Kim jest Kapitan Marvel i jak zmieni MCU

Premiera długo oczekiwanego filmu Marvela Kapitan Marvel już lada dzień – czas najwyższy przyjrzeć się bliżej temu, kim jest Carol Danvers a.k.a. Kapitan Marvel i czego możemy się spodziewać po tej bohaterce i jej solowym filmie. Układając w całość wszystko, co wiemy o Carol Danvers, zajrzymy do komiksów, zwiastunów, wywiadów i informacji prasowych – istnieje więc ryzyko, że tekst zawiera jakieś potencjalne spoilery, trudno jednak przed jego premierą stwierdzić, jak duże… Zostaliście ostrzeżeni!

Kim jest Carol Danvers?

Carol Danvers znana również jako Kapitan Marvel, to w ostatnich latach jedna z najważniejszych kobiecych bohaterek Marvela i jednocześnie prawdopodobnie najpotężniejsza postać, jaka kiedykolwiek wchodziła w skład Avengersów (sorry, Thor, czas ustąpić miejsca!). Zanim Carol Danvers na skutek pewnego wypadku (przynajmniej w komiksowej wersji) zdobyła swoje supermoce i wyruszyła w swoje liczne kosmiczne misje, wiodła nie takie zaraz spokojne życie na Ziemi, wspinając się po szczeblach militarnej kariery. W filmie w rolę Carol Danvers wcieli się Brie Larson.

Kapitan Marvel – kto jest kim?

Kapitan Marvel wprowadzi nam całkiem sporo nowych postaci. Przede wszystkim poznamy rasę Skrulli – zmiennokształtnych kosmitów, którzy infiltrują Ziemię. Przyjrzymy się też bliżej przedstawicielom rasy Kree, która przewijała się już w kilku innych produkcjach. Tutaj nacisk będzie położony przede wszystkim na członków Starforce – grupy uderzeniowej, która ma za zadanie bronić imperium Kree i której częścią zdaje się być w filmie Carol Danvers. Wśród tych wojowników poznamy między innymi: genetyczkę Doktor Minervę, Kapitana Atlasa i Yon-Rogga, który przewodzi drużynie.

O dziwo wygląda na to, że nie poznamy Mar-Vella – postaci w komiksach kluczowej dla genezy Kapitan Marvel, oficera armii Kree, który został wysłany na Ziemię, by ją inwigilować i obserwować rozwój ziemskiej cywilizacji, ostatecznie jednak polubił ludzi, został ich superbohaterem i mentorem Kapitan Marvel. Wydawało się, że ta rola przypadnie Jude’owi Law, ale ostatnie doniesienia mówią, że Law gra właśnie Yon-Rogga, dowódcę Starforce i postać, która w komiksach jest złolem i przeciwnikiem Kapitan Marvel. Wygląda więc na to, że film dosyć mocno będzie odbiegał od komiksowej genezy naszej bohaterki.

Kolejna na liście nowych postaci jest Maria Rambeau, pilotka amerykańskich sił powietrznych i najlepsza przyjaciółka Carol – i jeśli wierzyć zapowiedziom, to siostrzana relacja tych dwóch bohaterek ma zastąpić w najnowszej produkcji Marvela wątek miłosny. I dobrze, bo wątki miłosne w kinie superbohaterskim wychodzą… bardzo różnie. Nie możemy też zapomnieć o kocie! W końcu to kot, który dostał nawet swój własny plakat! Jeśli zastanawiacie się, dlaczego – odpowiedź jest prosta: to nie jest zwykły kot. Przeuroczy sierściuch o imieniu Goose (w komiksach Chewie) tak naprawdę jest kosmitą i lepiej, żeby nie otwierał pyszczka, bo ten z łatwością zamienia się w wielką wygłodniałą paszczę z mackami w środku.

Taki tam, kociaczek.

Zawód: twardzielka

Carol Danvers nawet bez supermocy to ktoś, z kim lepiej nie zadzierać. Zanim została superbohaterką, robiła karierę w wojsku – jest świetnie wyszkolonym pilotem. Potem była szpiegiem CIA, w czym z pewnością pomagała jej znajomość kilku języków (i to nie tylko ziemskich), by w końcu zostać dyrektorką do spraw bezpieczeństwa w NASA. Oprócz tego, że dobrze posługuje się bronią i w walce wręcz też niejednemu jest w stanie skopać tyłek, ma także zdolności przywódcze, co może się okazać bardzo cenne dla Avengersów, kiedy Tony Stark i Steve Rogers (w taki czy inny sposób) wkrótce zejdą ze sceny.

