Nie wiem, czy to dobrze

Niemal cały tydzień zajęło mi sklecenie jakiejś w miarę sensownej myśli po obejrzeniu Drogówki. Choć mimo wszystko nie gwarantuję, że będzie to myśl, która cokolwiek wniesie w wasze życie.

Cieszę się, że wybierając się do kina, zapoznałam się nie tylko z idiotycznym zwiastunem prezentowanym w kinach – tym, który sugeruje, iż film będzie komedią kryminalną. Za ten zwiastun ktoś powinien porządnie oberwać, swoją drogą, bo jak tak dalej pójdzie, niedługo skuszeni bajkowym i uroczym trailerem zabierzemy pięcioletnią córkę do kina na historię o księżniczce, a na miejscu się okaże, że to ciężkie porno. Zaczyna mnie drażnić to, że jestem nieustannie okłamywana przez trailery. W każdym razie – drugi zwiastun Drogówki niewiele ma już na szczęście wspólnego z komedią, ale i on nie był mnie w stanie przygotować na to, co zobaczę. Poprzednie filmy Smarzowskiego też specjalnie nie dały rady. Nie, na Drogówkę najzwyczajniej w świecie nie da się być PRZYGOTOWANYM.

Czytaj dalej

Pajacowanie na poważnie

Trudno znaleźć w polskim internecie (przynajmniej wśród użytkowników przed trzydziestką) kogoś, kto nigdy nie słyszał o Macieju Frączyku. Nawet jeśli sprawia wam problem dopasowanie nazwiska do konkretnej osoby, na hasło Niekryty Krytyk wasze problemy z pamięcią powinny w magiczny sposób ustąpić.

Czytaj dalej

Stary, zrzędliwy Brytol

Są na tym świecie ludzie, których uwielbiam słuchać niezależnie od tego, o czym akurat mówią. Robią to bowiem w tak niesamowity, pełen pasji i humoru sposób, że w zasadzie mogliby opowiadać o tajnikach uprawy rzepy albo o historii haftu, a i tak prawdopodobnie uznałabym temat za fascynujący. Dlatego też nikogo niech nie dziwi, że dzisiaj podtykam wam pod nos Jeremy’ego Clarksona.

Czytaj dalej

Bzdurki czyli bajki dla dzieci i innych

Artur Andrus nieustannie ujawnia swoje kolejne talenty. Przez lata dał się poznać jako artysta kabaretowy, dziennikarz, konferansjer, poeta, piosenkarz, autor książek, tekstów piosenek… – lista rzeczy, których (z sukcesem!) się podejmował i wciąż podejmuje, ciągnie się w nieskończoność. Całkiem niedawno CV pana Andrusa wzbogaciło się o kolejną umiejętność – bajkopisarstwo.

Czytaj dalej

Przebudzenia razy dwa

Przebudzenia to jedna z pierwszych książek napisanych przez Olivera Sacksa. Da się to zresztą wyczuć – podczas lektury nie mogłam się pozbyć wyobrażenia młodego człowieka, który właśnie obronił doktorat i nieświadomie upycha w każdym zdaniu tyle skomplikowanych terminów naukowych, ile tylko jest w stanie. Umiejętność mówienia do studentów po ludzku, zrozumiale i tak, żeby coś z tego wynieśli, przychodzi dopiero później, po latach praktyki – widać to doskonale na uczelniach i widać to także w stylu pisania Sacksa. Choć przyznać mu trzeba, że pisząc Przebudzenia celował bardziej w środowisko medyczne, niż w zaskakująco szeroką publiczność, jaka ostatecznie po książkę sięgnęła.

Czytaj dalej