Komiksy od kuchni – Marvel vs DC

Z Marvelem i DC jest trochę tak jak z Pepsi i Coca Colą – większość ludzi w pewnym momencie życia opowiada się po jednej ze stron i potem konsekwentnie obstaje przy swoim wyborze. Jest z nimi też trochę tak jak z Profesorem X i Magneto – niby stoją po dwóch różnych stronach barykady, niby tak wiele ich różni… ale równie wiele ich do siebie zbliża i sprawia, że są sobie nawzajem potrzebni, nawet jeśli w danym momencie się nie znoszą. W końcu każdy potrzebuje swojej Nemezis.

Czytaj dalej

Pogadajmy o seksie! – #SexEd.pl

O tym, jak za moich czasów wyglądała edukacja seksualna w szkole, najlepiej świadczy chyba fakt, że bardzo niewiele z niej pamiętam… Na pewno w gimnazjum przyszła na lekcję jakaś pani z kolorowymi, dziewczyńskimi pudełeczkami podpasek Always i rozdała nam próbki. Nie wiem, co w tym czasie robili chłopcy i czy odwiedził ich pan z próbkami gumek. Niewykluczone, bo pamiętam, jak któregoś razu na przerwie grali w siatkę balonikiem z nadmuchanej prezerwatywy – ale równie dobrze to mogły być dwie zupełnie różne okazje, w szkole nie brakowało typów, których pewnie i do dzisiaj śmieszą takie rzeczy.

Czytaj dalej

Zepsute zęby Żulczyka i inne wątpliwe atrakcje

W związku z tym, że HBO ekranizuje Jakuba Żulczyka i jeszcze tej jesieni ma się pojawić serial na podstawie jego powieści, postanowiłam w końcu nadrobić Ślepnąc od świateł – i z Jacusiem, ziejącym pogardą dla wszystkich wokół dilerem za przewodnika, zagłębić się w mroczne zaułki wiecznie naćpanej Warszawy. Nadrobiłam… i nie mogę się zdecydować, czy to była dobra decyzja.

Czytaj dalej

Dietoland – wybuchowa sałatka z zemsty i dyskryminacji

Dietoland Sarai Walker to jedna z tych powieści, które dobitnie pokazują, że książki nie należy oceniać po okładce. Gdybym zobaczyła ją w księgarni, raczej nie zatrzymałabym na niej wzroku. A tymczasem pod czymś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejny rewolucyjny poradnik liczenia kalorii, kryje się mocna, odważna, feministyczna powieść – i swoisty manifest współczesnej kobiety.

Czytaj dalej

Bloger vs wydawca: jak (NIE) prosić o książki

Pokażcie mi blogera książkowego, który nie lubi dostawać egzemplarzy recenzenckich! W myśl zasady, że nie ma czegoś takiego jak za dużo książek w domu, większość z nas chętnie przytuliłaby jeśli nie całe stosy nowości nadsyłane przez wydawców, to choćby jakąś konkretną pozycję, która nas ciekawi i która jak na złość (zawsze!) pojawia się akurat po tym, gdy już trzy razy przekroczyliśmy miesięczny limit wydatków na książki. Może by tak więc napisać do wydawnictwa…?

Czytaj dalej