Kapitan Marvel – Komiksowe origin story

Jak to się stało, że amerykańska pilotka zdobyła supermoce i skumała się z kosmitami z rasy Kree, których z dotychczasowych filmów i seriali Marvela znamy głównie jako złoli próbujących podbić wszechświat? W pierwszych komiksach Carol poznaje ich szpiega, gdy zaczyna pracować dla NASA – Mar-Vell podszywa się tam pod jednego z naukowców. To, że Mar-Vell nie jest zwykłym człowiekiem, wychodzi na jaw, gdy ten ratuje kolegów z NASA przed zabójczym robotem produkcji Kree, którego naukowcy próbowali badać. Po tym incydencie Mar-Vell zostaje przez prasę okrzyknięty superbohaterem, nabiera takiej sympatii do ludzi, że coraz częściej staje po ich stronie zamiast wykonywać rozkazy i ostatecznie wchodzi w konflikt ze swoim dowództwem. No i oczywiście wdaje się w romans z Carol Danvers.

W pewnym sensie to właśnie ten romans jest odpowiedzialny za supermoce Carol. Przeciwnik Mar-Vella, Yon-Rogg, porywają ją – w końcu porwanie dziewczyny to idealny sposób, żeby dopiec bohaterowi. Kiedy Mar-Vell rusza ukochanej na ratunek, ma miejsce tajemnicza eksplozja równie tajemniczej pozaziemskiej maszyny, która potrafi zamieniać myśli w rzeczywistość. W tym momencie dzieje się kilka ważnych rzeczy na raz: Mar-Vell osłania Carol własnym ciałem, jej w tym czasie przebiega przez myśl, że chciałaby potrafić takie niesamowite rzeczy, jak Mar-Vell, a wybuch (trochę jakby spełniając jej życzenie) sprawia, że DNA Danvers stapia się z DNA Mar-Vella, czyniąc ją w połowie przedstawicielką Kree i dając jej supermoce.

Czy tak będą wyglądały początki Kapitan Marvel w filmie? Wnioskując po zwiastunach i informacjach prasowych – raczej nie. Wygląda na to, że w ogóle nie zobaczymy Mar-Vella, Yon-Rogg odegra tu zgoła inną rolę i w pewnym sensie będzie dla Carol mentorem, na pewno jej moce będą pochodziły od Kree, ale jak to się wszystko rozegra, pozostaje tajemnicą i to taką, którą prawdopodobnie będziemy odkrywać razem z bohaterką.

Tak super jeszcze nie było – moce Kapitan Marvel

Szef Marvel Studios Kevin Feige zapowiada, że Carol Danvers będzie potężniejsza niż jakikolwiek bohater, którego do tej pory poznaliśmy – i że jej moce to zupełnie inna skala. Rzeczywiście, lista supermocy, jakie Kapitan Marvel wykazuje w komiksach, ciągnie się i ciągnie. Carol Danvers jest nadludzko silna, szybka i wytrzymała, potrafi latać, jest odporna na toksyny i trucizny, może się poruszać z prędkością światła, przetrwać w próżni kosmicznej i wytrzymać uderzenie 90 ton. Ale to dopiero początek.

Kapitan Marvel ma umiejętność gromadzenia, kontrolowania i emitowania energii, co w skrócie oznacza, że może strzelać laserami z rąk. A jeśli zaabsorbuje z otoczenia wystarczająco dużo energii, te strzały mogą mieć siłę wybuchu jądrowego. W pewnym momencie w komiksach Carol Danvers wchłonęła energię białej dziury – czyli przeciwieństwa czarnej dziury, które zamiast pochłaniać ogromne ilości energi, emituje ją. Po takim doładowaniu okazało się, że Danvers może panować nad energią gwiezdną, elektromagnetycznym spektrum i grawitacją – czyli na przykład przesuwać planety. Mówi się też, że może podróżować w czasie – tak przynajmniej stwierdził niedawno w jednym z wywiadów Nick Fury a.k.a. Samuel L. Jackson.

Komiksowa Kapitan Marvel ma też szósty zmysł, który ostrzega ją przed niebezpieczeństwem i pozwala wykrywać zagrożenie nawet na takie dystanse, jak… hm, no nie wiem… DRUGI KONIEC WSZECHŚWIATA. Co w zasadzie aż prowokuje palące pytanie, gdzie u licha ona była, kiedy Thanos szykował się do pstryknięcia palcami. Tym bardziej, że na takim poziomie mocy Carol Danvers byłaby dla niego godną przeciwniczką…

Jej zestaw supermocy jest zaiste imponujący – ale przy tym też trochę niepokojący w kontekście przełożenia tego na język filmowy. W końcu bardzo trudno opowiada się fascynujące historie o bohaterach, którzy są w zasadzie nie do pokonania… Jeśli nie mają słabości albo typowo ludzkich problemów, to, że z łatwością kopią wszystkim tyłki, szybko robi się nudne… Miejmy nadzieję, że Marvel znajdzie na nią sposób i Carol Danvers okaże się nie tylko niesamowicie potężną bohaterką, ale przede wszystkim ciekawie napisaną postacią.

