Haaaaave you met Ted?

Uwaga, maniacy seriali! Radujmy się, albowiem wesoły nam dzień dziś nastał!

Po wakacyjnej przerwie How I Met Your Mother wraca z nowym sezonem i świeżutką porcją humoru, niekończących się anegdotek Teda i życiowych mądrości wujka Barneya. I choć po siedmiu sezonach wciąż nie wiemy, kto jest matką dzieci Teda i w jakich okolicznościach oni się do cholery poznali, serial z biegiem czasu niewiele stracił na atrakcyjności. Przyznam szczerze, że wciąż trzymana w tajemnicy tożsamość tytułowej matki zaczyna mi być cokolwiek obojętna, chętnie bym się natomiast dowiedziała, co i jakim pokręconym sposobem stanie się z resztą bohaterów. Wszyscy oni bowiem dają się lubić, każdy na swój własny, charakterystyczny sposób.

Czytaj dalej

On a mission to civilize

Jest taki film George’a Clooneya o dość tajemniczym tytule Good night and good luck. Ta czarno-biała produkcja traktuje o telewizji lat 50′, a konkretniej o legendzie amerykańskiego dziennikarstwa, Edwardzie R. Murrowie. W dobie społecznego ostracyzmu i wielkiego polowania na komunistów, sympatyków komunizmu, a nawet ludzi, którym zdarzyło się kiedyś przypadkowo podać rękę komuniście, Murrow i jego ekipa stąpają po cienkim lodzie, wypowiadając medialną wojnę senatorowi McCarthy’emu, inicjatorowi tej antykomunistycznej nagonki. Ryzykując karierą i narażając się na oskarżenia pod własnym adresem, Murrow nie szczędzi na antenie odważnych słów, starając się pozostać wiernym prawdzie i lojalnym wobec swoich odbiorców.

Czytaj dalej

Podróże z Allenem

Nie da się ukryć, że Woody Allen bawi się ostatnio w przewodnika po Europie. Kontynentalnej zwłaszcza, jego wcześniejsze wypady do Londynu to temat na inny tekst. Całkiem nieźle mu to zresztą wychodzi – w kolejnych filmach bardzo sprawnie i ze smakiem udaje mu się oddać ducha miast, do których nas zabiera. Była już pełna pasji, niepoprawna Barcelona, były romantyczne noce w artystycznym Paryżu, jest i Rzym – zabiegany, zakręcony, trochę chaotyczny. Te piękne miasta grają w filmach Allena rolę nie mniejszą, niż bohaterowie czy fabuła… W jakiś sposób wyznaczają bowiem rytm zdarzeń, nadają im niepowtarzalny charakter. Te same historie w innym miejscu na świecie miałyby już pewnie trochę inną wymowę.

Czytaj dalej

It is I, Helga!

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!

Wzięło mnie ostatnio na powtórki. I to nie na byle jakie powtórki – odkurzam serial z lat osiemdziesiątych, tematycznie sięgając przy okazji aż do drugiej wojny światowej. Tak, tak, mowa oczywiście o legendarnym ‚Allo ‚allo!

Czytaj dalej

Słowo na ekranie

Najpierw książka, potem film. Odstępstwa od tej zasady rzadko kiedy przynoszą coś dobrego. Bo też i rzadko kiedy ekranizacja na tyle jest dobra, żeby komukolwiek chciało się jeszcze sięgać po książkę.

Czytaj dalej