Co robić, kiedy dopada cię blokada twórcza

Deadline tuż-tuż, a ty wciąż nie masz pomysłu, jak zabrać się za tekst? Promotor pyta, kiedy w końcu oddasz pracę? Wydawca o sobie przypomina, a powieść dalej nie chce się skończyć? Na blogu od wielu dni zieją pustki? Blokada twórcza to koszmar, który prędzej czy później dopada każdego rzeźbiącego w słowie… Ale bez paniki! Są (mniej lub bardziej skuteczne) sposoby na to, żeby sobie z nią poradzić.

Wpatruj się w napięciu w kursor migający na ekranie. To rozwiązanie oczywiste, ale najmniej skuteczne. Dużo częściej prowadzi do wzrostu stresu niż nagłego wybuchu kreatywności.

Siądź i użalaj się nad sobą. Kuszące i wciągające zajęcie (zdarza mi się praktykować!), ale rzadko przynosi oczekiwane efekty. Chyba, że oczekujesz jeszcze większego pogorszenia nastroju.

Idź na spacer. Pod warunkiem, że nie jesteś przykuty do biurka pod czujnym okiem szefa. Trochę świeżego powietrza i monotonne spacerowanie po okolicznym parku może pomóc w poukładaniu koncepcji i słów w głowie. UWAGA: nie praktykować zimą w Krakowie ani na Śląsku. Nie ma żadnych dowodów na to, by smog zwiększał kreatywność.

Zacznij sprzątać. Zmywać naczynia. Prasować. Nie bez powodu studenci piszący magisterkę, blogerzy i pisarze są mistrzami prokrastynacji…. Teoretycznie to nie jest zalecane rozwiązanie, ale monotonne czynności pokroju prasowania i zmywania niekiedy dają mózgowi czas na reset i usprawniają przepływ pomysłów.

Idź spać z nadzieją, że jutro będzie lepiej. Prawdopodobnie nie będzie, ale przynajmniej się wyśpisz.

Weź prysznic. To nie są miejskie legendy. Relaks i fala dopaminy stymulują kreatywność. Nie prowadzę oficjalnych statystyk, ale nie raz i nie dwa wychodziłam spod prysznica z gotowymi zdaniami na jakieś pół objętości tekstu.

Wypij kieliszek wina. Albo dwa. Ewentualnie całą butelkę. Niektórzy pisarze utrzymują, że lepiej tworzy im się przy wsparciu procentów. Może dlatego, że alkohol rozluźnia hamulce i trochę usypia wewnętrznego cenzora. Ale jeśli ten sposób zadziała, pamiętaj, że jest jeszcze jeden, obowiązkowy punkt programu: wprowadź poprawki już na trzeźwo.

Zgap od kogoś. A tak serio – nie rób tego. Kradzież tekstu z internetu albo cudzej książki może się wydawać bardziej elegancka i dyskretna niż wyniesienie tostera z supermarketu albo wyrwanie staruszce torebki, ale to dalej jest kradzież. Kradzież jest be. Jeśli desperacko potrzebujesz pomysłu, to raczej…

Zainspiruj się. Nikt nie broni ci szukać pomysłu, sposobu czy tematu u innych – pod warunkiem, że opracujesz go potem po swojemu!

Napisz o tym, że masz blokadę twórczą. Raczej nie przejdzie, jeśli masz do napisania jakiś korporacyjny raport, ale przy swobodnym doborze tematów na blogu czy w cotygodniowej kolumnie w prasie lub jakimś portalu przyznanie się do niemocy twórczej samo w sobie może być tematem na tekst. Jak zresztą widać powyżej.

Polecam nie tylko ja, ale i Charles Bukowski: Writing about a writer’s block is better than not writing at all.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.