Feminist Friday: Amazonki na ekrany!

Zastanawialiście się kiedyś nad rolą kobiety w Hollywood i w ogóle w światowym kinie? I nie mówię tu wcale o tym, że aktorki przede wszystkim muszą być ładne, a każda wyśledzona przez papparazzich fałdka tłuszczu na ich ciałach urasta do rangi medialnego skandalu. Mam na myśli raczej to, w jakich rolach widzimy kobiety na ekranie. Z góry uprzedzam – nawet prawdziwi kinomani mogą się za chwilę zdziwić.

Czytaj dalej

Colinie, zdejm kapelusz!

Geniusz (nie mylić z serialem o Einsteinie!) to jeden z tych filmów, które po prostu nie mogą mi się nie podobać. Już w pierwszych scenach Colin Firth siedzi pochylony nad biurkiem, czerwonym ołówkiem stawia korektorskie znaczki i wprowadza poprawki na maszynopisie powieści… i to nie byle jakiej, bo na maszynopisie Pożegnania z bronią. Sami powiedzcie – czy czegokolwiek więcej trzeba mi do szczęścia niż Colina w roli człowieka, który poprawiał teksty Hemingwaya?

Czytaj dalej

Stulatek, który nie powinien mieć sequeli

Pamiętacie Allana Karlssona – Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął? To bohater przezabawnej i nieprawdopodobnej czarna komedia nazywanej czasem szwedzką wersją Forresta Gumpa. Allan w dniu swoich 100 urodzin ucieka z domu opieki i wplątuje się w aferę z mafią, słoniem i wielkimi pieniędzmi w tle. Nie jest to dla niego nic nowego, bo szybko przekonujemy się, że całe jego życie obfitowało w podobne szalone przypadki. Niezależnie od tego, czy czytaliście książkę Jonasa Jonassona, czy widzieliście ekranizację w reżyserii Felixa Herngrena, prawdopodobnie zaśmiewaliście się przy Stulatku do łez. Ja się zaśmiewałam przy obu wersjach.

Czytaj dalej

Dużo i kolorowo czyli Strażnicy Galaktyki vol. 2

Strażnicy Galaktyki vol. 2 już w pierwszych scenach dają nam dokładnie to, po co przyszliśmy do kina. Star-Lord, Gamora, Rocket i Drax napierdzielają się z wielkim kosmicznym potworem, a Mały Groot w tym czasie tańczy i jest uroczy. I mniej więcej tak się sprawy mają do samego końca.

Czytaj dalej

10 wspomnień z 10. festiwalu Off Camera

Przełom kwietnia i maja to czas, kiedy w Krakowie rządzi kino i festiwal Off Camera. Jak widać po pustkach na blogu, Off Camera zdominowała też cały mój czas wolny… Co roku czekam na festiwalowy urlop nie tylko z nadzieją na dobre filmy, ale i na to, że pomiędzy nimi będę miała wystarczająco dużo czasu, by pisać… I o ile dobre filmy zawsze się pojawiają, to z czasem na pisanie bywa już znacznie gorzej.

Czytaj dalej