Meksykańska masakra pazurami z adamantium

Być może robiłam to nieświadomie, ale okazuje się, że całe życie czekałam, aż profesor Charles Xavier soczyście zaklnie na kinowym ekranie. Wreszcie się doczekałam. Szkoda, że dopiero w filmie, w którym Sir Patrick Stewart żegna się z rolą… ale się doczekałam.

Czytaj dalej

Czuciofilmy i Sherlock na sterydach

Nie odnosicie przypadkiem wrażenia, że promocja filmów Marvela zaczyna trochę przypominać wieści o nowych produkcjach Woody’ego Allena? Każdy kolejny film ma być najlepszy ze wszystkich…

Czytaj dalej

Wszyscy chcą do Marvela… tylko nie Gwyneth Paltrow

Wszyscy chcą grać w produkcjach Marvela. Jeszcze do niedawna część widzów kręciła nosem, kiedy ich ulubieńcy „sprzedawali” się komiksowej komercji, teraz jednak już chyba nikogo nie dziwi, że coraz więcej uznanych aktorów dołącza do marvelowskiej ekipy i chce się stać częścią pełnego dobrej zabawy (i świetnie opłacanego) uniwersum superbohaterów. A ja tylko zacieram ręce, bo czuję, że szykuje się niezłe widowisko.

Czytaj dalej

Wielki występ małego pajączka

Wygląda na to, że Marvel odrobił lekcje. Po Czasie Ultrona nijakim na tyle, że prawie go nie pamiętam, Avengers wracają w Wojnie Bohaterów – na szczęście już w lepszej formie.

Czytaj dalej

Ożywczy powiew… mrówczości

Ostatnimi czasy najlepiej Marvelowi wychodzi… przedstawianie widzom nowych bohaterów. Kolejne odsłony Avengersów, Iron Mana i innych najgłośniejszych komiksowych produkcji zaczynają trochę przypominać serial, który ogląda się z przyzwyczajenia i bez większych nadziei na nagłą poprawę jakości. Nie znaczy to, że wszystkie te produkcje są niezadowalające… Bo nic, w czym choćby wspomina się Tony’ego Starka, nie może być z gruntu nieudane (to wcale nie jest wyzwanie dla złośliwców!) – ale nie da się ukryć, że kolejne filmy o najbardziej znanych bohaterach Marvela zmierzają w dziwną stronę i nie mają chyba ambicji oferowania widzowi niczego odkrywczego.

Czytaj dalej