Nowe Twin Peaks nie jest tym, czym się wydaje

Gdybym tak jak niektórzy czekała na nowy sezon Twin Peaks 26 lat, prawdopodobnie byłoby mi teraz bardzo smutno. Czekałam niepomiernie krócej, a i tak przy nowych odcinkach trochę mi mina zrzedła. Chociaż może nie powinnam pisać: nowy sezon. Lynch sobie ponoć tego nie życzy. Może to wyjaśnia, dlaczego nowe Twin Peaks tak niewiele ma wspólnego z produkcją sprzed 26 lat.

Czytaj dalej

Wiedźmin od Netflixa – to może się udać

O ile nie przespaliście ostatnich trzech dni gdzieś z dala od internetu, prawdopodobnie słyszeliście już o tym, że Netflix przygotowuje serial na podstawie wiedźmińskiej sagi. Część fanów już otwiera szampana, część – prawdopodobnie ciągle mając w pamięci gumowe potwory, Yennefer-matronę i najgorszego smoka w historii – nastawiona jest nieco bardziej sceptycznie… A ja stoję gdzieś pomiędzy. Z jednej strony podświadomie boję się kolejnej profanacji, ale z drugiej – ufam w możliwości i intencje Netflixa. Może więc ten serial ma szanse powodzenia… Oto dlaczego:

Czytaj dalej

Ania, nie Andzia – czyli Netflix kontra wyobrażenia z dzieciństwa

Wróciła. Po tylu latach Ania z Zielonego Wzgórza znów na nowo bawi i wzrusza – tym razem za sprawą świeżutkiego serialu od Netflixa Ania, nie Anna (Anne with an „E”).

Nie będę owijać w bawełnę – i zacznę od największej wady tego serialu: siedem odcinków to stanowczo za mało. Czytaj dalej

Wiele twarzy Dana Stevensa

Kim właściwie jest Dan Stevens? Ostatnimi czasy wiele osób zadaje sobie to pytanie… po tym, jak nazwisko brytyjskiego aktora zaczęto odmieniać przez wszystkie przypadki za sprawą niemal jednoczesnych premier aktorskiej Pięknej i Bestii oraz marvelowskiego Legionu.

Filmografia Dana liczy sobie jakieś 30 pozycji, ale tak naprawdę szerszej publiczności dał się poznać w 2010 roku w serialu Downton Abbey. Jeśli oczywiście szeroką publicznością można nazwać zagorzałych fanów seriali o angielskiej arystokracji.

Czytaj dalej

Ten, który nie ma prawa powstać

Parę lat temu co jakiś czas pojawiały się plotki, że ekipa Przyjaciół zbiera się razem, żeby nakręcić film. W pierwszym odruchu jakoś mnie to cieszyło, ale dziś jestem wdzięczna, że David Schwimmer ciągle się opiera i że nigdy do tego nie doszło. Bo kręcenie filmów na bazie seriali bywa bardzo ryzykowne… Można by trzymać się myśli, że Przyjaciele byli tak rewelacyjni, że żadnym sposobem nie da się tego zniszczyć… Ale czy mówi wam coś tytuł Twin Peaks: Ogniu krocz za mną?

Czytaj dalej