Kadr z filmu "Polowanie", reż. Thomas Vinterberg, 2012.

Polowanie na Madsa

„Przecież dzieci nigdy nie kłamią” – to zdanie (zaraz obok pewnej Amerykanki, która twierdziła, że Europa jest państwem i wszyscy tu mówią po francusku) zajmuje miejsce w ścisłej czołówce najgłupszych sentencji, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się słyszeć. Tyle każdy przeciętny człowiek ma kontaktu z dziećmi, patrzy na nie, słucha ich – i dalej gotowy jest powtarzać, że nie, dzieci przecież nie kłamią. Jakby nie pamiętał, że sam łgał jak najęty, odkąd tylko nauczył się mówić. Dzieciaki bowiem kłamią na każdym kroku, a nawet jeśli nie robią tego świadomie i trudno je osądzać na wymiarze moralnym, to i tak plotą masę różnych bzdur, bo najzwyczajniej w świecie taka jest natura ich rozwoju. Dlaczego tak uparcie temu zaprzeczamy i co tym zaprzeczaniem próbujemy osiągnąć – to już jednak temat na osobne rozważania.

Po tym mało merytorycznym wstępie zajmijmy się czymś szalenie wprost poważnym i pełnym treści – najnowszym filmem Thomasa Vinterberga Polowanie, który zaskakująco po cichu przemknął przez polskie kina. Już na sam ten fakt powinien prowokować do zastanowienia – wszak z tego, o czym się nie mówi, o czym się uparcie milczy, wiele można wywnioskować. Jak na społeczeństwo pieniaczy z jednej strony, z drugiej zaś zażartych obrońców dziecięcej niewinności, którzy chętnie własnymi rękami zatłukliby każdego pedofila, jaki wpadnie im w ręce (bynajmniej nie ironizuję, pokłady agresji wobec zwyrodnialców sama mam w sobie niewyczerpane) – podejrzanie milczymy na temat tego filmu. Może dlatego, że nikt w tym kraju nie ogląda dobrego, skandynawskiego kina. A może zwyczajnie dlatego, że zamiast filmu o złym pedofilu Vinterberg zaserwował nam poruszający, przerażający obraz tego, co jedno kłamstewko i podążająca za nim fala agresji może zrobić z życiem niewinnego człowieka. A pytania o trudny wybór między niewinnym dorosłym i niewinnością dziecka najwyraźniej za trudne są moralnie, byśmy mieli ochotę się nad nimi zastanawiać.

Kadr z filmu "Polowanie", reż. Thomas Vinterberg, 2012.
Kadr z filmu „Polowanie”, reż. Thomas Vinterberg, 2012.

Głównym bohaterem Polowania jest Lukas – w tej roli jak zawsze niesamowity, tryskający niezwykłym talentem Mads Mikkelsen. Lukas to całkiem sympatyczny gość, były nauczyciel, który sprawia wrażenie życzliwego człowieka. Pracuje jako opiekun w przedszkolu, a jego podopieczni wprost go uwielbiają. Wolny czas Lukas spędza z kumplami na polowaniach i innych typowo męskich rozrywkach – wygląda na to, że wśród przyjaciół także cieszy się szczerą sympatią. Początkowo film przypomina trochę skandynawską sielankę, akcja rozgrywa się w miłej, niewielkiej mieścinie otoczonej pięknymi lasami pełnymi zwierzyny. Poza problemami Madsa z jego byłą żoną wszystko zdaje się być w jak najlepszym porządku. Do czasu. Któregoś bowiem dnia kilkuletnia córka jego najlepszego przyjaciela wypowiada o kilka zmyślonych zdań za dużo, wywołując lawinę konsekwencji, których w żaden sposób nie da się zatrzymać.

Słowo „pedofil” nie pada w filmie ani razu. Zamiast niego jak z rękawa sypią się jednak synonimy – ze zboczeńcem i potworem na czele. Na słowach się nie kończy, w ślad za nimi padają ciosy, ciśnięte zostają kamienie, represjom i agresji nie ma końca, nasila się tylko coraz bardziej, a wraz z nią życie, zdrowie i psychika Lukasa powoli rozpada się na nic nie warte kawałki. Wobec rozpętanego piekła nawet najbliższym Lukasa zdarzają się chwile zwątpienia w jego niewinność. Nic nie jest w stanie zatrzymać fali przemocy – ani brak dowodów, ani uniewinniający wyrok sądu, ani upływający czas. Są bowiem takie etykiety, które zostają z człowiekiem już na zawsze.

Polowanie nie oszczędza nikogo – ani (wydawałoby się) tolerancyjnego duńskiego społeczeństwa, któremu niewiele trzeba, żeby zamienić się w zgraję oprawców, ani niekompetentnych pedagogów i psychologów rozmawiających z dzieckiem tak, by nie miało wątpliwości, jakiej oczekują od niego odpowiedzi, ani nawet samego Lukasa, który w samym środku piekła usiłuje zachować resztki godności. To mocny, chwytający za gardło film, rozważający kwestie samosądów, agresji, oskarżeń. A wszystko to przecież w dobrej wierze – w obronie niewinności dzieci.

Jedyny minus, który mnie w Polowaniu drażni, to rzecz powszechna absolutnie wszędzie, gdzie tylko pojawia się rola emigranta czy emigrantki z Polski – z cudem graniczy znalezienie w zagranicznym filmie Polaka, którego zagrałby Polak. Albo chociaż ktoś, kto nie sprawi, że język polski będzie brzmiał jak (w najlepszym wypadku!) rosyjski albo coś zupełnie niezrozumiałego. Zdumiewa mnie to niesamowicie, Polaków przecież chyba nigdzie nie brakuje, emigrowaliśmy wszędzie, gdzie się tylko dało. Trudno uwierzyć, że na emigracji w żadnym dosłownie kraju nie znajdzie się ktoś, kto chociaż trochę potrafiłby grać. Polowanie idzie natomiast jeszcze o krok dalej – z jakichś powodów twórca scenariusza uznał, że Nadja to najwyraźniej bardzo popularne polskie imię. Ale kto by się tam czepiał szczegółów.

1 Komentarz

  • Też zaskoczyła mnie cisza wokół tego filmu. Jeszcze go nie widziałam, ale zajmuje jedno z pierwszych miejsc na liście produkcji, które muszę poznać w najbliższym czasie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.