O tym, jak Iron Man (znowu) złamał mi serce

Zacznijmy może od tego, co o filmach 3D powiedziała kiedyś dziewczyna, która jest moim komiksowym guru (czy guru może być rodzaju żeńskiego…?) – jeżeli macie ochotę na bajery, nowe technologie i naprawdę trójwymiarowe doświadczenia, wybierzcie się do IMAXa. W zwykłym kinie nie ma sensu przepłacać za niewygodne okulary, bo niewiele to właściwie wnosi, a film jest co najwyżej odrobinę mniej płaski niż standardowo. IMAX natomiast oferuje prawdziwie trójwymiarowy obraz, totalnie inny rodzaj doświadczenia i nieodparte wrażenie, jakbyście tkwili w samym środku filmu. Jeśli więc ktokolwiek waha się, w jakiej wersji obejrzeć najnowszego Iron Mana, szczerze polecam IMAX. Bilety do najtańszych nie należą, okulary są niemal równie niewygodne jak wszędzie indziej, ale bez wątpienia się opłaca.

Czytaj dalej

Garść bardzo niepopularnych opinii

Są takie rzeczy, które zupełnie nie idą ze sobą w parze. Których absolutnie nie należy ze sobą łączyć. Choćby takie frytki. Z czekoladą na przykład. Frytki są przepyszne. Czekolada jest przepyszna. Ale żeby jeść jedno z drugim naraz? Nie wiem, czy ktokolwiek chciałby to zrobić. I nie wiem, po co właściwie miałby próbować.

Dokładnie ten sam problem mam z Batmanami Tima Burtona. Jedno do drugiego za nic po prostu nie pasuje. O ile ten dziwny związek jakimś cudem Burtonowi nie tylko nie zaszkodził, ale i zrobił z niego gwiazdę, to Batmanowi burtonowska estetyka zwyczajnie nie służy. Nie. Po prostu… NIE.

Czytaj dalej

Thor w kraju ignorantów

Mamy czwartek, Thursday, Thor’s Day, Dzień Thora, zatrzymajmy się więc może na chwilę przy tej postaci.

Filmy na podstawie komiksów Marvela dzielą się z grubsza na te słabsze, te całkiem nie najgorsze i Iron Mana. Thor na tym wymiarze zajmuje pozycję dość przyzwoitą – gdzieś pomiędzy nie najgorszymi a Iron Manem, do którego wciąż mu jednak jeszcze daleko. Jest to pozycja właściwie odrobinę zaskakująca, jeśli się weźmie pod uwagę, że reżyserią zajął się Kenneth Branagh, specjalista bynajmniej nie od komiksów, a od Szekspira. Na tym nietypowym dość połączeniu w zasadzie jednak nikt źle nie wyszedł, a sam Thor zyskał dość oryginalne rysy i iście po szekspirowsku wyeksponowane wątki władzy i relacji między ojcem a synem.

Czytaj dalej