Murder park – zabójczy park rozrywki

Pamiętacie Jonasa Winnera, o którego bestsellerowej Celi pisałam kilka miesięcy temu? Właśnie na polskim rynku ukazuje się jego kolejna powieść Murder Park. Park Morderców. Jeśli na okładce Celi zaintrygowała was maszynka do mięsa, tutaj z pewnością zwrócicie uwagę na niecodzienne zestawienie morderczego tytułu z diabelskim młynem i elementami parku rozrywki… Właśnie taką scenerię wybrał Winner dla swojego nowego thillera – a to, w jaki sposób ją wykorzystał, jest zaiste intrygujące.

Miejscem akcji, a także główną osią fabuły staje się tutaj wyspa, na której działał kiedyś kolorowy rodzinny park rozrywki – teraz jednak zamknięty po serii  brutalnych morderstw, które miały miejsce na jego terenie. Dwadzieścia lat po tych wydarzeniach park znów ma zostać otwarty, tym razem jednak jego twórcy zamierzają wykorzystać mroczną historię tego miejsca i to na niej zbudować sławę swojego ośrodka. Tematem przewodnim parku będą więc seryjni mordercy, ich ofiary i narzędzia zbrodni.

Przed oficjalnym otwarciem na wyspę zostają zaproszeni starannie wyselekcjonowani przedstawiciele mediów. Jeśli spodziewali się zastać na miejscu coś w rodzaju muzeum zbrodni, jakież będzie ich zdziwienie, gdy okaże się, że Murder Park ma służyć rozrywce i bardziej przypomina wyjątkowo mroczny escape room albo grę terenową, w której głównym zadaniem jest nie dać się „zabić” grasującemu po parku „mordercy”. Jeszcze większe będzie ich zdziwienie, kiedy na wyspie zaczną się dziać niepokojące rzeczy, a prezentacja prasowa wymknie się spod kontroli i zamieni w bardzo niebezpieczną grę…

W tej oryginalnej, mrocznej scenerii Winner sam prowadzi z czytelnikami swoją własną grę. Rzuca cień podejrzeń, umiejętnie podsuwa sugestie… i wodzi nas za nos, jak mu się tylko podoba. Chwilami nawet pozwala nam sądzić, że go przechytrzyliśmy, że wiemy, kto zabił – ale nic bardziej mylnego. Autor pozwala nam wierzyć, że dawno rozgryźliśmy fabułę, by potem jednym zwrotem akcji sprowadzić nas do parteru. Jeśli w czymś Winner jest naprawdę dobry, to właśnie w wywracaniu na drugą stronę wszystkiego, co na kartach jego powieści wydawało nam się prawdą. A jednocześnie czytelnicy jego poprzedniej powieści mogą być spokojni – choć w tekście wyraźnie czuć rękę Winnera, nie ma tu mowy o powtarzalności schematów czy wtórności wobec samego siebie.

Murder Park wciąga nas w specyficzną, gęstniejącą atmosferę zamkniętego pokoju pełnego przypadkowych ludzi, w którym jedna osoba jest sprawcą – a wśród wzajemnych oskarżeń, podejrzeń i narastającego strachu trudno trafnie odgadnąć, komu można zaufać, a kto jest śmiertelnym zagrożeniem. Nie jest to motyw szczególnie nowy ani oryginalny, ale Winner rozgrywa go tak sprawnie i po swojemu, że nikt chyba nie ma mu tego za złe. Tak jak tytułowy Park Morderców jest czymś więcej, niż turystyczną atrakcją, tak i powieść Winnera wychodzi poza ramy zwykłej kryminalnej rozrywki i stara się kreślić psychologiczne portrety brutalnych zabójców, odgadnąć ich pokrętne ścieżki myślenia i postrzegania świata. Pomiędzy wnikaniem w chory umysł mordercy, scenami odpychającej przemocy, sprawnie prowadzoną akcją i celnym społecznym komentarzem Murder Park sprawia, że trudno się od niego oderwać – nawet jeśli niektóre fragmenty wywołują w czytającym dyskomfort.

A takich fragmentów nie brakuje. Nie tylko tych związanych z fizyczną przemocą, ale też (a może przede wszystkim?) ze społecznym i moralnym aspektem całego przedsięwzięcia. Zarabianie na czyjejś śmierci, ślepa pogoń za sensacją i pieniądzem – to obnażanie ludzkich słabości i marnych ambicji bywa tu bardziej szokujące niż sama przemoc. Jeśli więc macie ochotę na dobry thriller z ukrytym przesłaniem – Murder Park może się okazać strzałem w dziesiątkę.

Przedpremierowa recenzja ukazała się dzięki uprzejmości wydawnictwa

1 Komentarz

  • Potwierdzamy – jeśli ktoś ma ochotę na dobry thriller, prawdziwą klasykę gatunku to zdecydowanie powinien sięgnąć właśnie po „Park morderców”. Wciąga, zaskakuje i zmusza do pochłaniania kolejnych stron, by rozwiązać wszystkie tajemnice. Polecamy! 🙂 Świetna recenzja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.