Feminist Friday: Amazonki na ekrany!

Zastanawialiście się kiedyś nad rolą kobiety w Hollywood i w ogóle w światowym kinie? I nie mówię tu wcale o tym, że aktorki przede wszystkim muszą być ładne, a każda wyśledzona przez papparazzich fałdka tłuszczu na ich ciałach urasta do rangi medialnego skandalu. Mam na myśli raczej to, w jakich rolach widzimy kobiety na ekranie. Z góry uprzedzam – nawet prawdziwi kinomani mogą się za chwilę zdziwić.

Czytaj dalej

Dzień z bestsellerem: Miłość w czasach zagłady

Przyznam szczerze – dosyć ostrożnie podchodzę do książek hucznie reklamowanych jako bestsellery. Dziewczyna z pociągu głównie mnie drażniła, Słowik Kristin Hannah był tak nijaki, że aż nie chciało mi się o tym napisać… Niejeden bestseller już mnie rozczarował… ale i kilka zachwyciło. Może dlatego wciąż po nie sięgam. Tym razem padło na Hanni Münzer i jej Miłość w czasach zagłady.

Czytaj dalej

Colinie, zdejm kapelusz!

Geniusz (nie mylić z serialem o Einsteinie!) to jeden z tych filmów, które po prostu nie mogą mi się nie podobać. Już w pierwszych scenach Colin Firth siedzi pochylony nad biurkiem, czerwonym ołówkiem stawia korektorskie znaczki i wprowadza poprawki na maszynopisie powieści… i to nie byle jakiej, bo na maszynopisie Pożegnania z bronią. Sami powiedzcie – czy czegokolwiek więcej trzeba mi do szczęścia niż Colina w roli człowieka, który poprawiał teksty Hemingwaya?

Czytaj dalej

Nie podsuwajmy im pomysłów czyli House of Cards po raz piąty

Zawsze, kiedy widzę czołówkę serialu House of Cards, budzi się we mnie nagła i paląca potrzeba osiągnięcia czegoś wielkiego i godnego zapamiętania.  Co prawda, po 5 sezonach i 65 odcinkach dalej nie wiem, co by to miało być… Wynalezienie leku na raka? Władza nad światem? A może raczej coś, co w tym sezonie usłyszy Frank Underwood: jak cię usuną ze stanowiska, to już na pewno przejdziesz do historii! Nie da się jednak zaprzeczyć, że to jedna z moich ulubionych serialowych czołówek i że za każdym razem niezmiennie coś we mnie porusza.

Czytaj dalej

Hamlet od kuchni czyli Rosencrantz i Guildenstern nie żyją

Druga połowa roku zapowiada się znakomicie – przynajmniej jeśli chodzi o cykl National Theatre Live i retransmisje brytyjskich spektakli na dużym ekranie. Kto się boi Virginii Woolf z Imeldą Staunton, Anioły w Ameryce z Andrew Garfieldem, Opętanie z Judem Law, Piotruś Pan, powtórki Koriolana z Hiddlestonem… Będzie co oglądać.

W sierpniu i listopadzie możecie zobaczyć także sztukę Toma Stopparda Rosencrantz i Guildenstern nie żyją z Danielem Radcliffem w jednej z tytułowych ról. Czytaj dalej