Praca z domu – blaski i cienie

Przeżyłam ostatnio szok – chciałoby się powiedzieć: kulturowy, ale nie do końca. Po prostu po mniej więcej 2 latach pracy z własnej kanapy we własnym salonie trafiłam nagle do biura pełnego ludzi. I to w najgorętszym możliwym okresie intensywnej pracy nad kampanią crowdfundingową. I jak to zwykle bywa, dopiero w zderzeniu z zupełnie nowymi (nowymi-starymi?) warunkami w pełni dotarło do mnie, jakie mam szczęście i jakiego zarazem pecha, że na co dzień wykonuję swoją pracę z domu.

Czytaj dalej

Mieć i nie mieć – dlaczego nie rozumiemy, czym są zmiany

Początek września to – zaraz obok 1 stycznia i nadejścia wiosny – czas, w którym często myślimy o zmianach, snujemy plany i robimy sobie rozmaite postanowienia na przyszłość. Być może to fakt, że wyraźnie zmieniają się pory roku, a może jakaś pozostałość po szkolnych latach. Koniec wakacji to w końcu taki moment, kiedy czas wreszcie zabrać się do pracy… wielu z nas ma takie poczucie, nawet jeśli zdecydowaną większość „wakacji” i tak spędziliśmy w biurze.

Czytaj dalej

Lepsi od wszystkich fani Bukowskiego

Jest kilku takich twórców i kilka takich obszarów kultury, które lubię i cenię… ale czasem wstyd się do tego przyznać. I to nie dlatego, żeby same te obiekty mojej sympatii były wstydliwe czy niegodne zainteresowania… Ale czasem gromadzi się wokół nich grono tak pretensjonalnych i zadufanych w sobie fanów, że człowiek ma się ochotę wypisać z tej grupy, zanim zupełnie straci wiarę w ludzkość.

Czytaj dalej

Sprawa dla blogera: pseudonim czy własne nazwisko?

Czasem zastanawiam się, czy nie powinnam każdego tekstu zaczynać słowami: w dzisiejszym programie Sprawa dla blogera… – i obowiązkowo dorzucać swoje zdjęcie w charakterystycznej pozie z nienaturalnie wyciągniętym na bok nogami. Czasem naprawdę ciekawi mnie, jak liczba czytelników tego bloga zmieniłaby się, gdybym do tego jeszcze podpisywała się pod tekstami swoim pełnym nazwiskiem, z uwzględnieniem drugiego imienia po mamie. Które u osób zaglądających w moich dokumentach do rubryki „imię matki” wywołuje nieśmiertelne pytanie: ale to córka TEJ pani z telewizji?

Czytaj dalej

Co wie o tobie twój smartfon?

Jest taki włoski film, który z miejsca wkradł się na listę moich ulubionych. I chyba nie tylko moich, zważywszy, że jest lipiec, a w jednym z krakowskich kin nieprzerwanie grają go co najmniej od stycznia. Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, bo o tym filmie mowa, sprawi, że zaczniecie się bać swojego własnego telefonu. Chociaż i bez filmu jest się czego bać.

Czytaj dalej