Glukhovsky śladami klasyków

Czy zastanawiasz się czasem, co by się stało, gdyby nagle ukradziono ci smartfona? Prawdopodobnie przez jakiś czas czułbyś się jak bez ręki… ale utrata telefonu niesie ze sobą także znacznie większe niebezpieczeństwo. W tej małej elektronicznej cegiełce mieści się więcej wrażliwych informacji na nasz temat, niż chcielibyśmy przyznać. Adresy, hasła do konta, prywatne, może nawet intymne zdjęcia, biznesowe maile, kilometry rozmów z najbliższymi, radości, kłótnie, wyznania, nastroje, ślady ważnych wydarzeń i codziennych przyzwyczajeń, zapisane trasy. Strach pomyśleć, do jakich niecnych celów można by te wszystkie dane wykorzystać…

W swojej najnowszej powieści Tekst Dmitry Glukhovsky zastanawia się właśnie nad konsekwencjami powierzenia ogromnej ilości danych na nasz temat tak małej i łatwej do zgubienia rzeczy. Główny bohater książki, Ilja, po 7 latach odsiadywania niesłusznie wydanego wyroku, wraca do rodzinnego miasteczka z kiełkującą gdzieś z tyłu głowy myślą o zemście na policjancie, który go wrobił. Kiedy powrót do domu okazuje się dużo trudniejszy niż w wyobrażeniach pielęgnowanych w celi, pragnienie zemsty bierze górę i doprowadza do tragedii. Ale to dopiero początek… bo Ilja wchodzi w posiadanie telefonu swojego oprawcy i jednocześnie ofiary – i coraz bardziej zanurza się w ukradzionym mu życiu. Czy bliscy policjanta zorientują się, że coś jest nie tak, i zbrodnia wyjdzie na jaw? A może informacji zgromadzonych przez lata w elektronicznym pudełku wystarczy, by gładko wejść w rolę niemal obcego człowieka? I jakie konsekwencje będzie to mieć dla wszystkich wokół – zwłaszcza dla samego Ilji – czy skradziony telefon przyniesie mu odkupienie, czy może jednak pokutę?

Niepokojąca refleksja nad smartfonami i tym, jak bardzo jesteśmy uwikłani w wirtualną rzeczywistość to tylko jedna płaszczyzna tej książki. Równie ciekawa jest osobista, kameralna historia głównego bohatera – skazanego na 7 lat więzienia tylko za to, że postawił się niewłaściwemu policjantowi. Stanął w obronie swojej dziewczyny, a w konsekwencji podrzucono mu narkotyki i wysłano go do kolonii karnej. Obserwowanie, jak Ilja radzi sobie, a raczej jak sobie NIE radzi z powrotem do rzeczywistości samo w sobie jest poruszające, a przecież widać w tej powieści także wyraźne polityczne komentarze i krytykę funkcjonowania skorumpowanego, nieprzyjaznego państwa, które wciąż bezdusznie pożera własnych obywateli. I wreszcie wisienka na torcie, porównanie, od którego nie da się uciec – bo cały Tekst przesiąknięty jest duchem Dostojewskiego, mamy tu zbrodnię, mamy karę, mamy dręczące wyrzuty sumienia, dyskusje z samym sobą, analizowanie, usprawiedliwianie i potępianie własnej winy.

Tekst to pierwsza realistyczna powieść Glukhovsky’ego, który zasłynął przede wszystkim postnuklearnymi wizjami w cyklu Metro 2033. Glukhovsky, jak sam przyznaje, lubi eksperymentować i chce, by każda jego powieść była trochę inna od poprzedniej. Teraz autor sięga po bardzo bliskie współczesnemu społeczeństwu tematy i udowadnia, że w nich również czuje się jak ryba w wodzie. Tekst z miejsca awansuje wprost na podium moich ulubionych książek autora, tuż obok dystopijnej powieści FUTU.RE. Jest też chyba jedną z najbardziej dojrzałych jego książek.

Co prawda niektóre dialogi spokojnie można by nieco skrócić bez szkody dla fabuły ani wymowy powieści, ale i tak Tekst czyta się znakomicie – jednocześnie jak niezły kryminał i rosyjską klasykę ze wszystkimi jej rozważaniami o naturze człowieka i państwa. Warto po tę książkę sięgnąć, nawet jeśli miałaby to być wasza pierwsza przygoda z Glukhovskym – gwarantuję, że nie będzie ostatnia!

Za egzemplarz książki dziękuję wydawnictwu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.