Kadr z serialu Punisher, 2017.

Punisher – przerażający przystojniak z PTSD

Przyznaję, że po (delikatnie mówiąc) niezbyt satysfakcjonujących przejściach z serialami Iron FistDefenders, do najnowszej telewizyjnej produkcji Marvela podchodziłam z pewną rezerwą… Niepotrzebnie. Tym razem studio nie zawiodło, a Punisher naprawdę może się podobać – nawet tym, którzy zazwyczaj z politowaniem kręcą głową na hasło „komiksy”.

Czytaj dalej

Kadr z filmu Listy do M. 2, reż. Maciej Dejczer, 2015.

Zagraj to jeszcze raz, Karolak!

Największy problem z kinowymi hitami jest taki, że ich twórcy często nie wiedzą, kiedy powiedzieć dość i zejść ze sceny. Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale całkiem możliwe, że za część sukcesu Love Actually odpowiada to, że nikomu nie przyszło do głowy kręcić kontynuacji i robić żerującego na nostalgii skoku na kasę fanów. Nikomu – oczywiście poza twórcami naszych rodzimych Listów do M.

Czytaj dalej

Kadr z filmu Najlepszy, reż. Łukasz Palkowski, 2017.

Najlepszy – w biografiach bez zmian

Nowy film Łukasza Palkowskiego Najlepszy zbiera sporo pozytywnych recenzji. I rzeczywiście, idealnie wpisuje się w sztandarowy już nurt współczesnego polskiego kina – serię naprawdę udanych fabularyzowanych filmów biograficznych. Z miejsca trafia na tę samą półkę co Bogowie czy Sztuka kochania… pytanie tylko, czy to na pewno dobrze.  Czytaj dalej

Kadr z filmu Manifesto, reż. Julian Rosefeldt, 2015.

Cate Blanchett i sztuka jako oszustwo

Jeśli należycie do wielbicieli talentu Cate Blanchett, prawdopodobnie planujecie wybrać się na Manifesto – film Juliana Rosefeldta, w którym aktorka wciela się w 13 różnych postaci. Bynajmniej nie zamierzam was od tego pomysłu odwodzić, bo jest w nim co podziwiać. Ale lepiej, jeśli pójdziecie na niego odpowiednio przygotowani…

Czytaj dalej

Kadr z filmu mother!, reż. Darren Aronofsky, 2017.

mother! – ciężki grzech Aronofsky’ego

Po seansie nowego filmu Darrena Aronofsky’ego byłam przekonana, że nie poświęcę mu na blogu ani linijki. Zjadliwy status na Facebooku miał wystarczyć za cały komentarz. Ale za każdym razem, kiedy mother! mi się przypomina, mam ochotę jeszcze trochę ponarzekać… Niech więc będzie. Załatwmy to raz na zawsze. Niniejszym dołączam do wygwizdujących ten film na festiwalu w Wenecji. Tekst będzie zawierał spore ilości spoilerów, bo jak już narzekać, to z rozmachem.

Czytaj dalej