Mila też czyta blogi – Share Week 2018

Muszę wam się do czegoś przyznać… jestem beznadziejnym czytelnikiem blogów. Ciągle brakuje mi na to czasu, wiecznie mam zaległości, często w pośpiechu zadowalam się nagłówkami… Ale to nie znaczy, że żadnych blogów nie czytam. I choć jestem czytelnikiem beznadziejnym, to za to bardzo wiernym. Dlatego dziś, korzystając z pretekstu, który daje mi organizowana co roku przez Andrzeja Tucholskiego akcja SHARE WEEK, podczas której blogerzy polecają swoim czytelnikom inne blogi, podzielę się z Wami kilkoma ciekawymi pozycjami z listy tych, które odwiedzam najczęściej. Oto one:

Czytaj dalej

Krótki tekst o tym, jak praca w mediach zabija idealizm

W środę 14 marca 2018 r. pożegnaliśmy Stephena Hawkinga – ale to nie będzie artykuł biograficzny ani żadne osobiste wspomnienie o genialnym fizyku. Przed wami gorzki i samokrytyczny tekst o tym, co dzieje się z podatnym na cynizm umysłem, jeśli za długo przyjdzie mu pracować na styku mediów, świata wydawniczego i marketingu.

Czytaj dalej

Dlaczego wyzwania książkowe się nie sprawdzają?

Jak być może zauważyliście, w obu podjętych na ten rok wyzwaniach, książkowymfilmowym, poniosłam sromotną porażkę. Podobnie zresztą jak w wyzwaniu książkowym przed dwoma laty. Domyślacie się więc pewnie, że w przyszłym roku żadnych wyzwań nie będzie… ale póki co, może warto się zastanowić, dlaczego wyzwania książkowe niemal z zasady się nie sprawdzają.

Czytaj dalej

Syn Stinga i inne frustracje

Jak być może zauważyliście, ostatnio pomiędzy krakowskim koncertem Stinga, mozolnym dłubaniem finansowej dokumentacji i niezliczonymi godzinami spędzonymi na czytaniu (bez zrozumienia) urzędowo-księgowej papierologii – nie bardzo mam czas na pisanie. Ani nawet robienie fotek do tekstów – jak zresztą widać poniżej. Paradoksalnie mam za to sporo okazji do rozmyślań o tym, jak by to było być dzieckiem sławnego  (albo przynajmniej dobrze w jakichś kręgach ustawionego) rodzica.

Czytaj dalej

Skąd wziąć pomysł na tekst?

Są takie dni, kiedy zazdroszczę blogerom lifestylowym. Czego? W pierwszej kolejności tego, że wszystko może być dla nich tematem nowego tekstu. W końcu życie to życie – kiedy piszesz o życiu, możesz pisać nawet o tym, jak ciężko było wstać z łóżka w poniedziałkowy poranek. Albo który rodzaj sera poleciła ci pani w spożywczaku. Jest to oczywiście spore uproszczenie i niejeden lifestylowiec by się obruszył, ale mimo wszystko całkiem nieźle obrazuje sytuację – pisząc o sobie, masz stały dostęp do potencjalnych tematów, od wspomnień z dzieciństwa aż po to, że sąsiad na górze od wczoraj nie przestaje wiercić dziury w ścianie i utrudnia ci pracę.

Czytaj dalej