Jak znaleźć czas na czytanie?

Być może ten wpis jest w jakimś sensie wytworem hipokryzji, zważywszy, że od początku roku przeczytałam łącznie dopiero z 200 stron, z czego 100 w pracy podczas robienia korekty… Ale brak czasu na czytanie jest problemem dotykającym wielu książkomaniaków – jakkolwiek byśmy nie próbowali udawać, że jest inaczej, życie czasem domaga się naszej uwagi bardziej niż rosnący stosik lektur na półce. Dlatego dziś przygotowałam dla was kilka wskazówek, jak w natłoku obowiązków wygospodarować sobie nieco czasu na lekturę.

W drodze do pracy

Dojazdy do pracy bywają uciążliwe, ale mają też swoje zalety. Paradoksalnie odkąd pracuję z domu i nie spędzam już ponad godziny dziennie w tramwajach, mam wrażenie, że czytam trochę mniej – a na pewno rzadziej. Autobus, metro, tramwaj, podmiejski pociąg – jest stosunkowo niewiele produktywnych rzeczy, które można robić w środkach masowej komunikacji, ale czytanie jest zdecydowanie jednym z najlepszych wyborów. Co prawda, jeśli tak jak ja nie przepadacie za czytnikami, nieco ogranicza wam to wybór lektur do takich, które nie ważą 5 kilo i zmieszczą się w torebce, plecaku czy co tam nosicie do pracy… Ale warto. Trzeba się tylko nauczyć zaciekle walczyć o miejsca siedzące… albo czytać na stojąco.

Przed snem

W dzisiejszych czasach wiele osób leżąc już w łóżku spędza jeszcze kilka minut (albo i pół godziny) na kontrolnym scrollowaniu Facebooka – pomyślcie, ile stron tygodniowo możecie przeczytać, zamiast telefonu biorąc do ręki książkę!

W formie audiobooka

Audiobooki to jeden z lepszych wynalazków ludzkości – zwłaszcza, jeśli jesteście strasznie zabiegani. Dzięki nim możecie połączyć lekturę z codziennymi czynnościami, z których i tak nie sposób zrezygnować – dojazdami do pracy, sprzątaniem, gotowaniem obiadu. Poza tym, audiobooki robią się coraz ciekawsze pod względem formy. Te wydawane przez Audiotekę często przypominają wręcz spektakle dźwiękowe. A jeśli nieco poszperacie na YT, możecie znaleźć nawet Hiddlestona czytającego High rise. Swoją drogą, Hiddleston masowo powinien nagrywać audiobooki!

Przy śniadaniu/kawie

Jeśli znajdujecie w ciągu dnia kilkanaście minut na wypicie porannej kawy lub zjedzenie śniadania, warto mieć wtedy pod ręką książkę. Kilka przeczytanych stron to zawsze lepiej niż nic… No chyba, że należycie do wiecznie spóźnionych śpiochów, którzy pochłaniają śniadanie w biegu pomiędzy zakładaniem butów i szukaniem kluczy.

Planowanie czasu

Bywa, że sekretem znalezienia czasu na czytanie jest po prostu uczynienie z lektury priorytetu. Wtedy w swojej rozpisce na kolejne dni uwzględniacie po prostu kilka chwil na czytanie – i konsekwentnie się tego trzymacie. W takim przypadku polecam jednak planowanie, jak wykorzystać dostępny czas, a nie sporządzanie listy zadań do wykonania. Posługując się listą, będziecie mieli tendencje do spychania lektury na sam jej koniec, gdzieś za wszystkie superważne obowiązki i „bardziej pożyteczne” rzeczy. A tymczasem jeśli zaplanujecie sobie 20 minut czytania o godzinie 18.40, macie 20 minut czytania o 18.40.

Zmniejszyć tempo

Oto najprostsza i zarazem najtrudniejsza do wdrożenia wskazówka – żeby znaleźć czas na czytanie, należałoby przede wszystkim nieco zmniejszyć tempo życia. Kiedyś już o tym pisałam: wielu z nas ma tendencję do przeładowywania swojego życia rozmaitymi obowiązkami i planami. Chcemy robić i osiągać zbyt dużo naraz, nie zważając na to, jakie są nasze fizyczne możliwości. Ani na to, że właśnie zmarnowaliśmy rok życia, zasuwając jak szaleni, łącząc pracę na etacie z dorabianiem po godzinach, studiami, własnym biznesem i trzema supermodnymi pasjami… i że właśnie zaczynamy marnować kolejny rok, goniąc za tym mitycznym momentem, kiedy wreszcie będziemy na tyle spełnieni, żeby móc odpocząć. Pozwólcie, że sprzedam wam okropny spoiler – ten moment nigdy nie nadejdzie.

Zmniejszyć tempo – to oczywiście łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Ale może warto spróbować i przeorganizować swoją listę priorytetów, zanim obudzimy się na emeryturze i z listą zaległych lektur tak długą, że już w żaden sposób jej nie nadrobimy…

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.