Bohaterka bez wad?

Czy Carol Danvers ma w ogóle jakieś słabości? Owszem. W komiksach na pewnym etapie popada w alkoholizm, czym może nieco przypominać Tony’ego Starka. Czy film sięgnie do tego wątku, nie wiadomo – na pewno jednak nawiąże do innych motywów, które w pewnym momencie pojawiają się w komiksach: do prania mózgu i zaników pamięci.

Zwiastuny wprost sugerują, że Carol Danvers niewiele pamięta ze swojego życia na Ziemi i że Kree prawdopodobnie manipulowali przy jej wspomnieniach i emocjach, by przekształcić ją w skutecznego i posłusznego żołnierza swojej formacji Starforce. Wraz z odzyskiwaniem wspomnień z dawnego życia ludzka natura Danvers i nabyte cechy Kree będą się ścierać, tworząc ciekawy psychologiczny konflikt. Nie jest to bezpośrednie przełożenie z komiksowych dziejów Kapitan Marvel, ale motyw prania mózgu pojawił się swego czasu w pewnym bardzo kontrowersyjnym wątku, o którym wspomnę za chwilę. Podobnie było z zanikami pamięci i jej „podzieloną na pół” osobowością – Carol Danvers początkowo nie zdawała sobie sprawy, że posiada jakieś supermoce, bo te ujawniały się tylko w momentach silnych emocji, a bohaterka zupełnie nie pamiętała potem, co robiła w tym czasie. Początkowo prowadzono tę postać tak, jakby miała dwie odrębne osobowości, ludzką i Kree, i dopiero z czasem udało jej się te dwie natury ze sobą połączyć.

Kapitan czy Miss Marvel? O kobiecie wielu imion

Carol Danvers występuje w komiksach pod sporą liczbą pseudonimów – i równie sporo postaci w takim czy innym momencie nosi przynależne jej miana. „Kapitan Marvel” początkowo było określeniem zupełnie innego bohatera (pomijając już nawet kontrowersje dotyczące używania tej nazwy przez DC w stosunku do bohatera, którego wkrótce poznamy na ekranie jako Shazama). To Mar-Vell był pierwszym Kapitanem Marvelem, a gdy Carol Danvers zdobyła swoje moce i stała się jego partnerką w ratowaniu ludzkości, przybrała miano Miss Marvel. Dopiero po śmierci swojego partnera i mentora, na jego cześć przyjęła pseudonim Kapitan Marvel. W różnych momentach swojej komiksowej historii Carol Danvers występuje również jako Binary (mniej więcej wtedy, kiedy jej moce osiągają naprawdę gwiezdny poziom) oraz Warbird (w ramach nawiązania do jej wojskowej kariery w amerykańskim lotnictwie).

Ikona feminizmu?

Carol Danvers po raz pierwszy pojawiła się na łamach komiksów Marvela w 1968 roku jako koleżanka z pracy Mar-Vella. W 1977 roku dostała swój własny komiks, rozpoczynając serię Ms. Marvel i w pewnym sensie będąc odpowiedzią na przetaczające się przez Stany ruchy feministyczne – na łamach komiksu już w latach 70. Danvers otwarcie walczy o równe płace dla kobiet i mężczyzn, a współcześnie w przepisujących od nowa jej origin story zeszytach Life of Captain Marvel spory nacisk kładziony jest na temat przemocy w rodzinie. Do dziś Kapitan Marvel jest uważana za najważniejszą kobiecą superbohaterkę Marvela – a fakt, że równocześnie jest też prawdopodobnie najsilniejszą osobą wśród wszystkich Avengersów, tylko dodaje punktów do jej wskaźnika girl power.

Ale choć przylgnęła do niej etykietka feminizmu, nie obyło się bez falstartów i wpadek. Pierwsze kostiumy Miss Marvel miały bardzo mało wspólnego z feminizmem i więcej odkrywały, niż zasłaniały, co raczej nie pomagało podczas starć z przeciwnikami – bycie półnagą podczas walki ze złolami raczej nie jest specjalnie wygodne… Dopiero z czasem rysownicy podarowali jej ikoniczny zabudowany kostium z gwiazdą na piersi. Jeszcze większą wpadką był nieszczęsny wątek z praniem mózgu, w którym Carol Danvers zostaje porwana przez pewnego złola, zgwałcona, zapłodniona i zmanipulowana tak, by po tym wszystkim jeszcze się w delikwencie zakochać… Po kontrowersjach związanych z tym wątkiem w końcu się z niego wycofano, ale co papier przyjął, tego już nie cofniemy…

