Murder park – zabójczy park rozrywki

Pamiętacie Jonasa Winnera, o którego bestsellerowej Celi pisałam kilka miesięcy temu? Właśnie na polskim rynku ukazuje się jego kolejna powieść Murder Park. Park Morderców. Jeśli na okładce Celi zaintrygowała was maszynka do mięsa, tutaj z pewnością zwrócicie uwagę na niecodzienne zestawienie morderczego tytułu z diabelskim młynem i elementami parku rozrywki… Właśnie taką scenerię wybrał Winner dla swojego nowego thillera – a to, w jaki sposób ją wykorzystał, jest zaiste intrygujące.

Czytaj dalej

Kadr z serialu Godless, 2017.

Godless – gratka dla miłośników westernów

Jeśli za młodu marzyliście o tym, żeby zostać kowbojem, albo bez końca możecie oglądać westerny z Clintem Eastwoodem czy Johnem Waynem – ten miniserial jest dla was. Koniecznie sięgnijcie po nową, siedmioodcinkową produkcję Netflixa Godless!

Czytaj dalej

Odcinek czy maraton – jak oglądamy seriale?

Przyznajcie – ilu z was czerpie przyjemność z czekania cały tydzień na kolejny odcinek swojego ulubionego serialu? Czasy, kiedy to była jedyna opcja, (może wcale nie aż tak dawno) już minęły… Platformy streamingowe, a już zwłaszcza Netflix wypuszczający naraz całe sezony swoich własnych seriali, zmieniły to, jak odbieramy dziś odcinkowe produkcje. Pytanie tylko, czy to na pewno dobrze…

Czytaj dalej

Kadr z serialu Punisher, 2017.

Punisher – przerażający przystojniak z PTSD

Przyznaję, że po (delikatnie mówiąc) niezbyt satysfakcjonujących przejściach z serialami Iron FistDefenders, do najnowszej telewizyjnej produkcji Marvela podchodziłam z pewną rezerwą… Niepotrzebnie. Tym razem studio nie zawiodło, a Punisher naprawdę może się podobać – nawet tym, którzy zazwyczaj z politowaniem kręcą głową na hasło „komiksy”.

Czytaj dalej

Kadr z filmu Listy do M. 2, reż. Maciej Dejczer, 2015.

Zagraj to jeszcze raz, Karolak!

Największy problem z kinowymi hitami jest taki, że ich twórcy często nie wiedzą, kiedy powiedzieć dość i zejść ze sceny. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale całkiem możliwe, że za część sukcesu Love Actually odpowiada to, że nikomu nie przyszło do głowy kręcić kontynuacji i robić żerującego na nostalgii skoku na kasę fanów. Nikomu – oczywiście poza twórcami naszych rodzimych Listów do M.

Czytaj dalej