Geek Fashion Week – potrzebujesz tego w swojej szafie

Ten tekst powstał z dwóch powodów. Po pierwsze – dlatego, że czasem mam ochotę się zabawić w blogerkę modową, mimo że kompletnie nic nie wiem o modzie. O byciu geekiem wiem na szczęście trochę więcej. I po drugie – dlatego, że koniecznie muszę się wam pochwalić moją nową torebką. Za bardzo jestem nią podekscytowana, żeby się nie chwalić. Dziś więc zajrzymy do mojej szafy i pogadamy o tym, bez czego nie może się obejść dziewczyna zakręcona na punkcie popkultury.

Tematyczne koszulki

Koszulki z superbohaterami czy motywami z ulubionych filmów to absolutna podstawa. Jedna… dwie… ewentualnie trzydzieści trzy, tak jak w moim przypadku (stan na dzień 1 października 2018 r.). Popkulturowe koszulki są jak nałóg – na jednej się nigdy nie kończy. Są też niezłym punktem wyjścia do rozmowy i podpowiedzią, o co można cię zagadnąć – a to niekiedy bardzo się przydaje, zwłaszcza, jeśli masz problem ze small talkiem. Dużo łatwiej jest odpowiadać na „Gdzie można dostać taką koszulkę?” albo „O, widzę, że też lubisz Wiedźmina. Co myślisz o wyborze Cavilla na Geralta?” niż desperacko szukać tematu ciekawszego niż „Co tam?” czy „Ładna dzisiaj pogoda”. Większość moich koszulek to zdobycze z Othertees, a jeśli wiesz, czego konkretnie szukasz, to fajne wzory można wyszperać na Etsy (na przykład ten z Leią). Jak najbardziej polecam też czasem zaglądać do działu chłopięcego w Reserved i innych sieciówkach – nosząc rozmiar 38 i przy wzroście 167 cm spokojnie mieszczę się w t-shirty na chłopca o wzroście 146 cm, a sądząc po tym, jak duże są „S” na starszych chłopców, przy większych rozmiarach też znajdziecie coś dla siebie.

 

Bajeczna spódnica

ⓒ hottopic.com

Ok, przyznaję, JESZCZE takiej nie mam. Ale kiedy tylko wymyślę, dokąd miałabym niby chodzić w tak pięknej burtonowej spódnicy, Miasteczko Halloween natychmiast zamieszka w mojej szafie. Kto blogerce zabroni. Takie cuda dostępne na HotTopic.

 

Biżuteria fangirl

Geekowa biżuteria świetnie sprawdza się w te dni, kiedy nie do końca wypada paradować w koszulce z Thorem – ale i tak mamy ochotę zamanifestować swoje zainteresowania. Twarz Cumberbatcha czy aksamitka Yennefer przy niektórych okazjach mogą co prawda wzbudzać konsternację (czy to twój narzeczony? co to za pentagram masz na szyi?), ale już kolczyki z motywem Iron Mana czy medalion z Białym Drzewem Gondoru są na tyle dyskretne, że nawet pod czujnym wzrokiem babci nie prowokują dziwnych pytań. Większość rzeczy ze zdjęcia dostałam w prezencie, więc nie bardzo wiem, skąd pochodzą, ale sporo biżuterii w tym stylu znajdziecie na przykład na Etsy.

 

Piżamy, bielizna, skarpetki – dla wygodnych

W tych rzadkich okazjach, kiedy mnie gdzieś spotykacie i widzicie, że nie mam na sobie nic geekowego… to nie możecie mieć pewności, że nie mam na sobie nic geekowego. Skarpetki z Batmanem albo Star Warsami macie prawie jak w banku. Zaręczam też, że w piżamie w Szturmowców śpi się o wiele lepiej niż w zwykłej. Od jakiegoś czasu takie cuda regularnie można upolować w sieciówkach, te ze zdjęcia dawno temu znalazłam w Sinsayu.

 

Torebka gadżeciary

Swego czasu miałam świetną torbę w kształcie książki, a konkretnie dzieł zebranych Szekspira, prosto z mrocznego sklepu Restyle – była cudowna i nosiłam ją tak często, tak długo i tak intensywnie, aż się doszczętnie rozpadła. Wciąż nie mogę tej straty odżałować, ale chyba właśnie jej miejsce w moim sercu zajęło coś jeszcze bardziej epickiego… Loki. Zaskakująco elegancka, zaskakująco dyskretna, a jednak na wskroś marvelowa torebka z charakterystycznymi symbolami boga kłamstw, podstępu i psot. Jak wpaść kiedyś na Hiddlestona, to tylko z taką torebką na ramieniu. Tej i innych fantastycznych torebek, plecaków i portfeli szukajcie na stronie Loungefly.

 

Buty królowej świrów

ⓒ CCC, ⓒ Kylee/Etsy

Był taki czas, kiedy w dziale chłopięcym CCC za dość śmieszne pieniądze dało się dostać marvelowe trampki w moim rozmiarze – skwapliwie z tego skorzystałam i tak długo, tak często i tak intensywnie pomykałam po mieście w trampkach z Iron Manem, aż wytarłam w podeszwie dziurę na wylot. Serce mnie boli na samo wspomnienie. Niestety nie byłam wtedy na tyle przewidująca, żeby zrobić sobie zapas trampek na najbliższych 20 lat, a w chwili obecnej deal CCC z Marvelem nie uwzględnia już moich potrzeb rozmiarowych… Ale to nic. Mam nowy plan. Dużo śmielszy plan. Teraz chodzą mi po głowie marvelowe szpilki. Wyklejane fragmentami komiksów. Wyglądają obłędnie… ale też równie obłędnie potrafią kosztować. Jeśli obrabowałyście ostatnio bank, możecie je dostać na przykład na Etsy – ręcznie wyklejane waszymi ulubionymi bohaterami i niepowtarzalne, bo nigdy nie wychodzą takie same. Dobra wiadomość jest taka, że komiksowe szpilki można też zrobić samodzielnie ze starych, podniszczonych lakierek – jeśli któregoś dnia najdzie mnie ochota na robótki ręczne, to może nawet pokażę wam, jak się za to zabrać.

 

Z mojej strony to tyle na dziś – dajcie znać, bez jakich cudeniek nie może się obejść wasza geekowska szafa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.