Jak rozmawiać z singlem (i w ogóle z ludźmi) – poradnik dla opornych

Singiel to jest taka istota, z którą spora część osób ma pewien problem. Życie singla, czy to z wyboru, czy za sprawą splotu okoliczności, najwyraźniej nie bardzo przystaje do tego, co dla nich jest oczywiste i jedynie słuszne – stoi w kontrze do tego, co dla wielu jest domyślnym ustawieniem człowieka. No bo jak to tak, nie mieć męża/żony i dzieci? Nie bardzo wiadomo, jak podejść do tematu – ostentacyjnie współczuć, zaciekle piętnować, aktywnie motywować do zmiany? W związku z tym, że problem jest dość powszechny, przed wami krótki poradnik, z którego dowiecie się, jak zachowywać się w towarzystwie singli (i ludzi w ogóle) i uniknąć wyjścia na osobę co najmniej wścibską lub nieczułą. You’re welcome!

Scenariusz 1: rozmowa

Jeśli po dłuższym czasie przypadkiem spotykasz koleżankę z podstawówki albo dawno niewidzianego syna sąsiadów, zaczynanie od „Cześć, co słychać, masz chłopaka/dziewczynę?” to wariant cokolwiek ryzykowny. Dopuszczalny jest w zasadzie tylko wtedy, jeśli sam potencjalnie jesteś zainteresowany umówieniem się z daną osobą na randkę – choć i wtedy brzmi nieco jak zaloty rodem z podstawówki.

Dużo bezpieczniejszy wariant rozmowy to: „Cześć, co słychać?”. Tak postawione neutralne pytanie pozwala rozmówcy wybrać, jakimi informacjami ma ochotę się z tobą podzielić. Ty też pewnie nie chciałbyś na dzień dobry dostać pytań o karierę zawodową, jeśli właśnie wyleciałeś z pracy albo od 10 lat jesteś bezrobotny. Jeśli ktoś właśnie wziął ślub albo spieszy się do domu do dzieci, i tak pewnie ci o tym opowie. Jeśli do ślubu jest mu równie daleko jak do podróży na Marsa, dopytywanie o jego życie uczuciowe może zostać odebrane co najmniej jako wścibstwo.

Dalszy ciąg rozmowy też nie jest bez znaczenia – jeśli na pytanie „Co słychać?” ktoś zaczyna ci opowiadać o tym, że właśnie został prezesem korporacji albo zdobył Mount Everest, słuchaj i dopytuj. Ignorowanie tematu i pospieszające kiwanie głową tylko po to, żeby w pierwszej przerwie na oddech wcisnąć pytanie „A chłopaka/dziewczynę masz?” to już zachowanie cokolwiek niekulturalne i oznaka braku rzeczywistego zainteresowania rozmówcą – a w takim wypadku nie jest jasne, po co w ogóle kontynuujecie rozmowę, należało ją chyba zakończyć na powitaniu. Słuchaj i spróbuj poszerzać horyzonty – prawdopodobnie będziesz zaskoczony, jak wiele innych priorytetów można mieć poza uganianiem się za swoją drugą połówką.

Wszystkie powyższe zasady obowiązują również w kontaktach z bliższymi znajomymi, a także (a może zwłaszcza) w sytuacjach typu imieniny u cioci czy rodzinna kolacja wigilijna.

Scenariusz 2: współczucie

Jeśli nie mogłeś się powstrzymać i zdążyłeś już popełnić gafę, pytając „Czy masz chłopaka/dziewczynę?”, spróbuj się bardziej nie pogrążać. Odmowna odpowiedź nie uprawnia cię do teatralnego okazywania wielkodusznego współczucia i wygłaszania komentarzy w stylu „Nie martw się, jeszcze sobie kogoś znajdziesz” albo „Na każdego przyjdzie kiedyś czas”. Twoje współczucie a) wypada groteskowo, jeśli rozmówca nie traktuje swojej samotności jako problemu, b) wbija złośliwą szpilę i dokłada cierpienia temu rozmówcy, który już sam ze sobą czuje się wystarczająco nieszczęśliwy. Idź być złośliwy gdzie indziej.

Singiel to nie kosmita ani nie osoba w jakikolwiek sposób gorsza od ciebie czy społecznie upośledzona – nie ma potrzeby sprawiać, żeby się tak czuł. Nie potrzebuje twojego współczucia i nieszczerych zapewnień, że kiedyś jeszcze uda mu się dostąpić zaszczytu znalezienia sobie kogoś. Twoja droga życia nie jest wcale jedyną słuszną, a o wartości człowieka nie świadczy to, czy udało mu się już zaklepać sobie współlokatora na resztę swoich dni. Można z życia wycisnąć też parę innych rzeczy – spróbuj zejść na chwilę ze swojego poczucia wyższości, to może nawet przekonasz się jakich.

