Syn Stinga i inne frustracje

Jak być może zauważyliście, ostatnio pomiędzy krakowskim koncertem Stinga, mozolnym dłubaniem finansowej dokumentacji i niezliczonymi godzinami spędzonymi na czytaniu (bez zrozumienia) urzędowo-księgowej papierologii – nie bardzo mam czas na pisanie. Ani nawet robienie fotek do tekstów – jak zresztą widać poniżej. Paradoksalnie mam za to sporo okazji do rozmyślań o tym, jak by to było być dzieckiem sławnego  (albo przynajmniej dobrze w jakichś kręgach ustawionego) rodzica.

Czytaj dalej

Skąd wziąć pomysł na tekst?

Są takie dni, kiedy zazdroszczę blogerom lifestylowym. Czego? W pierwszej kolejności tego, że wszystko może być dla nich tematem nowego tekstu. W końcu życie to życie – kiedy piszesz o życiu, możesz pisać nawet o tym, jak ciężko było wstać z łóżka w poniedziałkowy poranek. Albo który rodzaj sera poleciła ci pani w spożywczaku. Jest to oczywiście spore uproszczenie i niejeden lifestylowiec by się obruszył, ale mimo wszystko całkiem nieźle obrazuje sytuację – pisząc o sobie, masz stały dostęp do potencjalnych tematów, od wspomnień z dzieciństwa aż po to, że sąsiad na górze od wczoraj nie przestaje wiercić dziury w ścianie i utrudnia ci pracę.

Czytaj dalej

Praca z domu – blaski i cienie

Przeżyłam ostatnio szok – chciałoby się powiedzieć: kulturowy, ale nie do końca. Po prostu po mniej więcej 2 latach pracy z własnej kanapy we własnym salonie trafiłam nagle do biura pełnego ludzi. I to w najgorętszym możliwym okresie intensywnej pracy nad kampanią crowdfundingową. I jak to zwykle bywa, dopiero w zderzeniu z zupełnie nowymi (nowymi-starymi?) warunkami w pełni dotarło do mnie, jakie mam szczęście i jakiego zarazem pecha, że na co dzień wykonuję swoją pracę z domu.

Czytaj dalej

Mieć i nie mieć – dlaczego nie rozumiemy, czym są zmiany

Początek września to – zaraz obok 1 stycznia i nadejścia wiosny – czas, w którym często myślimy o zmianach, snujemy plany i robimy sobie rozmaite postanowienia na przyszłość. Być może to fakt, że wyraźnie zmieniają się pory roku, a może jakaś pozostałość po szkolnych latach. Koniec wakacji to w końcu taki moment, kiedy czas wreszcie zabrać się do pracy… wielu z nas ma takie poczucie, nawet jeśli zdecydowaną większość „wakacji” i tak spędziliśmy w biurze.

Czytaj dalej

Lepsi od wszystkich fani Bukowskiego

Jest kilku takich twórców i kilka takich obszarów kultury, które lubię i cenię… ale czasem wstyd się do tego przyznać. I to nie dlatego, żeby same te obiekty mojej sympatii były wstydliwe czy niegodne zainteresowania… Ale czasem gromadzi się wokół nich grono tak pretensjonalnych i zadufanych w sobie fanów, że człowiek ma się ochotę wypisać z tej grupy, zanim zupełnie straci wiarę w ludzkość.

Czytaj dalej