Yes, your ladyship. Certainly, your ladyship.

Wszystkich anglofilów obowiązkowo odsyłam do Downton Abbey. Różne rzeczy mówi się o tym serialu. O pierwszym sezonie – że zachwycający, że objawienie, że rewelacja. A ja się skwapliwie pod tymi opiniami podpisuję. O drugim sezonie mówi się już trochę gorzej – że stracił coś ważnego, że zaplątał się w relacje i dramaty rodem z taniej telenoweli i że przypomina Dynastię. Nie byłabym aż tak krytyczna… Prawdą jest, że drugi sezon prezentuje się odrobinę słabiej i że wątki matrymonialno-miłosne zaczynają mu nieco ciążyć. Ani trochę jednak serial nie stracił uroku i klimatu, a to jest dokładnie to, co mnie w nim zdecydowanie zachwyca.

Czytaj dalej

Kim jest Diane Arbus?

Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej o Diane Arbus nie słyszałam. Fotografia nie należy do dziedzin, o których miałabym jakiekolwiek pojęcie… Biograficzny film o tej pani – Futro: portret wyobrażony Diane Arbus – też specjalnie mojej wiedzy na jej temat nie poszerzył. Może poza tym, że była to kobieta odrobinkę szalona i że mogłybyśmy się polubić.

Czytaj dalej

Edgar Allan Poe wieczorową porą

Dziwnie wolna się czuję, wiedząc, że przetrwałam sesję i że wreszcie mogę spokojnie wziąć do ręki książkę bez słowa „psychologia” w tytule. W końcu mam chwilę czasu, żeby dokończyć kontemplację 800 stron pana Edgara Allana Poe.

Czytaj dalej

Pół na pół

Adam ma 27 lat i nigdy nie przechodzi na czerwonym świetle – nawet gdy ulice są kompletnie puste. Nie pali – bo to niezdrowe. Nie ma nawet prawa jazdy, bo przecież codziennie tylu ludzi ginie w wypadkach drogowych. Kiedy coś go boli, nie połyka sam tony tabletek przeciwbólowych, tylko grzecznie idzie do lekarza. Całe jego życie jest właśnie takie – bezpieczne i zachowawcze. Tym większym zaskoczeniem, albo raczej ironią czy podłością losu, jest dla niego wiadomość o tym, że ma wyjątkowo wrednego raka.

Czytaj dalej

Bazinga!

Bardzo geekowy tydzień za mną, pozwolę sobie więc zostać jeszcze chwilę w klimacie i pozachwycać się trochę sprawami, którymi zazwyczaj dziewczęta się nie zachwycają. A nawet patrzą na mnie dziwnie, kiedy przyjdzie mi do głowy zachwycać się w ich obecności.

Ot, choćby ostatnio znajoma spiorunowała mnie wzrokiem, kiedy palnęłam, że idealnym środowiskiem do życia byłoby dla mnie towarzystwo bohaterów Big Bang Theory. Czytaj dalej