Jak odkryliśmy seks…

…a może raczej: jak Mila odkryła serial o pionierskich badaniach nad seksualnością człowieka.

Nazwiska Masters i Johnson w podręcznikach psychologii przewijają się stosunkowo często – nie ma się zresztą co dziwić, bo to para badaczy, którzy jako pierwsi na szeroką skalę prowadzili laboratoryjne badania nad seksem. Jeszcze zanim hipisi zaczęli mówić o wolnej miłości i zmieniać oblicze amerykańskiego społeczeństwa, Bill Masters i Virginia Johnson zdążyli już podpiąć swoich badanych pod skomplikowaną aparaturę i zza lustra weneckiego obserwować mniej lub bardziej subtelne zmiany, jakie zachodzą w męskich i kobiecych ciałach podczas jednego z najbardziej intymnych aktów ludzkiego życia.

Czytaj dalej

Kapitan Empatia na tropie morderców

Pozostając wciąż w temacie doktora Lectera, przyjrzyjmy się tym razem nieco bliżej serialowi Hannibal z Madsem Mikkelsenem i Hugh Dancym w rolach głównych.

Tytuł tego posta nie jest bynajmniej przypadkowy. Fabuła serialu koncentruje się bowiem wokół niejakiego Willa Grahama (Dancy), człowieka obdarzonego ponadprzeciętną wyobraźnią i niesłychanie rozwiniętymi zdolnościami empatii oraz współodczuwania, które pozwalają mu – choćby na podstawie samej tylko „atmosfery” panującej w miejscu zbrodni – zajrzeć w głąb psychiki seryjnych morderców i odgadnąć kierujące nimi motywy (prawda, że brzmi prawie jak postać z komiksu?). Will Graham, mimo tego rzadkiego talentu, nie bardzo nadaje się do roboty w FBI, gdyż jest… niestabilny psychicznie (spróbujcie być stabilni, wiecznie wczuwając się w role szaleńców i zbrodniarzy!*), samo FBI jednak niezbyt się tym przejmuje, względy praktyczne biorą górę – wszak skoro można wykorzystać jego niemal nadludzkie zdolności empatii do rozwiązania najtrudniejszych spraw, czemu niby tego nie zrobić?

Czytaj dalej

Legendarnie długi weekend

Do finałowego odcinka Jak poznałem waszą matkę zostało już tylko kilka tygodni. Po dziewięciu latach śmiechu i wzruszeń niewiarygodnie długa historia emocjonalnych wzlotów i upadków Teda (Josh Radnor) wreszcie ma szansę dobrnąć do końca. Jednak liczba tych, którzy zapłaczą nad końcem pewnej ery w świecie seriali komediowych prawdopodobnie znacznie stopniała w ciągu ostatnich miesięcy. Wszystko za sprawą dziewiątego sezonu, w którym – jak dotąd – na dwadzieścia odcinków pojawił się JEDEN dobry. No, może jeden i pół.

Czytaj dalej

Mila radzi: nie oglądajcie nowego „Draculi”

Jeśli w najbliższym czasie zamierzacie poświęcać/tracić swój cenny czas na seriale, wybierzcie coś, co nie jest nowym Draculą. Bo w przypadku tego ukazującego się od października serialu, nie można mówić naprawdę o niczym innym, jak o kompletnej stracie czasu.

Czytaj dalej

Chaotycznych garść spostrzeżeń na temat „Wikingów”

Skończyły mi się odcinki Wikingów… I co dalej? Jak żyć? Kto to w ogóle widział, żeby tak dobre seriale kręcić w tak małych kawałkach?

Prawdą jest bowiem, że największą wadą Wikingów jest karygodnie mała ilość odcinków – dziewięć razy po czterdzieści minut to stanowczo za mało, jak na tak obiecującą produkcję. Nieważne, że większość podobnych seriali zamyka się w porównywalnym przedziale czasowym. To i tak MAŁO.

Czytaj dalej