Jak nie ubierać superbohaterki – level: Miss Marvel

W całym tym kontekście bardzo feministycznie zabarwiony marketing nie powinien dziwić – ale choć z jednej strony bardzo mnie cieszy, to prawie równie bardzo mnie niepokoi… Zdecydowanie nie potrzebujemy teraz wielkiego feministycznego szumu, który miałby się zakończyć wielkim falstartem. Mam nadzieję, że przez te wszystkie lata ludzie w Marvelu wyciągnęli wnioski i przy okazji tego przełomowego w MCU filmu unikniemy wpadek. Mam też ogromną nadzieję, że to będzie cholernie dobry film, by nie dawać powodów do marudzenia strażnikom dotychczasowego porządku. Zwłaszcza, że Kevin Feige otwarcie sugeruje, że MCU ma teraz wchodzić w fazę, w której to kobiece bohaterki będą miały najwięcej do powiedzenia.

Co wiemy o filmie?

Kapitan Marvel nie będzie klasycznym origin story, bo od takich Marvel ostatnio odchodzi. Zamiast tego możemy się spodziewać komediowego filmu akcji, może trochę ze sznytem detektywistycznym za sprawą motywu utraty pamięci – będziemy poznawać genezę Kapitan Marvel raczej we flashbackach niż w formie klasycznej opowieści o stawaniu się superbohaterem.

Akcja filmu ma się rozgrywać w latach 90., a inspiracją dla fabuły (prawdopodobnie dosyć luźną) ma być bardzo popularna seria komiksów o wojnie pomiędzy Kree i Skrullami – rasą zmiennokształtnych kosmitów, którzy infiltrują Ziemię, stopniowo podmieniając kolejnych jej mieszkańców, i za sprawą których będziemy mieli okazję popatrzeć, jak Carol Danvers spuszcza łomot komuś, kto na pierwszy rzut oka wygląda jak miła starsza pani.

Wojna między Kree i Skrullami jest w Marvelu na tyle rozbudowanym tematem, że niektórzy fani spekulują nawet, iż motyw zmiennokształtnych kosmitów, którzy podszywają się pod poszczególnych bohaterów uniwersum (w tym superbohaterów), może stanowić ramę dla całej rozpoczynającej się wkrótce 4 fazy MCU. Kto wie.

(Spóźniony) Krok ku reprezentacji

21. z kolei film w ramach Marvel Cinematic Universe będzie kolejnym przełomem – po tym, jak w Czarnej Panterze „swojego” głównego bohatera dostała czarnoskóra społeczność, teraz czas na kobiety. W Kapitan Marvel po raz pierwszy w MCU główną i tytułową bohaterką będzie kobieta – najbliżej tego „zaszczytu” była pod koniec 2018 roku Osa w Ant-Manie i Osie, ale to się prawie nie liczy, bo i tak Ant-Man grał tam pierwsze skrzypce… Również po raz pierwszy w MCU kobieta stanie za kamerą – Anna Boden i Ryan Fleck wspólnie ten film reżyserują. Zaiste imponujący wynik jak na 11 lat kręcenia filmów z częstotliwością do 3 rocznie…

Ale marudzenie na temat miejsca kobiet w Marvelu to temat na zupełnie inny tekst. Miejmy nadzieję, że zanim zdążę go napisać, Kapitan Marvel zrobi swoje i otworzy drogę kolejnym fantastycznym bohaterkom Marvela – żeby świat nie musiał się jarać tym, że w końcu jakaś bohaterka przedarła się na pierwszy plan… tylko żeby to wreszcie było po prostu normalne.

4 komentarze

  • Szczerze powiedziawszy denerwuje mnie, że ten film powstaje. Chociaż może nie sam fakt powstania filmu jest irytujący, a bohaterka, która będzie grała w nim pierwsze skrzypce… Nie mogę znieść Kapitan Marvel – tego jaką jest Mary Sue i jej twarzy bez wyrazu… to niby dopiero zwiastuny, ale każdy trailer filmu Marvela jakoś mnie zainteresował (nawet Ant-Mana, którego średnio lubię), a tu nie ma „tego czegoś” od samego początku :/
    I dla mnie ikoną feminizmu w komiksach zawsze była, jest i będzie Wonder Woman 😉 Powstanie filmu na jej temat rozumiałam i aprobowałam, nawet jeśli to filmy Marvela zajmują w moim sercu pierwsze miejsce.
    Gdyby Marvel wystartował z filmem z kobietą jako główną superbohaterką przed „Wonder Woman” lub wybrał kogoś innego niż Kapitan Marvel (wciąż czekam na osobny film o Scarlet Witch!), to może by mnie zainteresowali, ale tak… meh ;/

  • Szczerze, to lubię gdy pierwsze skrzypce gra kobieta, lubię jak jest akcja, mocni przeciwnicy. Niestety bardzo często te filmy mają problem z fabułą. Obawiam się, że tsk będzie też w tym przypadku. Choć oczywiście bardzo kibicuje produkcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.