Scenariusz 3: swatanie

Jeśli wśród twoich znajomych są single, może cię czasem kusić sparowanie ich ze sobą. Nie jest to nic złego, a w części przypadków pewnie zostanie to odebrane z entuzjazmem – pod warunkiem, że potrafisz to zrobić z klasą. Nie zaszkodzi też najpierw podpytać, czy rzeczeni single mają ochotę być swatani, choć jeśli jesteś subtelny w swych działaniach, nie jest to warunek konieczny.

Jak NIE swatać znajomych: zapraszasz ich na imprezę, gdzie są jedynymi osobami bez pary, a potem przez resztę wieczoru głośno robisz mało subtelne aluzje. Dla pewności postanawiasz jeszcze zabawić się w domorosłego mistrza marketingu i każdemu z rzeczonych singli nachalnie zachwalasz wszystkie zalety drugiej strony, od rozmiaru miseczki po zawartość portfela włącznie. Takie podejście rzadko kiedy bywa skuteczne (szok, nie?), a istnieje za to cień ryzyka, że poddani tym zabiegom single zaczną cię lubić nieco mniej niż do tej pory.

Jak z klasą zeswatać ze sobą dwójkę znajomych: stwarzaj im neutralne warunki do poznania się nawzajem. Na przykład – zaproś ich na jedną czy dwie wspólne imprezy. Koniec. Na tym twoja ingerencja powinna się zakończyć. Jeśli wpadną sobie w oko, z pewnością dalej poradzą już sobie sami. Ewentualnie jeśli znajomi single sami wprost sformułują zdanie „Umów mnie z kimś na randkę w ciemno”, możesz to zrobić. Ale we wszelkich innych przypadkach zaleca się ostrożność.

Scenariusz 4: presja

Wyrzuć ze swojego słownika zdania typu „Kiedy sobie w końcu kogoś znajdziesz?” i „Na co czekasz, zegar tyka!”. Możesz mi wierzyć, jeśli znalezienie sobie kogoś jest celem danej osoby, sama prawdopodobnie zadaje sobie to pytanie wystarczająco często, nie ma potrzeby jej dodatkowo o tym przypominać. Poza tym, bycie singlem to nie przestępstwo, nie trzeba się z tego przed nikim tłumaczyć. A jeśli trafiłeś na kogoś, kto ma w życiu zgoła inne cele i wcale mu na szukaniu drugiej połówki nie zależy, takie pytanie może zostać odebrane jako atak na jego wolność wyboru i przekonań.

Być może cię to zaskoczy, ale inni ludzie nie są po to, żeby spełniać wszystkie twoje oczekiwania i tańczyć tak, jak im zagrasz. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym lepsze będziesz mieć relacje z bliskimi.

Scenariusz 5: zwierzenia

Może się zdarzyć, że singiel w twoim otoczeniu przechodzi właśnie trudniejszy okres, czuje się samotny i chciałby o tym pogadać. Prawidłowa reakcja, dzięki której zarobisz punkty za empatię, to wysłuchać i pokazać, że przynajmniej starasz się zrozumieć jego sytuację. Z odpowiednią dozą wrażliwości można się pokusić też o udzielenie jakiejś rady, ale pamiętaj, że wsparcie nie ogranicza się do rzucenia na odczepnego „Poznajesz za mało mężczyzn/kobiet”. Zapewniam cię, że singiel zdaje sobie z tego sprawę, a takie stwierdzenie raczej nie zadziała jak magiczna różdżka.

Jako emocjonalne wsparcie nie liczą się też teksty z gatunku „Poczekaj, aż będziesz w związku, wtedy dopiero zobaczysz, co to są prawdziwe problemy” albo krótkie i klasyczne „Inni mają gorzej”. Może i mają, ale to nie zmienia faktu, że twój znajomy singiel też nie czuje się teraz najlepiej. I prawdopodobnie sporo by oddał, żeby stanąć teraz w obliczu typowo związkowych problemów. Osamotnienie to naprawdę upierdliwe i wstydliwe uczucie, które dość trudno jest w pełni zrozumieć ludziom we w miarę udanych związkach… Nikt nie oczekuje, że będziesz w stanie sobie to dokładnie wyobrazić, ale jeżeli nie masz problemu, żeby wygadać się singlowi ze swoich małżeńskich problemów, w odwrotnej sytuacji też wypadałoby wykrzesać z siebie nieco empatii.

Podsumowując, podstawowa zasada obcowania z singlami brzmi: nie bądź bucem pozbawionym empatii. Ani wścibską babą z osiedla, która próbuje się dowartościować kosztem innych. Uczuciowe i intymne życie innych ludzi to ich prywatna sprawa i tak naprawdę nikogo nie interesuje, jak ty pokierowałbyś życiem swojego dziecka, brata, sąsiadki czy koleżanki – bo to nie ty będziesz za nich to życie przeżywać. Jeśli naprawdę chcesz pomóc i się na coś przydać, bądź przyjacielem i nie zaniedbuj kontaktów – niczego więcej się od ciebie nie wymaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.