W najlepszym porządku

Urzekł mnie ostatnio pewien obrazek, a może raczej wszystko to, co ten obrazek sobą reprezentował. Dwie dziewczynki – nie wiem nawet czy już nastoletnie, czy może jednak młodsze – stojące z rodzicami w kolejce po bilety na Gorączkę złota Charliego Chaplina. Uśmiechnięte. Chyba nawet podekscytowane. A rok mamy 2012, pragnę przypomnieć. Erę Miley Cyrus i innych bardzo dziwnych idolek dziecięcych.

Czytaj dalej

Fearless

W życiu już nie wsiądę do samolotu. Z takim oto postanowieniem na resztę życia zostawił mnie wczorajszy seans Bez lęku Petera Weira.

Różne rzeczy można pewnie o tym filmie powiedzieć… Oglądałam go z nastawieniem na tematykę stresu pourazowego i mówiąc szczerze, dostałam dokładnie to, co mi obiecano – historię człowieka, który przeżył katastrofę lotniczą i jego zmagań ze stresem pourazowym, a może raczej zmagań otoczenia z tym jego stresem, bo przecież na pozór, na pierwszy rzut oka to nie sam bohater cierpi, a wszyscy wokół niego, przez niego.

Czytaj dalej

Z Sacksem po dziwnych światach

Pamiętam, że w liceum na ostatniej stronie zeszytu do religii prowadziłam listę filmów do obejrzenia opatrzoną tytułem „Ksiądz Roman poleca”. Dlaczego notowałam filmowe propozycje księdza Romana, który był – bardzo delikatnie mówiąc – człowiekiem dość jednak kontrowersyjnym i mało lubianym, do dzisiaj nie wiem. Może liczyłam na to, że wspominane przez niego obrazy będą równie kontrowersyjne jak i on sam… A przecież dla małolaty wszystko, co kontrowersyjne, wydaje się wręcz genialne.

Czytaj dalej

Joey po brytyjsku

Czy tego chcą czy nie, gwiazdy Przyjaciół na zawsze pozostaną aktorami jednej roli. Chyba każde z szóstki przyjaciół po zakończeniu wspólnej pracy pojawiało się na ekranie, czy to w filmie, serii komedii romantycznych, w dubbingu czy własnym serialu. Czy któremukolwiek z nich udało się wyzwolić od postaci, w którą wcielali się przez dziesięć lat? Pewnie nie. Niemniej jednak trzeba im przyznać, że próbowali.

Czytaj dalej

Ten jeden dzień, a po nim wszystkie inne

Kupujesz komuś książkę, trochę bez namysłu, byle była miła, łatwa i przyjemna, a przede wszystkim o miłości. Nie zastanawiasz się za wiele, nie sprawdzasz rzetelnie, o czym właściwie ta książka jest, bo – powiedzmy sobie szczerze – nie znosisz zdjęć obściskujących się par na okładkach. Ot, bierzesz to, o czym teraz najwięcej się mówi przy okazji szumu wokół ekranizacji. Polegasz na opinii lektora w zwiastunie i Anne Hathaway, która zgodziła się w filmie zagrać. I czujesz się usprawiedliwiony.

Czytaj dalej