie Bradshaw.

Co prawda, „być jak Carrie Bradshaw” nie oznaczało dla mnie horrendalnie drogich ciuchów i wystawnych imprez. Ani tym bardziej końskiej twarzy pani S. J. Parker. Choć – szczerze mówiąc – jako była dziewczyna Downeya Juniora Sarah Jessica Parker ze swoją charakterystyczną twarzą zamiast obiektem żartów powinna się stać pocieszeniem i symbolem nadziei dla milionów kobiet na całym świecie. Skoro RDJ mógł się umawiać z koniem, to nikt mi już nie wmówi, że Aragorn i Daario Naharis to nie moja liga.

Czytaj dalej

Byłam siostrą Pottera czyli moja historia blogowania

31 sierpnia przypada małe święto, Dzień Blogów i Blogerów. A to idealna okazja, żeby opowiedzieć co nieco o tym, jak to wszystko się zaczęło.

Wbrew temu, co napisałam w jednym z poprzednich postów, potterowskie fan fiction wcale nie było pierwszym blogiem, do którego przyłożyłam rękę. Pierwszym od początku do końca moim, owszem (o ile w ogóle da się tak powiedzieć o fanowskich opowiadaniach). Ale przed nim było coś jeszcze. Coś, z czego moja pamięć chyba nie jest dumna, skoro zagrzebała to gdzieś głęboko w odmętach bezużytecznych wspomnień… i nawet dla mnie to odkrycie było zaskakujące.

Czytaj dalej

Selfie z elfem, czyli 7 rzeczy, o których marzy Mila

Chyba każdy ma gdzieś z tyłu głowy listę rzeczy, które chciałby jeszcze w życiu zrobić. Nie będę tu udawać coacha od siedmiu boleści i namawiać was do realizacji waszych marzeń… ale mogę się podzielić swoimi.

Czytaj dalej

Jak NIE grać w Pokemon Go?

Pokemony znowu opanowały świat – ale o tym nie muszę nikogo informować, wszyscy pewnie oglądacie wiadomości. O ile sami nie ruszyliście na niekończące się spacery po mieście w poszukiwaniu kolejnych stworków. Może się gdzieś spotkamy.

Czytaj dalej

Za co uwielbiam Johna Greena

Uwielbiam Johna Greena. Czynię to wyznanie z pełną świadomością faktu, że nie przeczytałam ani jednej jego książki, że nie pokusiłam się nawet o obejrzenie ekranizacji… I że raczej już tego nie zrobię, bo same ich tytuły przyprawiają mnie o mdłości.

Czytaj dalej